Maciej Janowski po powrocie do składu BETARD SPARTY Wrocław poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa w Częstochowie. W meczu ze SPEED CAR Motorem Lublin kapitan ponownie stanął na wysokości zadania i do zwycięstwa dorzucił 11 punktów. Podczas rozmowy opowiedział o swojej kontuzji, a także o swojej przyszłości.
Na początek wielkie gratulacje, zostałeś wybrany Rajderem meczu pomiędzy BETARD Spartą Wrocław, a SPEED CAR Motorem Lublin. Aby występ był niemal idealny, musiałoby chyba zabraknąć Grigorija Laguty?
Dokładnie. Grigorij był znakomity. Zwłaszcza w dalszej fazie meczu, gdy znalazł odpowiednie przełożenia i trudno było go pokonać. Walka na torze między nami była bardzo wyrównana, ale w końcówce spotkania to jednak on był górą. Wierzę, że podczas zawodów w Lublinie w przyszłym tygodniu my równie szybko odnajdziemy idealne rozwiązania i będziemy się czuć na torze, tak dobrze jak zawodnicy SPEED CAR Motoru Lublin.
No właśnie. Goście pokazali się ze świetnej strony - czy było to dla Was zaskoczeniem?
Nie do końca. Widzieliśmy ich postawę we wcześniejszych meczach i zawsze pokazywali się z dobrej strony, walcząc o zwycięstwa do upadłego. Tym trudniej rywalizuje się, gdy będący w takiej dyspozycji Grigorij pojawia się na torze aż 7 razy. Budowanie przewagi punktowej w takich momentach to niełatwe zadanie. Ważne jednak, że udało nam się wygrać. Kibice byli chyba bardzo zadowoleni obserwując to, co działo się na torze. Mieliśmy piękny żużel.
W pierwszej serii z toru mocno się kurzyło, ale po polaniu mieliśmy możliwość oglądać świetne ściganie.
To prawda, choć tor by ł nieco inny niż zwykle. Oglądaliśmy jednak fajne widowisko, było sporo mijanek, emocje do samego końca. Bawiłem się podczas meczu naprawdę dobrze. Oto chodzi w żużlu. Choć zwycięstwo nie jest zbyt okazałe, to jednak by ł to bardzo ciekawy mecz.
Muszę zapytać o stan Twojego zdrowia. Jak ręka?
Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Oczywiście, po paru biegach występuje pewne zmęczenie, ale na szczęście mogę normalnie jeździć i z tego cieszę się najbardziej. Staram się ją jeszcze ograniczać w niektórych momentach życia codziennego, ale na motocyklu czuje się najlepiej. Torba lodu na barki, odpoczynek i wszystko będzie w porządku.
Jazda dwa dni z rzędu po kontuzji będzie stanowić spore wyzwania dla Twojego organizmu?
Tak. Bywało wcześniej, że jeździłem przez dwa tygodnie dzień po dniu i nie sprawiało mi to problemów, ale w obecnej sytuacji muszę dobrze wypoczywać, aby znieść trudy startów w takich warunkach.
Udało się doprowadzić bark do stanu używalności lecz było to działanie doraźne. Czy planowany jest kompletny zabieg np. w lipcu czy taka ewentualność wchodzi w grę dopiero po zakończeniu sezonu?
Już ten przeprowadzony zabieg, polegający na włożeniu blaszki był bardzo poważny i to dzięki temu mogłem wcześniej wrócić na tor. Wszystko i tak odbyło się w ekspresowym tempie. Dwa razy dziennie przechodziłem rehabilitację, miałem też inne zabiegi, aby ręka była w jak najlepszym stanie. Codziennie muszę jednak nad nią pracować, aby6 w pełni wyleczyć uraz i zapewne dopiero po sezonie udam się do lekarza, aby blaszkę usunąć.
W tym sezonie jesteś często ustawiany w parze z juniorami. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 22 maja 2016 roku. Jak odnajdujesz się w tej nowej/starej roli?
Nie ma to dla mnie znaczenia, a i kiedyś byłem przyzwyczajony do jazdy pod numerem 5/13. Wszystko tak naprawdę zależy od koncepcji trenera i od tego jaki ma plan. Po prostu w każdej powierzonej mi roli czuje się dobrze.
Obserwując Twoje poczynania w parku maszyn podczas spotkania z GET WELL Toruń, gdy pomagałeś i doradzałeś całemu zespołowi, muszę zapytać, czy widzisz się w przyszłości w roli trenera?
W przyszłości wolałbym jednak delektować się poczynaniami innych żużlowców z trybun, sącząc przy okazji jakieś zimne piwko. Na ten moment trudno powiedzieć co będzie w tak dalekiej przyszłości. Niespieszno mi do zakończenia kariery i mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele lat jazdy.
Biorąc pod uwagę Twoją kontuzję i to, że z powodu niej zabrakło Cię w Grand Prix w Warszawie, celem Macieja Janowskiego w Indywidualnych Mistrzostwach Świata w tym sezonie jest...
Oczywiście walka o punkty do ostatniego biegu w Grand Prix w Toruniu. Sytuacja nie jest idealna. Nie było mnie w Warszawie, ominęły mnie kwalifikacje przed Grand Prix w Krsko, ale staramy się robić wszystko, aby wypaść dobrze w każdych kolejnych zawodach. Wierzę, że to będzie udany sezon - zakończył Maciej Janowski.
Źródło; speedwayekstraliga.pl

