Marcin Turowski: Kiedy wykrzykiwali moje imię i nazwisko to prawie się popłakałem

IMG 7166

Marcin Turowski w meczu przeciw GET WELL Toruń zdobył 3 punkty i dwa bonusy. Podczas rozmowy opowiedział o wypadku w ósmym wyścigu, a także o zachowaniu kibiców z Torunia.

2017 turowski m1W meczu przeciwko macierzystemu klubowi zdobyłeś trzy punkty i dwa bonusy. Jesteś zadowolony z tej zdobyczy?

W sumie to średnio. Byłoby na pewno dużo lepiej, gdyby nie to wykluczenie w ósmym biegu, gdzie razem z Artemem Lagutą wieźliśmy za placami braci Holder.

Co tam się stało?

Mówiąc krótko... była woda i były moje słabe umiejętności.

Czyli obróciło Cię?

Tak. Chciałem pojechać szeroko, a wszedłem środkiem toru, gdzie było sporo wody. Później mnie obróciło, nie opanowałem motocykla i upadłem. Tyle.

Czułeś presję przed tym meczem? Jechałeś przeciwko klubowi, w którym stawiałeś pierwsze kroki w tym sporcie.

Oczywiście, że czułem, bo jak Pan wspomniał GET WELL to mój macierzysty klub. Dziwnie tak jakoś mi było. Presja zeszła jednak ze mnie po pierwszym biegu i było coraz lepiej.

Kibice dobrze się jednak zachowali wobec Ciebie...

Tak, zgadza się. Przyznam nawet, że kiedy wykrzykiwali moje imię i nazwisko, to prawie się popłakałem.

Dlaczego?

Bo to niesamowite uczucie, kiedy kibice macierzystego klubu wspierają cię i to jeszcze kiedy jeździsz w innych barwach.

Trener Robert Kościecha mówił wcześniej o Tobie, że jesteś szybki, ale czasem nie wiesz co robić z prędkością. To prawda?

Tak. Czasem muszę faktycznie hamować.

Po to, żeby w kogoś nie uderzyć?

Też, ale głównie po to, żeby spokojnie przejechać łuk.

Czyli maszyny spisują się bez zarzutu?

Mam świetne motory. Jestem jednak jeszcze młodym zawodnikiem i nie mam tyle doświadczenia, żeby w pełni wykorzystać ich potencjał.

Rozumiem, że nadal korzystasz z jednostek Ryszarda Kowalskiego?

Tak i jak już wspomniałem, spisują się bardzo dobrze, za co jestem wdzięczny Panu Ryszardowi - zakończył Marcin Turowski.

Źródło; speedwayekstraliga.pl

 

 

Martyna Olejnik

Mieszkam w Śmiglu niedaleko Leszna. Żużlem interesuje się już od 13 lat. Wszystko zaczęło się od wyjazdu na pierwszy mecz, na który zabrał mnie mój tata. Moją ulubioną drużyną, której w sezonie kibicuje jest FOGO Unia Leszno. W wolnym czasie lubię pobiegać, słuchać muzyki, a także fotografować. Pozdrawiam!

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!