Alan Szczotka: czuję się w Gdańsku jak w domu

DSC 0007

Alan Szczotka ma za soba duże zmiany. Przeprowadził sie do Gdańska i na wypożyczeniu z Gorzowa Wielkopolskiego będzie reprezentował barwy Zdunek Wybrzeża Gdańsk.

 

Zmiana klubu jest dla zawodnika czyms nowym i nieznanym. Alan postanowił nie tylko zmienić klub, ale także miejsce zamieszkania. Gdańsk to jego nowy dom, a Wybrzeże jest kolejnym przystankiem w jego karierze.

W ostatnich miesiącach twoje życie trochę się zmieniło. Chodzi oczywiście o przeprowadzkę do Gdańska. Jak odnajdujesz się w nowej rzeczywistości?

mikrofonNowa rzeczywistość jest dla mnie całkiem przyjemna. Już się zaaklimatyzowałem i czuję się w Gdańsku jak w domu. Zwiedziłem kilka ciekawych miejsc -byłem w Sopocie, w Gdyni oraz oczywiście w Gdańsku. Mieszkam w centrum, bardzo dużo biegałem, więc tereny nad Motławą nie są mi obce. Pochodzę z Gorzowa i ciężko jest porównać te dwa miasta - Gdańsk jest znacznie większy.

Na pewno ciężko było podjąć decyzję o wyjeździe z rodzinnego miasta. W Gorzowie zostawiłeś rodzinę i przyjaciół.

Oczywiście, że tak. Ciężko było wyjechać z domu, zostawić najbliższych i znajomych, ale niestety musiałem coś poświęcić. Chcę robić wynik, więc coś za coś. W takim wieku nie mogę sobie pozwolić na siedzenie na ławce, a w truly.work Stali tak właśnie było, nie jeździłem regularnie. W nowym klubie mam większą szansę na miejsce w składzie i pokazanie swoich umiejętności. Cieszę się, że wybrałem jazdę dla Zdunek Wybrzeża.

Każdy żużlowiec potrzebuje pomocy ze strony klubu, a junior w szczególności. 

Mogę liczyć na wszystkich pracowników. Klub próbuje mi pomóc w każdej kwestii. Ostatnio odszedł Krystian Plech, ale mam z nim dobry kontakt i nadal mogę na niego liczyć. Myślę, że to się nie zmieni. Z tego miejsca chciałbym mu za to podziękować, a także Kacprowi Gomólskiemu, bo dzięki niemu poznałem dużo ludzi i dosyć szybko odnalazłem się po przeprowadzce. Mieszkamy razem. Jest fajnym współlokatorem, nie narzekamy na brak śmiechu, cały czas w domu mamy miłą atmosferę. Niczego więcej nie potrzebujemy, utrzymujemy świetny kontakt. Uważam, że będzie tak przez cały sezon.

Przeprowadzka do Gdańska to była twoja inicjatywa. Rodzina nie namawiała do pozostania w domu?

Sam chciałem się przeprowadzić i zmienić swoje całe otoczenie. Czasami trzeba wziąć głębszy oddech i zacząć wszystko od nowa - to zadecydowało o moim przyjeździe do Gdańska. Mam inne treningi, zupełnie inne przygotowania. Chciałbym, aby mój wysiłek zaprocentował w nadchodzącym sezonie. Rodzice mnie wspierają, ale zdają sobie sprawę, że mam już swoje lata i sam podejmuję decyzje, co chcę robić w życiu. Nie mieli nic przeciwko na temat przeprowadzki. Miałem przyjść do Zdunek Wybrzeża już rok temu, ale Hubert Czerniawski zakończył karierę i nic z tego nie wyszło. Wierzę, że najgorsze za mną i w sezonie 2020 pokażę na co mnie stać. Będę miał dwa warsztaty - jeden w Gdańsku, drugi w Gorzowie.

Przez pewien czas pracowałeś. Jak długo to trwało, u kogo pracowałeś i czym dokładnie się zajmowałeś?

Pracowałem przez miesiąc u jednego ze sponsorów gdańskiego klubu. Musiałem jednak z tego zrezygnować, ponieważ ciężko było połączyć takie obowiązki z codzinnymi treningami. Chciałem przejść na tryb dwóch treningów, aby jeszcze lepiej przygotować się do trudów sezonu, a praca trwała w godzinach 7-16. Nie miałem szans zdążyć na drugie zajęcia, które rozpoczynały się o 16:40. Trzeba było coś wybrać. Pracowałem na magazynie.

