Nicolas Covatti był jednym z pozytywnych zaskoczeń podczas Grand Prix Challenge. Argentyńczyk zdobył w Rybniku 7 punktów, pokazując, że jest w stanie nawiązać walkę z dużo bardziej utytułowanymi żużlowcami także na mało znanych sobie torach.
Pokazałeś się w Rybniku z niezłej strony, więc pewnie jesteś zadowolony ze swojego występu?
Miałem sporo problemów na starcie. Nie wykorzystałem treningu tak jak chciałem, bo straciłem jeden z moich najlepszych silników. Nie jestem usatysfakcjonowany, chociaż pod koniec było już lepiej. Moje ostatnie biegi były najlepsze, dzięki czemu łatwiej wraca się do domu.
Czy nawierzchnia mocno zmieniła się w porównaniu do treningu?
Tak i nie, pod koniec zrobiło się trochę wyboiście. Na treningu miałem trzy próby, więc ciężko to porównać, ale warunki były podobne.
Na trybunach widoczni byli kibice z flagą włoską i argentyńską, którzy mocno Ciebie wspierali. Z pewnością dało Ci to dodatkowego kopa…
Nie jestem do tego przyzwyczajony, więc było mi bardzo miło. Zdecydowanie inaczej ściga się przy takim wsparciu.
Jest szansa na to, że w przyszłym roku częściej będziemy widywać Ciebie na polskich torach?
Myślę, że tak. Mocno zastanawiam się nad tym, aby spróbować swoich sił w Polsce w przyszłym roku. Najpierw jednak zobaczymy jakie kluby będą mnie widziały w swoim zespole. Będzie trzeba to później poukładać, ale zdecydowanie myślę o startach w Polsce.
Do końca sezonu pozostało już niewiele czasu. Jakie masz plany na nadchodzące dni?
Nie zostało już wiele spotkań. Pozostały mi jedne zawody w Anglii oraz play-offy w szwedzkiej Allsvenskan. Chciałbym wykorzystać zbliżający się czas także na nowe rozwiązania, z których będę mógł skorzystać w przyszłym roku.
źródło: inf.własna

