Żużel kobiecym okiem

inne walka3Żużlowy świat to z pewnością męski świat, choć coraz częściej w parku maszyn, pod taśmą maszyny startowej, nie wspominając już o trybunach, pojawiają się przedstawicielki płci pięknej. Kobiety kochają czarny sport. Za co i czym tak naprawdę jest dla nich żużel? Zadałam to pytanie dziewczynom, kobietom, u których sport ten w pewnym momencie  pojawił się w życiu i został na dłużej.

 

 

„This is a man's world,  but it would be nothing without a woman or a girl...” Tak kiedyś śpiewał James Brown. Dziś słowa te nie tylko ilustrują jak to w codziennym życiu bywa, ale pokazują, że w speedway'u panie też odgrywają swoją, ważną rolę. Choć będąc na stadionie częściej mijają mnie panowie, znam wiele kobiet, sama jestem jedną z nich, u których żużel to zdecydowanie coś więcej niż coniedzielny, meczowy rytuał.

 

Pięć kobiet.

Jedno pytanie: Czym dla Ciebie jest żużel?

Odpowiedzi: niezliczone.

 

Na pierwszy ogień idzie ta, która na co dzień ( także poza sezonem) obraca się w środowisku żużlowym. Aneta Nowak już od trzech lat zawodowo związana jest z klubem Unia Leszno. Kiedy była małą dziewczynką tata zabierał ją na stadion im. Alfreda Smoczyka w Lesznie, kto by pomyślał, że za kilkanaście lat będzie to miejsce jej pracy. Pracy pełnej pasji, którą jak sama przyznaje stara się zaszczepiać w innych– Żużel to dla mnie przede wszystkim praca, ale nie tylko podczas meczów. To praca z tym co dookoła stadionu. To spotkania z dzieciakami, czy zachęcanie ludzi by przychodzili na żużel. Co więcej daję ona wiele satysfakcji, szczególnie, gdy nam się udaję ściągnąć na stadion całe rodziny. Robimy to po to, żeby każdy kto przyjdzie coś dla siebie miał.  

Aneta organizuje też spotkania żużlowców z kibicami podczas przerwy zimowej. Jak chociażby tegoroczne wyjazdy leszczyńskich Byków do fanów w ramach Złotej 15-tki. Jej praca opiera się więc głównie na współpracy z zawodnikami. Z chłopakami trzeba na co dzień dobrze żyć- Jestem pozytywną krejzolką. Babą, która potrafi ich ogarnąć. W klubie pracują oczywiście poza mną też inne kobiety. Ja jednak zajmuję się  tym co jest im bliskie. Organizuję i towarzyszę im w imprezach oraz wydarzeniach, w których uczestniczą i nie mam problemu by ich ogarnąć. Chłopaki są zdyscyplinowani, słuchają się. Może właśnie słuchają się przez to, że jestem baba. Bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że po tych kilku latach tworzymy team. Chłopaki to moi dobrzy kumple.

 

Pracować z żużlowcami to nie lada wyzwanie, ale stanąć z nimi, jak równy z równym, pod taśmą maszyny startowej to przejaw determinacji i odwagi. Te dwie cechy charakteryzują moją kolejką bohaterkę, którą miłość do czarnego sportu zaprowadziła aż na motor żużlowy. Weronika Burlaga od małego jeździła na mecze, jednak obserwowanie rywalizacji z trybun to było za mało. Zapragnęła sama spróbować swoich sił, poczuć siłę motoru na własnej skórze- Żużel był moim marzeniem od kiedy zaczęłam jeździć z tatą, dziadkiem i wujem na mecze. Od małego "jarały" mnie motocykle i pomyślałam, czemu nie spróbować jeździć na żużlu.  Żużel to dla mnie nie tylko sport, ale również pasja, część życia oraz świetna zabawa. Speedway daję poczucie wolności, adrenalinę. Każdy powinien choć raz spróbować usiąść na motorze żużlowym by zobaczyć jak to jest.

Adrenalina, poczucie wolności, świetna zabawa...te hasła brzmią fantastycznie i  z pewnością dodają czarnemu sportu smaku. Żużel jednak to nie tylko zabawa, ale i ogromne ryzyko. Zawodnicy za każdym razem, gdy wyjeżdżają na tor ryzykują swoje zdrowie i życie. Jak to się stało, że wizja upadku, możliwej kontuzji nie ostudziła zapału Weroniki?- Wiedziałam że kiedyś na 100% upadnę i byłam na to przygotowana. Trenuję od roku i nie da się zliczyć ile już było upadków, ale każde takie potknięcie daje mi do myślenia. Zastanawiam się, w którym momencie popełniłam błąd, co źle zrobiłam i wyciągam wnioski. Nie spieszę się, lepiej się powoli wjeździć i być przygotowana na szaleństwa chłopaków. Staram się być ostrożna, ale czasami nie wytrzymuję i też lubię trochę zaszaleć.

