
Rozmowa z Eryk Borczuch Racing #102, żużlowcem KŻ Orzeł Łódź oraz ambasadorem i graczem Speedway Manager.
Czy tata wciąż jest twoją orkiestrą - mechanikiem i menedżerem?
Tak, jest. Tato cały czas jest głównym filarem naszego team'u. Gdyby nie on zagubiłbym się kompletnie w tym żużlowym świecie, aczkolwiek w poprzednim sezonie było go przy mnie trochę mniej i tak samo będzie w tym sezonie z pewnych względów, ale mam nadzieję, że uda mi się znaleźć środki na dobrego mechanika. Chociaż "Pedersen" - tak wołają na tatę w tarnowskim środowisku żużlowym - jest niezastąpiony.
Speedway to bardzo drogi sport. Jak sobie radzisz łataniem budżetu?
Mam to szczęście, że pozostałem w Łodzi, a więc to łatanie jest o wiele mniejsze niż rok temu. Jak sobie z tym radzę? Po prostu pracuję w zimie, tak jak nasi kibice przez większość roku. Ostatnio założyłem też zbiórkę na portalu zrzutka.pl. Mam nadzieję, że uda się uzbierać chociaż 1/3 z założonego celu 8000 zł.
Przerwa pomiędzy sezonowa pomału kończy się. Jak przygotowywałeś się do nowego sezonu?
Jak to okaże się na torze, ale myślę, że dobrze. Na pewno lepiej sprzętowo niż w tamtym sezonie kiedy z nowych części miałem tylko... tarczki sprzęgłowe. I opony rzecz jasna. Odnośnie formy to zobaczymy. Ogólnie mam taki plan żeby podczas sezonu przynajmniej raz w tygodniu być na saunie lub basenie. Jakiś wysiłek inny niż żużel i motory.
Iloma motocyklami będziesz dysponował? Kto przygotowuje tobie silniki?
Będą to trzy motocykle, a silniki mi przygotowuję dobrze znany "Stanley" Burza.
W tym sezonie Orzeł ma szanse powalczyć o Speedway Ekstraligę? Jak oceniasz wasze szanse na tle pozostałych drużyn?
Ja nie jestem od oceniania tylko od jeżdżenia i robienia punktów w miarę moich możliwości, ewentualnie od dopingowania w parku maszyn i tłumaczenia z angielskiego na polski (śmiech). Jednakże sądzę, że nie powiem coś źle jeśli myślę, że play-off'y na pewno będą.
Jakie masz plany indywidualne?
Wywalczyć miejsce w finale Brązowego Kasku, Srebrnego Kasku i Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski.
Jaki jest prywatnie Eryk? Czym się interesujesz poza sportem żużlowym?
Jestem wybuchowy i często mam spontaniczne pomysły. Poza żużlem interesuję się montażem i reżyserią filmów, ogólnie filmem. Może dlatego, że miałem to na zajęciach dodatkowych w pierwszym roku technikum i tak mnie to wciągnęło.
Najzabawniejsza sytuacja jaka cię spotkała podczas kariery sportowej?
Za każdym razem jak ktoś na zawodach w Anglii nie potrafi wymówić mojego nazwiska. Przez to większość mnie zna jako po prostu Eryk albo "Polish Eryk" (śmiech)...
Skąd pomysł, aby pozostać żużlowcem?
Pomysł taty. Tak naprawdę podsunął mi pomysł po tym jak nie za dobrze mi szło na motocrossie. Mówi: weź spróbuj, może akurat ci się spodoba... No i się spodobało.
Bawisz się także w menedżera własnego wirtualnego klubu w grze Speedway Manager. Jak oceniasz tego typu rozrywkę?
Mega odskocznia od codziennej zimowej rutyny, gdy pracuje się po 10 godzin dziennie. Potem sobie siadasz i ogarniasz klubik i jarasz się wygranymi swojej wsi.
Co byś dodał lub zmienił w tej grze patrząc z perspektywy żużlowca?
Przede wszystkim warsztat powinien być tylko dla szkółki i ewentualnie dla wychowanków a reszta powinna mieć swoje sprzęty z kontraktu. Dodałbym możliwość jakiejś wirtualnej rozmowy z zawodnikiem, coś jak w Football Managerze.
Grasz w jeszcze inne gry?
Gram czasami w BeamNG i GTA, a tak to nie mam czasu.
Skąd pochodzisz?
Pochodzę z miejscowości Zbylitowska Góra, 4 km od stadionu żużlowego Unii Tarnów.
Na koniec powiedz nam na kim się wzorujesz? Masz swojego żużlowego idola?
Mam dwóch: Janusz Kołodziej i Tomasz Gollob. Kiedyś wzorowałem się tylko na Januszu, ale teraz jestem o wiele wyższy od niego, więc próbuję nauczyć się sylwetki pana Tomka. Może się kiedyś uda.
Zapraszamy do wsparcia młodego zawodnika na portalu: https://zrzutka.pl/uatysf
źródło: informacja własna

