
Leon Madsen w spotkaniu przeciwko FOGO Unii Leszno zdobył 12 punktów w sześciu startach. Duńczyk opowiedział o swoim zwycięstwie w BOLL Warsaw FIM SGP of Poland oraz o przyczynie słabej postawy częstochowskiej drużyny podczas niedzielnego meczu.
Ogromne gratulacje za zwycięstwo w Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland w debiucie jako pełnoprawny uczestnik cyklu FIM SGP.
Dziękuję.
Nawiązując do tego wydarzenia, bardzo trudno jest być jednocześnie kibicem forBet Włókniarza Częstochowa oraz reprezentantów Polski, biorących udział w cyklu GP, szczególnie gdy w finale występują: Leon Madsen, Fredrik Lindgren, a także Patryk Dudek. Powinno się wspierać polskich zawodników, ale mimowolnie kibicuje się również zawodnikom klubowym, lokalny. Czy czułeś doping, płynący w twoją stronę z trybun PGE Narodowego?
Podczas całego mojego występu, czułem ogromne wsparcie polskich kibiców, dużo pozytywnych emocji. Pomimo, że nie wygrał polski zawodnik, w osobie Patryka Dudka to i tak dało się odczuć, że wielu kibiców było zadowolonych z faktu, że to ja wygrałem. Oczywiście, większość chciałaby by wygrał Dudek. Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland było dla mnie trochę takimi drugimi, domowymi zawodami, ponieważ mieszkam od pięciu lat w Polsce, mam tu swoją rodzinę. Słyszałem wielu kibiców skandujących moje imię i nazwisko. Było to bardzo miłe, chciałbym im za to podziękować.
Chciałbym powrócić do sytuacji z Bartoszem Zmarzlikiem podczas półfinałowego biegu. Czy według Ciebie ten bieg odbył się w pełni w atmosferze sportowej walki?
Bartosz Zmarzlik pojechał na granicy, ale to są mistrzostwa Świata najlepszych żużlowców. Każdy daje z siebie 100%. To był trudny bieg, musiałem mocno się napracować, ale szczęśliwie udało mi się dostać do finału. Walczyłem całe zawody o każdy z moich punktów, a w ostatnim szczęśliwie udało mi się w końcu zwyciężyć bieg.
13 punktów w Warszawie, 12 punktów w spotkaniu forBet Włókniarz Częstochowa - FOGO Unia Leszno. Pomimo podobnych zdobyczy punktowych z Twojej strony, daje się odczuć całkiem odmienny nastrój towarzyszący tym wydarzeniom. Co tak naprawdę się stało, że zespół z Częstochowy poniósł tak sromotną porażkę w starciu z leszczyńską drużyna?
Jeśli cały zespół nie punktuje to spotkanie musi być przegrane. Zdobyłem 12 punktów, jednak reszta zespołu przez całe zawody szukała prędkości. Tor różnił się od tego, który jest tutaj zazwyczaj, można powiedzieć, że wszyscy byli nim zaskoczeni. Walcząc z FOGO Unią Leszno zespół musi prezentować najlepszą i najwyższą formę, ponieważ drużyna z Leszna jest bardzo silna, to przecież obrońcy tytułu mistrzowskiego. Niestety przegraliśmy lepszą drużyną, wynik nie wyglądał za dobrze. Musimy teraz podnieść się, znów uwierzyć w siebie i skoncentrować na następnym spotkaniu z BETARD Spartą Wrocław w piątek. Będzie to bardzo ważne spotkanie i musimy je wygrać. Mam nadzieję, że wielu kibiców wróci i będzie wspierało nas, ponieważ tego potrzebujemy.
Na koniec chciałbym zapytać, jak czujesz się fizycznie po dwóch intensywnych dniach: zawody w Warszawie, zakończyły się dość późno, natomiast spotkanie w Częstochowie w ramach PGE Ekstraligi, odbyło się wcześniej niż zazwyczaj. Czy czujesz się bardziej zmęczony niż zwykle?
Poszedłem spać o 3:40, prawie o 4:00 w nocy, obudziłem się tuż po 8:00. Nie jest łatwo, aby po Grand Prix, na drugi dzień ścigać się w PGE Ekstralidze, jednak daje z siebie zawsze 100%, to jest najważniejsza liga na świecie. Zawsze daje 500% swojego serca przez cztery okrążenia, można było to zobaczyć w Grand Prix, ale również chociażby w piętnastym biegu spotkania z FOGO Unią Leszno. Nie był to dla mnie co prawda perfekcyjny występ, ale dałem z siebie wszystko co miałem najlepsze - zakończył Leon Madsen.
Źródło; speedwayekstraliga.pl