 

Świat żużlowy to z reguły męski świat i nie często spotyka się dziewczynę jeżdżąca na żużlu, która w bliskiej przyszłości chce zdać licencję i konkurować na równych prawach z mężczyznami- Niektórzy w środowisku żużlowym bardzo mi pomagają i akceptują, że chcę spełniać marzenia i jeździć. Zdarzają się jednak też tacy, którzy po prostu się ze mnie śmieją. Mówią, że niepotrzebnie to robię. Wiele osób mówi mi też, że z treningu na trening robię postępy, ale to bez znaczenia, bo jestem dziewczyną.

Weronika obecnie trenuje na torze w Lginiu. Jej potencjał został dostrzeżony przez Piotra Żyto, który zaprosił Weronikę do szkółki w Opolu. Żużel jednak nie jest tanim sportem i choć rodzice i dziadkowie wspierają przyszłą, młodą zawodniczkę, dojazdy do Opola na treningi byłyby zbyt dużym obciążeniem finansowym- Żeby móc trenować i rozwijać się trzeba wiele pieniędzy. Aktualnie doszedł koszt naprawy silnika, który przerósł moje możliwości. Każda pomoc byłaby na wagę złota, bo koszty uprawiania tego sportu są bardzo duże.

 

Mówi się, że piękno speedway'a tkwi w dźwięku i zapachu. W pełni się z tym zgadzam, ale gdy przypominamy sobie konkretne mecze w naszej głowie pojawiają się obrazy tych najciekawszych, najbardziej widowiskowych akcji. Pamięć bywa zawodna, ale na szczęście te piękne chwile da się zatrzymać w kadrze. Wtedy do akcji wkraczają żużlowi fotoreporterzy. Jedną z dziewczyn, która w 2015 roku przejechała z aparatem w ręku za żużlowcami  około 30 000 kilometrów jest Zuzanna Kloskowska, autorka blogu „Spod taśmy”- Żużel to dla mnie sport, obok którego nie da się przejść obojętnie. Przekonałam się o tym w 2010 roku na SGP w Lesznie, kiedy to pierwszy raz miałam okazję być na stadionie. Stopniowo zaczęłam się wciągać. Najpierw mistrzostwa świata, potem liga, aż doszło do najróżniejszych zawodów juniorskich w tym roku. Zdjęcia pojawiły się samoistnie. Wzięłam aparat na pierwsze zawody i brałam też na każde następne. Pierwsze próby oczywiście z trybun, następne podczas błyskawicznych wizyt w parkingu, aż w końcu te poważne - prosto zza bandy.

 

Zuzanna odwiedziła wiele stadionów żużlowych w Polsce. W środku jednego tygodnia potrafiła być na kilku zawodach młodzieżowych, by w niedzielę zwieńczyć tygodniową pracę ekstraligową potyczką w Toruniu- Ten niezwykle wciągający sport to styl życia. Trzeba włożyć naprawdę dużo czasu i serca, żeby być w nim obecnym na 100%. Ale chyba o to właśnie chodzi, bo przecież nie da się kibicować na pół gwizdka. Gdyby ktoś zapytał o korzyści, odpowiedziałabym: niezliczone. Od wspaniałych ludzi, z którymi można dzielić pasję, przez porządną lekcję życia, po tysiące zdjęć - najlepszy sposób na zapis wspomnień, które tak łatwo uciekają po zakończonym sezonie. Dzięki fotografii sportowej udało mi się połączyć dwie pasje. Wszystkim życzę podobnego szczęścia.

 

 Wspomnienia z żużlowych potyczek uwiecznić można nie tylko na fotografii. Dziennikarze sportowi zapisują te ważne momenty i przekazują emocje  w pomeczowych relacjach, spisanych konferencjach prasowych czy wywiadach z zawodnikami. Jedną z dziewczyn będącą podczas meczów w parku maszyn, śledzącą z uwagą każdy drobiazg i zapisującą przebieg zawodów jest Julia Starczewska- Nie wyobrażam sobie, by kiedykolwiek mogło zabraknąć żużla w moim życiu Wkręciłam się w ten sport od razu na 100 procent. Jest dla mnie trochę jak brakujący puzzel, który uzupełnił układankę, by miała sens i odkąd poznałam speedway to moje życie zmieniło się na lepsze. Dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy bardzo dużo dla mnie znaczą. Nie obyło się bez świetnych wyjazdów, poznania ciekawych miejsc oraz przeżycia emocjonujących chwil. Świat żużla poznałam też od kuchni, wiem jak to wygląda poza kamerami, czego zwykłemu kibicowi nie jest dane oglądać. Gdy dużo się wokół mnie dzieje to jestem w siódmym niebie a podczas sezonu nie mogę narzekać na nudę.

