
Za nami Mistrzostwa Polski Par Klubowych i nie sposób pominąć faktu, że nie wystąpiło w nich wielu czołowych zawodników uprawnionych do startu.
Do finału MPPK nie ma eliminacji. O tym kto ma prawo startu i walki o tytuł mistrzowski mówi nam regulamin.
W finale MPPK udział bierze para organizatora zawodów oraz pary klubów, które w poprzednim sezonie zajęły:
1) pierwsze 4 miejsca w rozgrywkach DMP,
2) pierwsze miejsce w rozgrywkach DM I Ligi,
3) drużyna najwyżej sklasyfikowana w finale MPPK w poprzednim sezonie, która nie spełnia kryteriów udziału w finale wskazanych w pkt. 1 albo 2 powyżej
Takie zapisy mogą sugerować, że organizatorom przyświecała idea zadbania o najwyższy poziom sportowy mistrzostw. Niestety, mimo tego w zawodach nie ujrzeliśmy Bartosza Zmarzlika, Macieja Janowskiego, Piotra Pawlickiego, Janusza Kołodzieja czy Gleba Czugunowa czyli czołowych zawodników nie tylko swoich drużyn klubowych. To krajowa elita. Ich brak w Mistrzostwach Polski w oczywisty sposób obniżył rangę turnieju.
Regulamin MPPK nie precyzuje, którzy zawodnicy powinni w Mistrzostwa Polski startować. Kluby nie są zobligowane do wystawiania swoich krajowych liderów. Na torze w drużynach przygotowujących się do udziału w rundzie finałowej Drużynowych Mistrzostw Polski widzieliśmy więc przede wszystkim juniorów. Niektórzy z nich swoim poziomem sportowym nie kwalifikowaliby się do udziału w zawodach młodzieżowych. Mistrza Polski z Leszna reprezentowała z kolei para na co dzień jeżdżąca w drugoligowym Rawiczu.
Zawody się odbyły, medale zostały wręczone ale nie tak powinny wyglądać Mistrzostwa Polski czyli zawody o najwyższej krajowej randze. Nie może być tak, że kluby i zawodnicy kalkulują, które mistrzostwa są ważniejsze lub w których opłaca się startować.
Mistrzostwa Polski Par Klubowych były przekładane aż ostatecznie zdecydowano się na 3 września czyli tuż przed półfinałami DMP. Jak widać to był zły pomysł a organizatorom najwyraźniej zabrakło wyobraźni co może się stać. GKSŻ od lat zapowiada podnoszenie rangi zawodów mistrzowskich. Z tego punktu widzenia MPPK 2021 jest porażką żużlowych włodarzy.
Trzeba wyciągnąć wnioski i na początek wyznaczać bezkolizyjne daty rozgrywania takich zawodów, aby nikt nie kalkulował czy „warto” wziąć w nich udział. Na pewno bardzo pożądanym lub wręcz niezbędnym staje się też dodanie do regulaminu punktu zobowiązującego kluby do wystawiania zawodników z najwyższymi średnimi ligowymi.
Nie tak dawno konsekwencje spadały na zawodników, którzy wg działaczy nie wypełniali należycie obowiązków reprezentacyjnych lub rezygnowali ze startów w niektórych zawodach. Nie liczyły się nawet „podkładki” w postaci zwolnień lekarskich. Czy teraz będziemy udawać, że nic się nie stało?
Drużynie ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GKM Grudziądz gratuluję zdobycia tytułu Mistrza Polski Par Klubowych.

