Oskar Bober: Mam nadzieję, że będzie mi łatwiej, bo trafiłem do bardzo dobrego klubu

IMG 3331

Oskar Bober powraca do drużyny SPEED CAR Motoru Lublin na sezon 2020. Podczas rozmowy podsumował miniony sezon, a także opowiedział o swoich inwestycjach sprzętowych na najbliższy rok.

lublin 2017Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Jaki był dla Ciebie 2019 rok, czyli Twój pierwszy w roli seniora?

Na pewno trudny pod względem mentalnym i organizacyjnym. Nie wszystko układało się tak, jakbym tego chciał. Życie napisało własny scenariusz, ale to już jest za mną. Teraz trafiłem do bardzo dobrego klubu, wróciłem do domu i mam nadzieję, że będzie mi łatwiej.

Z pewnością, gdy otrzymałeś ofertę od SPEED CAR Motoru, w którym się wychowałeś, w dodatku na starty w PGE Ekstralidze, to długo się nie zastanawiałeś?

Wiadomo, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Rzeczywiście, gdy pojawiła się taka możliwość to wszystko uzgodniliśmy dość szybko i cieszę się, że jestem z powrotem w Motorze.

W nadchodzącym sezonie jesteś szykowany na pozycję zawodnika nr. 8, czy masz po prostu walczyć o miejsce w składzie?

Przed podpisaniem kontraktu dowiedziałem się, kto w drużynie jest przydzielony do jakiej roli. Na pewno startuje z ciężkiej pozycji i zdaje sobie z tego sprawę. Aczkolwiek, wszystko jest w moich rękach i jak będę w dobrej formie to chcę być przydatny temu zespołowi. Skupiam się więc na bardzo dobrym przygotowaniu do sezonu. Nie chcę być tylko statystą tylko pomagać, kiedy będzie taka potrzeba. Podjąłem rękawice i bardzo się cieszę, że tu wróciłem. Teraz trenuje bardzo mocno, żeby nie móc sobie nic zarzucić.

Śledziłeś w minionym sezonie rozgrywki PGE Ekstraligi w roli widza. Czułeś dumę, że skazywane na pożarcie "Koziołki" utrzymały się na kolejny sezon, a cała żużlowa Polska zachwycała się poziomem kibicowania w Lublinie?

Zdecydowanie tak. Jeśli chodzi o otoczkę to od początku swojej reaktywacji Motor udowadnia, że wszystko jest w tym klubie na wysokim poziomie. PGE Ekstraliga to tylko potwierdziła. Można powiedzieć, że Lublin wprowadził nowe trendy i odświeżył rozgrywki, zwłaszcza pod względem kibicowskim. A co do wyniku to na pewno było miłe zaskoczenie i fajnie, że to się tak ułożyło, bo wielu dziennikarzy oraz ekspertów skazywało nasz klub na stratę przed sezonem. Ja natomiast mówiłem, że chłopaki zawsze będą walczyć i pokażą na torze "serducho". I tak było.

A o co będziecie walczyć w najbliższym sezonie?

Biorąc pod uwagę strategię klubu, a także nasze sportowe ambicje jako zawodników, to fajnie byłoby podnosić poprzeczkę z roku na rok coraz wyżej. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z pewnością są czynione wszelkie starania, by zakręcić się w okolicach fazy play-off. Będziemy dawać z siebie wszystko i robić, co w naszej mocy, by tak się stało. Zweryfikuje nas tor.

Szykujesz duże inwestycje sprzętowe na najbliższy sezon?

Oczywiście. PGE Ekstraliga tego wymaga, więc motocykle i silniki są już pozamawiane. Czeka nas dużo pracy, ale trzeba trafić w sprzęt. Wiadomo, że to jest trochę loteria, lecz jestem dobrej myśli. Najbardziej cieszy mnie to, że w najbliższym sezonie będę miał bardzo dobrego mechanika. Mogę się pochwalić, że będę współpracował z Grzegorzem Rempałą, który dołączył do mojego teamu. To bardzo doświadczona osoba, której mi zawsze brakowało. Zazdrościłem chłopakom, którzy mieli taką prawą rękę z ogromną wiedzą w kwestiach sprzętowych. Dzięki swojemu doświadczeniu, takie osoby dużo wnoszą i pomagają w trakcie zawodów, bo czasem można się łatwo pogubić, a mecz mija bardzo szybko. Perspektywa współpracy z Grzegorzem daje mi fajnego, pozytywnego kopniaka.

Do tej pory Grzegorz współpracował z Dawidem Lampartem, więc można powiedzieć, że dobrze się znacie i często się widywaliście w parku maszyn?

Dokładnie. Zawsze mieliśmy fajny kontakt i patrzę z optymizmem na tę współpracę.

II liga pozwoliła Ci dobrze odnaleźć się w żużlu na poziomie seniorskim? Z wyników nie byłeś zbytnio zadowolony, ale pojechałeś dla Polonii Piła niemal w każdym spotkaniu minionego sezonu. Czułeś, że nabrałeś doświadczenia?

Jeśli chodzi o liczbę startów to nie pojechałem tylko w ostatnim meczu rozgrywek, bo klub z Piły miał problemy finansowe. Cóż, inaczej sobie to wszystko wyobrażałem, ale podpisałem tam kontrakt i w trakcie sezonu musiałem wiele rzeczy brać na klatę. Początek rozgrywek był ciężki, a w ich trakcie delikatnie zaczęło się poprawiać. Myślę, że gdyby wtedy nie było tylu klubowych problemów i wszystko by normalnie funkcjonowało to na dobrym, wysokim poziomie jechałbym do końca sezonu. Nie ma jednak co do tego wracać i 2019 rok oddzielam grubą kreską.

Natomiast przyszły rok powinien być dla Ciebie wyzwaniem, bo jak dotąd nie miałeś zbyt dużej styczności z PGE Ekstraligą na torze.

Zgadza się. Pojechałem tylko w jednym meczu w barwach BETARD Sparty Wrocław jako junior, ale właściwie nie ma o czym mówić. To była bodajże 12 kolejka sezonu. W połowie lipca zostałem o 1 w nocy wrzucony na głęboką wodę. Nie dałem wtedy rady. A teraz jestem starszy, mądrzejszy, bardziej doświadczony, więc mam nadzieję, że będzie lepiej - zakończył Oskar Bober.

Źródło; motorlublin.com.pl

Martyna Olejnik

Mieszkam w Śmiglu niedaleko Leszna. Żużlem interesuje się już od 13 lat. Wszystko zaczęło się od wyjazdu na pierwszy mecz, na który zabrał mnie mój tata. Moją ulubioną drużyną, której w sezonie kibicuje jest FOGO Unia Leszno. W wolnym czasie lubię pobiegać, słuchać muzyki, a także fotografować. Pozdrawiam!

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!