Patryk Rolnicki związał się z Rzeszowskim Towarzystwem Żużlowym i został wybrany kapitanem zespołu. Jest już w 100% przygotowany do sezonu, ale sytuacja jaka panuje w kraju nie pozwala wyjechać na tor.
Sytuacja jest trudna dla wszystkich i dotyka każdej sfery naszego życia. Zawodnicy zmuszeni są do zostania w domach, a to nie pozwala na całkowite przygotowanie. Jak z obecną sytuacją radzi sobie kapitan RzTŻ opowiada w wywiadzie.
Za tobą okres solidnych zimowych przygotowań do sezonu. Na twoich social mediach mogliśmy szczegółowo śledzić treningi z trenerem Bartkiem Muchą, z którym współpracujesz od dawna. Pod jego okiem trenowaliście też z całą drużyną w Arłamowie podczas obozu przygotowawczego. Sezon powinien się zaczynać lada moment. Rozumiem, że jesteś przygotowany do sezonu w 100%?
Jestem przygotowany na 110%. Ten trudny dla nas wszystkich czas wykorzystuję jako przedłużenie okresu zimowego. Podtrzymuję to, co sobie wypracowałem przez okres przygotowawczy. Uważam, że zimę wykorzystałem maksymalnie. Fizycznie i sprzętowo czuję się gotowy. W każdej chwili mogę wyjeżdżać na tor.
Co uważasz o przełożeniu startu ligi? Czy twoim zdaniem to dobra decyzja?
Na pewno dobra. Zdrowie jest najważniejsze. Nasze, ale również kibiców, których na stadionach można liczyć w tysiącach. W aktualnej sytuacji jest to nie do wyobrażenia. Uważam, że jeśli nie rozpoczniemy sezonu teraz, to rozpoczniemy go później. To nie jest w tej chwili największy problem.
Jak wygląda twój dzień? Ustaliłeś sobie jakiś konkretny plan działania? Więcej czasu spędzasz trenując fizycznie czy pracując w warsztacie?
Jeśli chodzi o sprzęt, to jest on gotowy na 100%, także do warsztatu praktycznie nie zaglądam. Co jakiś czas sprawdzam czy wszystko stoi na miejscu (śmiech). Jeśli chodzi o treningi to organizuje sobie coś codziennie, po to, aby nie stracić tej formy, którą wyrabiałem przez ostatnie miesiące.
Skoro zahaczyliśmy o tematy sprzętowe. Ile kompletnych motorów masz gotowych ostatecznie na ten sezon?
Mam trzy kompletne motocykle. Do tego dodatkowo trzy silniki. Wszystko po to, żeby na żadnym z drugoligowych torów nie brakło prędkości.
Coraz więcej mówi się o tym, że tegoroczny sezon jest zagrożony i rok 2020 może być całkowicie pozbawiony rozgrywek żużlowych. Jak ty się odnosisz do tych opinii?
Moim zdaniem takie gadanie jest bez sensu. Koronawirus nakręca wszystkich nawzajem, żeby było o czym pisać albo zrobić z czegoś aferę. Przypomnę, że wciąż mamy dopiero marzec, a już mówi się o tym czy w tym roku będziemy jeździć. Ostatnio widziałem nagłówek „Grand Prix Warszawy w Boże Narodzenie.” Bez komentarza…
Czas epidemii to nieciekawy czas dla Was - żużlowców, bo przecież nie jeżdżąc nie zarabiacie, a musicie utrzymać siebie i swoje teamy. Masz jakiś plan, jak przetrwać ten okres gdyby jednak słowa o tym, że w tym roku sezon nie wystartuje miały się spełnić?
W tej chwili o tym nie myślę. Tak jak już mówiłem wcześniej: rozmawianie o tym czy sezon ruszy miałoby słuszność gdybyśmy mieli teraz lipiec. Póki co sytuacja w Polsce wydaje się być opanowana, także tragedii nie ma. Zobaczymy co będzie za miesiąc, dwa.
Czy utrzymujesz kontakt z resztą drużyny? Komentowaliście wspólnie decyzje, które zapadły wokół żużla?
Oczywiście, że tak. Wybrano mnie kapitanem, więc szczególnie muszę dbać o nasze relacje. Nie widujemy się, ale w dzisiejszych czasach to żaden problem. Na co dzień wiele osób narzeka na internet, który sprawia, że tych relacji bezpośrednich jest mniej, ale teraz chyba nikt nie wyobraża sobie świata bez niego. Z drużyną mamy założoną wspólną konwersację i jesteśmy w stałym kontakcie.
A jak się układają twoje relacje z klubem? Myślę o zarządzie, trenerze, osobach w klubie.
Relacje są jak najbardziej pozytywne. Cały czas jesteśmy w kontakcie. Nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest tak, jak powinno.
Czy chcesz coś powiedzieć rzeszowskim kibicom, dla których zaczyna się drugi sezon bez żużla w mieście?
Zdaje sobie sprawę, że rzeszowscy kibice wyjątkowo chcieliby, aby sezon rozpoczął się planowo. Sam widziałem, jaka frekwencja była na prezentacji i proszę mi uwierzyć, że chciałbym jak najszybciej się przed nimi zaprezentować. Teraz jednak dołączam się do próśb, aby uważali na siebie i postępowali tak, jak jest to w tej chwili zalecane. Kilka tygodni w domu nikomu nie zaszkodzi, a zdrowie jest najważniejsze. Prędzej czy później spotkamy się na torze, a tymczasem #zostanwdomu i #nieklammedyka.
źródło: rztz.pl

