XV Memoriał im. Edwarda Jancarza (komentarze)

IMG 8903

Bartosz Zmarzlik wygrał w świąteczny czwartek XV Memoriał im. Edwarda Jancarza. Wychowanek Stali Gorzów wyprzedził w finale Patryka Dudka, Szymona Woźniaka i Krzysztofa Kasprzaka. Oto co po zawodach powiedzieli najlepsi zawodnicy turnieju:

 

Bartosz Zmarzlik (I miejsce, Cash Broker Stali Gorzów): „Bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Mogę trochę odetchnąć z ulgą po ostatnich indywidualnych niepowodzeniach w Grand Prix. Myślę, że jest to nagroda za czekanie, trenowanie i za cierpliwość. Daje to na pewno kopa do przodu, ale trzeba robić swoje i spokojnie podchodzić do kolejnych zawodów. Najbliższy weekend będzie pierwszym wolnym odkąd się sezon rozpoczął, dlatego trochę odpocznę, ale aktywnie z treningiem. Od poniedziałku pracujemy dalej i na pewno będę tutaj częstym gościem na treningach, bo jeszcze mam wiele do poprawienia.”

Patryk Dudek (II miejsce, Falubaz Zielona Góra): „Bardzo się cieszę w tego sukcesu. Kij z tym hat-trickiem. Drugie miejsce jest obok pierwszego. Niewiele zabrakło w finale. Żeby wygrać ten decydujący wyścig, to tylko brakowało żebym pojechał jak Lindgren z Woffindenem w finale Grand Prix w Pradze. Ale jechałem swoje, zostawiłem miejsce pod bandą. Bartek był szybki, napędził się i wyprzedził mnie po zewnętrznej. Ogólnie cały przebieg zawodów był bardzo ciężki. Patrząc na to, gdzie byłem na początku zawodów, na ich przebieg i jazdę w tym turnieju, to było naprawdę trudno. Mój numer 1 też był bardzo trudny, ponieważ zawsze jechałem po polaniu i niewiele mogłem zrobić po przegranych startach. W biegu półfinałowej miałem trochę pretensji do Bartka, ponieważ zajeżdżał mi drogę. A przed finałem rywale pierwsi wybierali pola, mi pozostawili czerwony kask. Wygrałem start i ostatecznie cieszę z tego drugiego miejsca. W finale jechało przecież trzech gospodarzy. Byli po prostu wszędzie. Nie wyobrażam sobie, co by się tu działo, jakbym wygrał ten bieg z trójką miejscowych. Jechałem w Gorzowie pierwszy raz w tym sezonie i z tego co pamiętam z poprzednich lat, to tor był zawsze inny. Ale biorąc pod uwagę ulewę, która wczoraj tutaj przeszła, to tor był naprawdę dobrze przygotowany i bezpieczny. Więcej będą mógł powiedzieć na ten temat po Derbach (śmiech).”


Szymon Woźniak (III miejsce, Cash Broker Stal Gorzów): „Bardzo cieszę z miejsca na podium w tak prestiżowym turnieju. Warunki pogodowe na pewno nam dzisiaj nie ułatwiły zadania. Sporo ciężkiej pracy wykonaliśmy z mechanikami w parku maszyn. Trzeba było też mocno dbać o siebie, chłodzić się i dużo pić. Po takich zawodach z pewnością jutro wszyscy będą odczuwać zmęczenie. Na szczęście mam wolne, także będę mógł trochę odpocząć. Jeżeli chodzi o ustawienia, to w każdym biegu próbowaliśmy innej koncepcji, bo warunki były inne, niż zwykle. Dużo pracy, dużo prób i dużo sprawdzonego sprzętu. Tym bardziej cieszę się, że w ostateczności dało to podium. Na szczęście na torze nie było śladu po wczorajszych opadach. Gratulacje dla gospodarzy, że potrafili sobie z tym poradzić. Tor był zdecydowanie inny niż na lidze. Bardzo lubię jeździć na gorzowskim torze, osiągam tutaj dobre wyniki, kibice mnie ciepło przyjmują i dobrze się czuję w drużynie. Czego chcieć więcej? Na pewno każdy próbował wielu rozwiązań. Wiadomo, że liga ma swój priorytet. Te zawody mają duży prestiż, ale mimo wszystko była to dobra okazja, żeby popróbować to, co na treningach, również aspiruje do sprzętu ligowego. Dobre zawody, tym bardziej cieszę się, że udało mi się stanąć na podium. Czasami ktoś staje się zwycięzcą regulaminu, a czasami ktoś staje się ofiarą. Regulamin jest bezlitosny, ale równy dla wszystkich. Zawsze są zadowoleni i mniej zadowoleni. Na pewno jest to jedna z czołowych imprez w Polsce. Wiadomo, Edward Jancarz to wielka legenda polskiego speedwaya i móc odjechać turniej ku czci takiego żużlowca, to jest wielki zaszczyt dla całej szesnastki. Tym bardziej się cieszę, że mogłem wziąć udział i jeszcze stanąć na podium.”

Krzysztof Kasprzak (IV miejsce, Cash Broker Stal Gorzów): „Gratulacja dla Bartka za zwycięstwo. Ja miałem trochę pecha, bo wygrałem sześć startów na siedem, a w finale nie zdążyłem nawet odkręcić manetki gazu, gdy sędzia puścił taśmę. Przegrałem start i przyjechałem czwarty. Cieszę się, że sprzęt spisywał się dzisiaj doskonale. Jechałem na nowym silniku, z którego też będą korzystać w meczach ligowych. Pomimo wczorajszej ulewy, tor był dzisiaj świetny.”

 

 źródło:informacja własna

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!