 

Julia mieszka w Rawiczu i będąc dziennikarką na dobre dała się poznać miejscowym zawodnikom i działaczom. W sezonie 2015 była również sekretarzem zawodów i miała okazje poznać czarny sport z perspektywy wieży sędziowskiej- Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się ta funkcja. Podpatrywanie wyścigów z wieży sędziowskiej to coś kompletnie innego. Od tego czasu wiem ile osób i zaangażowania jest potrzebnych do organizacji różnych zawodów. Nie jest to wcale łatwe zadanie. Najpiękniejsze zarówno w pracy dziennikarki jak i sekretarza zawodów jest to, że spełniam się w tym co robię i że sprawia mi to dużą radość.

 

Jeśli ktoś chciałby znaleźć odpowiedź na pytanie „ Czy kobiety kochają żużel?”, wystarczy, że udałby się na dowolny mecz, w dowolnym mieście i zobaczył jak liczną grupę stanowią kibicki czarnego sportu. Ostatnio na zajęciach z psychologii sportu mówiliśmy o cechach charakteryzujących kobiety. W zestawieniu oprócz takich cech jak delikatność, zaradność, czułość czy emocjonalność pojawiło się słowo lojalność. Kobiety są lojalne, nie tylko jeśli chodzi o rodzinę, miłość czy przyjaźń. Tę cechę odnaleźć możemy również w mojej ostatniej bohaterce i jej wieloletnim oddaniu żużlowej pasji. Anna Kaczor od ponad 20 lat, regularnie odwiedza stadion żużlowy i dopinguje zawodników w walce o mistrzowskie tytuły- Żużel jest w moim życiu odkąd sięgam pamięcią. Chyba jak tylko nauczyłam się chodzić mój tata zabrał mnie na stadion. Była to nie lada wyprawa bo najpierw szliśmy na dworzec, później podróż pociągiem i znowu na nogach na stadion (mieszkaliśmy we Włoszakowicach, ok. 20 km od Leszna). Tata pewnie z rozrzewnieniem wspomina te nasze wyprawy bo oprócz mnie były dwie siostry. Wesoła gromada. Do dziś pamiętam zapach metanolu, ryk silników, i żużel, który sypał się w oczy. Na każde równanie toru biegłam do bandy żeby załapać się na kilka kropel wody z polewaczki. Dokładnie pamiętam też kolory i smaki oranżady w woreczkach sprzedawanej w dużych zielonych skrzynkach. To były czasy! Chyba już wtedy połknęłam bakcyla choć byłam na etapie, że musi wygrać czerwony i niebieski kask.

 

Kiedy Ania była małą dziewczynką to jej tata pilnował by niedzielny, żużlowy rytuał nie został przerwany. Potem przyszła dorosłość, wyjazd na studia do innego miasta, założenie rodziny. W tych nowych wyzwaniach życiowych naszej kibicce zawsze towarzyszył żużel- Podczas studiów wracałam do domu na weekendy w dużej mierze po to aby pojechać na zawody. Nawet małżeństwo i macierzyństwo nie spowodowało, że zmalało moje zainteresowanie żużlem. Każda kolejkę ligową spędzam na Smoczyku. Jeżdżę na mecze wyjazdowe Unii i na turnieje Grand Prix. Mąż nie podziela mojej pasji, ale widząc moje zainteresowanie sportem kilka lat temu namówił mnie na prawo jazdy kat. A i od tego czasu na żużel jeżdżę motorem.

 

Po tylu latach spędzonych na żużlowym stadionie, Ania z pewnością czarny sport ma we krwi. Nic dziwnego, że chce być jak najbliżej sportowych wydarzeń czy zawodników. Nie wahała się, gdy leszczyński klub ogłosił konkurs spotkań w ramach wspominanej Złotej 15-tki. Ania zmobilizowała szkołę językową, którą na co dzień prowadzi. Zorganizowali Mecz Stulecia-  Kilka dni temu przygotowaliśmy starcie kursantów szkoły z żużlowcami Unii Leszno. Było to 15 nietypowych konkurencji punktowanych jak podczas żużlowego meczu. Świetna zabawa dla zawodników i publiczności. Na drugi dzień dostałam wiadomość od mojej siostry: "Oprócz męża i córki najbardziej kochasz pracę i żużel. Wczoraj udało Ci sie wszystko połączyć. Dziękujemy za mecz i gratulujemy "  - słowa siostry Ani pokazują jak duże miejsce  zajmuje żużel w życiu naszej bohaterki.

 

Mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każda z moich bohaterek jest inna i dla każdej żużel ma inny zapach i smak :) Przedstawiłam żużel w pięciu kobiecych odsłonach, ale tych perspektyw jest o wiele więcej. Dla pań, które sprzedają bilety w kasach czarny sport może mieć inny wydźwięk niż dla podprowadzających, które są w centrum wydarzeń i oglądają każdy bieg od środka. Równie odmienne spojrzenie na ten sport będzie miała pani z ochrony, dbająca o bezpieczeństwo podczas spotkania. Jednak wszystkie te kobiety łączy jedno.  Wkroczyły do męskiego świata, świata speedway'a i świetnie się w nim odnajdują.

  

żródło: inf. własna

 

Aleksandra Jankowska

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!