Tomasz Orwat jest wychowankiem Abramczyk Polonii Bydgoszcz, ale w zbliżającym się sezonie będzie bronił barw OK BEDMET Kolejarza Opole. To trudny rok dla zawodnika, ponieważ pierwszy sezon pojedzie jako senior na dodatek zmieniając klub.
Zmiana klubu po zakończeniu wieku juniora to zawsze dodatkowy czynnik działający na psychikę zawodnika dodający więcej presji. Tomasz Orwat zdaje się tym nie przejmować i wbija delikatną szpileczkę macierzystemu klubowi mówiąc o szkoleniu, a raczej jego braku młodych zawodników w minionych latach.
Za zespołem Kolejarza pięć treningów na Wschodniej 2. Jak samopoczucie po przerwie zimowej?
Rewelacyjnie, jakby w ogóle jej nie było. Dodatkowo Opole to jest jeden z moich ulubionych torów, trzeba mocno, że tak powiem „zawracać” i jechać technicznie. Ja lubię trochę się powygłupiać i pogimnastykować na motorze, który trzeba mocno kontrować, więc bardzo mi leży tor Kolejarza. Dlatego cieszę się podwójnie, że znów kręcimy kółka i od pierwszego razu odkręciłem manetkę gazu na maksa.
Jak się odnajdujesz w nowym otoczeniu? Pierwszy raz na poważnie opuściłeś Bydgoszcz…
Jestem pod wrażeniem wszystkiego. Od przyjęcia, przez podejście działaczy i menadżera, po przygotowanie toru. Szczególnie cieszy mnie możliwość współpracy z trenerem Krzysztofem Basem, który od pierwszego dnia otoczył mnie opieką i bardzo pomaga. Przez te kilka treningów zdobyłem tyle wiedzy, co przez dziewięć lat moich dotychczasowych treningów na żużlu. Po raz pierwszy przeżywam taką sytuację i bardzo mi to odpowiada. Mogę powiedzieć, że wreszcie mam trenera, który mi się poświęca i jest dla mnie w każdej chwili. To super uczucie.
A co powiesz o drużynie OK BEDMET Kolejarza?
Andrieja Kudriaszowa i Kamila Brzozowskiego znam z Bydgoszczy i mamy bardzo dobry kontakt, więc było może trochę łatwiej. Wszyscy są jednak otwarci i razem staramy się budować fajną atmosferę wewnątrz drużyny, bo to przełoży się na jazdę i wyniki. Taki przykład… Już na pierwszych zajęciach kiedy ćwiczyłem starty przyszedł na tor Oskar Polis. Porozmawialiśmy, zaproponował inne rozwiązania, podpowiedział i okazało się, że to się sprawdza i działa. Od zawsze miałem problem ze startami i wierzę, że w Opolu dzięki trenerom i kolegom to się wreszcie zmieni. Człowiek czuje, że ma wsparcie, ma kogo się poradzić, zwłaszcza że mamy w drużynie doświadczonych żużlowców, od których można się uczyć. To wpływa na psychikę, a ona jest równie ważna jak przygotowanie fizyczne i sprzęt. A może nawet kluczowa.
Przy nazwisku Tomasz Orwat pojawiają się określenia: młody, zdolny, ambitny, warto na niego postawić. To musi cieszyć…
Lepiej, żeby mówili tak, niż „Tomasz O. zatrzymany po imprezie urodzinowej”. A poważnie to każde miłe słowo cieszy, dodaje wiary, że to co się robi od lat ma sens i coś z tego może wyjść. Dziękuję wszystkim, którzy widzą we mnie potencjał i mnie wspierają.
Twoje oczekiwania przed najbliższym sezonem?
Przede wszystkim chce się cieszyć żużlem, tym że przyjeżdżam na trening, mogę trenować i jeździć. Wielu moich rówieśników skończyło przygodę z żużlem i zniknęli. Ja nie chcę podzielić tego losu, bo kocham żużel, to całe moje życie. Nie wyobrażam sobie tylko oglądania żużla w telewizji. Chcę w tym brać czynny udział. Oczywiście znam swoją rolę w Kolejarzu, wiem że musze poczekać na swoją szansę, ale będę o nią codziennie walczył. Ciężką pracą można wiele osiągnąć i tak będzie w moim przypadku. Liczę na szansę w lidze, na starty w turniejach indywidualnych. Chcę skorzystać z każdej okazji do startu i pokazać się z jak najlepszej strony. Poprzedni sezon mimo złamanej ręki nie był najgorszy, było jednak kilka czynników, które nie pozwalały się skupić tylko na jeździe. W Opolu mam wolną głowę, zaczynam nowy rozdział i wierzę, że będzie to dobry rok. Nie mam nic do stracenia, a wiele do zyskania.
źródło: kolejarzopole.com