W Gdańsku mieszka kilku zawodników, więc na pewno masz z kim pogadać.

Mamy fajną grupkę i złapaliśmy świetny kontakt. Czasami chodzę z Krystianem i Kacprem na mecze hokeja, czy też na kolację. Rozumiemy się bez słów. Przez cały sezon będę na miejscu, dlatego uważam, że przeprowadzka wyjdzie mi na plus. Jestem w kontakcie z klubem, codziennie przychodzę na stadion. To pozytywnie wpływa na nasze relacje. Wiem, że w przypadku problemu mogę porozmawiać z trenerem, albo z inną osobą - nie muszę dzwonić, ani przyjeżdżać z Gorzowa.

Kiedy przeprowadziłeś się do Gdańska i jak wyglądają twoje przygotowania od samego początku?

Do Gdańska przeprowadziłem się już przed świętami Bożego Narodzenia. Wcześniej, przez chwilę trenowałem w Gorzowie, jednak musiałem się spakować, przyjechać i się zadomowić. Miałem tydzień przerwy, ale od przyjazdu ciężko pracuję i daję z siebie 100 procent. Trenuję boks, biegam, chodzę na siłownię, dochodzą jeszcze zajęcia, które prowadzi Jarek Hulko oraz akrobatyka. Poza żużlem nie szukam za bardzo znajomych, bo po prostu nie mam na to czasu. Myślę tylko o treningach, w pełni koncentruję swoją uwagę na sporcie.

W gorzowskim zespole nie miałeś miejsca w składzie. Zdecydowałeś się na wypożyczenie do Zdunek Wybrzeża, jednak tutaj też jest spora rywalizacja o regularne występy.

Dlaczego nie miałem miejsca w truly.work Stali? Nie chcę poruszać tego tematu. Co do Wybrzeża to myślę, że wywalczę skład swoimi umiejętnościami. Posiadam doświadczenie z PGE Ekstraligi, jeżdżę już kilka lat. Zostałem wypożyczony na rok z opcją przedłużenia. Jeśli przejadę dobry sezon, to będę chciał zostać i kontynuować swoją jazdę w Gdańsku. Ciężko było mi się dogadać z gorzowskim klubem. Mieliśmy zupełnie inne cele. Ja chcę się rozwijać i startować.

Jakie masz wspomnienia ze startów na gdańskim torze?

Miałem okazję pojeździć na różnych zawodach młodzieżowych. Powiem szczerze, że pasuje mi ten tor, ale wszystko wyjdzie w praniu. Uważam jednak, że nie powinienem mieć problemów z dopasowaniem motocykli. Popracuję, aby być gotowym na pierwszy mecz sezonu nie na 100, a na 200 procent. Czasami w domu z Kacprem oglądamy stare mecze Wybrzeża i pokazuje różne ścieżki. Trener też daje wskazówki. Nic, tylko jechać do przodu i walczyć.

Podobno gdański tor jest trudny dla juniorów.

Takie głosy nie mają dla mnie znaczenia. Czuję się pewnie na motocyklu. Tor w Gorzowie też nie jest łatwy, a bardzo długo na nim jeździłem. W ciągu ostatnich kilku lat nauczyłem się wielu trudnych obiektów. Nawet wygodniej jeździ mi się na tych cięższych, gdzie trzeba pokazać technikę jazdy i odwagę. Przygotowuję się na start, bo ten element w Gdańsku jest ważny. Uważam, że należę do dobrych startowców, ale wszystko zależy od dyspozycji dnia. 

Jakie masz cele na sezon 2020?

Mogę być jednym z lepszych juniorów w 1. Lidze Żużlowej. Myślę, że jest to w moim zasięgu. Przyszedłem z PGE Ekstraligi, więc nie mogę pokazać, że należę do słabszych. Jak Karol wróci i będzie jeździł, to możemy stworzyć jedną z najlepszych par młodzieżowych w całej lidze. Mam swoje ambicje, są trochę wysokie, ale do zrealizowania. Chcę do tego dążyć.

źródło: wybrzezegdansk.pl

Sebastian Kołodziej

Sport żużlowy jest moją pasją od najmłodszych lat. Marzenie o jeździe na żużlu musiałem odłożyć na bok realizując się po drugiej stronie tego sportu

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!