
Unia Tarnów uległa w spotkaniu III kolejki Nice 1. Ligi Żużlowej Arged Malesa Ostrovi Ostrów 43:47. Menadżer Jaskółek jako przyczynę porażki wskazuje brak Artura Mroczki. W rozmowie z nami mówi też o stanie Dawida Rempały po upadku w drugim biegu sobotniego meczu oraz zapowiada kolejny pojedynek Jaskółek w Rybniku.
Czego zabrakło, żeby wygrać mecz z Ostrovią?
Artura Mroczki. Wiemy ile Artur jest w stanie zrobić na tarnowskim torze. Zdobyliśmy 43 punkty. Przy jego normalnej dyspozycji stać go na te 8-10 punktów. Gdybyśmy dodali te punkty, to wynik byłby inny.
Za Artura często startowali juniorzy. Trochę zawiedli w tym meczu.
Każdy zdobyty punkt przez młodzieżowców mnie cieszy. Za szybko w mediach zaczęły pojawiać się informacje, że oni będą nam wynik ciągnęli. Dawid Rempała po upadku w drugim biegu praktycznie nie nadawał się do startów. Gdyby nie to, że w 12 wyścigu była możliwość zrobienia rezerwy taktycznej w biegu wystartowałoby trzech zawodników. Mateusz przeplata dobre biegi ze słabszymi. Cały czas się uczy. Jeszcze trochę upłynie zanim Dawid i Mateusz będą pewnymi punktami drużyny.
Czy przygotowanie toru miało wpływ na wynik spotkania?
W piątek przez cały dzień było 2 stopnie ciepła i przez prawie 20 godzin padało. Wiele osób w sobotę rano nie dawało za wiele szans, że mecz się uda odjechać. Jednak udało się przygotować bezpieczny tor. Nie był on naszym atutem, ale nie winiłbym tego za porażkę. Był on taki sam dla nas, jak i dla gości.
Przed biegami nominowanymi tarnowianie przegrywali czteroma punktami. Liczył pan, że uda się odrobić tę stratę?
Tak. Miałem taką nadzieję. Jednak widzieliśmy wszyscy, że Peter Ljung nie był tym samym zawodnikiem co w meczach z Daugavpils i Gdańskiem. W meczu z Ostrowem zdołał wygrać tylko jeden bieg. Trochę mu to spotkanie nie wyszło.
Kolejne ligowe spotkanie Jaskółki odjadą w Rybniku. Jakie nastawienie przed tym spotkaniem?
Jedziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Podobnie było jak jechaliśmy do Gdańska. Spisywano nas wtedy na wysoką porażkę, a się okazało, że byliśmy górą i to zdecydowanie. Do tego nieszczęsnego 12 biegu wysoko prowadziliśmy. Po tej kraksie powiedziałem zawodnikom, żeby nie ryzykowali już i dojechali mecz do końca na spokojnie.
Jak wygląda sytuacja z Arturem Mroczką?
Artur od poniedziałku rozpoczyna rehabilitację. Początkowo będzie ona się odbywała dwa razy w tygodniu. Czas pokaże jak się to wszystko będzie goiło. Były różne przypadki. Zdarzało się, że niektórzy po takiej kontuzji wracali po 3-4 tygodniach. My na razie sami nie wiemy jak to się ułoży. Dopiero po 2 tygodniach będzie można coś więcej powiedzieć.
Czy klub myśli zakontraktować kogoś na czas abstynencji Artura?
Numer 10 w sobotnim spotkaniu zrobił nam jeden punkt. Myślę, że każdy inny zawodnik, którego udałoby nam się wypożyczyć, dodałby do tego więcej punktów i ten mecz wyglądałby inaczej. Są prowadzone rozmowy z różnymi zawodnikami, ale na razie nie chcę nic przesądzać.
Źródło: inf.własna

