Niedzielny pojedynek pomiędzy Fogo Unią Leszno a ROW Rybnik zakończył się równym podziałem punktów. Z owego wyniku bardzo zadowolony był prezes rybnickiego klubu Krzysztof Mrozek, który przyznał, że bardzo długo czekał na ten mecz.
Pojedynek ostatecznie zakończył się remisem mimo, że to drużynie z Rybnika zabrakło niewiele do zwycięstwa. Jest pan zadowolony z wyniku?
Oczywiście, że tak. Jest wynikiem nawet bardzo dobrym. Ja osobiście jestem niezmiernie zadowolony i szczęśliwy, że doczekałem się takiego spotkania: dwa najbardziej zasłużone kluby w historii speedwaya w Polsce, spotykają się i tworzą takie widowisko. Niesamowite uczucie. Gratuluję leszczynianom remisu z nami. My jesteśmy bardzo zadowoleni. Rewelacja. Poezja żużla.
Beniaminek PGE Ekstraligi jak do tej pory prezentuje się z bardzo dobrej strony, choć przed sezonem wielu skazywało ROW Rybnik "na pożarcie".
Sprawa wygląda tak, że ci wszyscy fachowcy to powinni z tymi ocenami poczekać do końca sezonu, albo chociaż do jego połowy. A nam jako klubowi, jest wygodniej być przez wszystkich uważanym za tego "chłopca do bicia", bo jedziemy "na tylnym siedzeniu" i tak nam wszystko jakoś wychodzi. Jednak do końca sezonu jest jeszcze daleka droga.
"Na tylnym siedzeniu" jest mniejsza presja?
Presja jest zawsze wysoka bo to jest ekstraliga. Tutaj tak naprawdę każdy wyścig jest ważny w ogólnym rozrachunku.
Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się dziś Andreas Jonsson i Grigorij Łaguta. W dużej mierze to dzięki nim wynik spotkania jest taki a nie inny.
Ja zawsze chwalę całą drużynę, bo punkty robił każdy. To jest "team job" czyli sport drużynowy. Wszyscy moi zawodnicy jechali rewelacyjnie. Cieszę się, ze wszyscy cało i zdrowo odjechali te zawody.
źródło. inf. własna

