Polski wieczór w Daugavpils - relacja z Grand Prix Łotwy

2015 pawlicki pi4logo SGPO takim scenariuszu na sobotni wieczór w Daugavpils nie marzyli nawet chyba najwięksi optymiści. Reprezentanci Polski wyśmienicie spisali się podczas 3 eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Świata i na Łotwie zgarnęli całe podium dla siebie.

Można by rzec „szkoda, że nie wydarzyło się to w Warszawie”. Biało-czerwoni fenomenalnie radzili sobie na torze w Daugavpils i zajęli pierwsze trzy miejsca w Grand Prix Łotwy. Najlepszy okazał się Piotr Pawlicki, dla którego jest to pierwszy triumf w GP. Za jego plecami zameldował się nowy lider klasyfikacji generalnej cyklu – Patryk Dudek. Na najniższym stopniu podium stanął drugi w Warszawie Maciej Janowski.

 

Czarę goryczy na tak wspaniały wieczór kładzie stan toru w Daugavpils, przez co doszło w tych zawodach do kilku niebezpiecznych wypadków. Najgroźniej wyglądał ten z 17 gonitwy, w której na wyjściu z pierwszego wirażu podniosło motocykl Macieja Janowskiego. Stalowy rumak „Magica” wręcz katapultował się z Polakiem w stronę drewnianej bandy na przeciwległej prostej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wychowanek wrocławskiego klubu wówczas prowadził i w jego stronę zbliżali się inni zawodnicy. Matej Zagar próbował zdążyć wcisnąć się między upadającego Polaka, a bandę. Niestety ta sztuka nie udała się Słoweńcowi i ten również z całym impetem uderzył całym ciałem o „dechy”. Trzecim poszkodowanym w tym zdarzeniu został Bartosz Zmarzlik. Drugi z Polaków próbował z zewnętrznej przyciąć do krawężnika, lecz podczas tego manewru zahaczył o motocykl Janowskiego. Żużlowiec Cash Broker Stali Gorzów mocno uderzył o tor w Daugavpils. Cała trójka po dłuższej chwili o własnych siłach udała się do parku maszyn. Z powtórki wykluczony został Maciej Janowski, Matej Zagar mimo bólu wygrał bieg, niestety Bartosz Zmarzlik po jednym okrążeniu zrezygnował z jazdy. Z gorzowskiego obozu dochodzą nas sygnały, iż Bartosz narzeka na silny ból pleców i zaraz po powrocie do Gorzowa przejdzie szczegółowe badania. Jednakże jego występ w jutrzejszych derbach z Falubazem stoją pod dużym znakiem zapytania.  Drżą również w Lesznie. W tygodniu „Byki” straciły Nickiego Pedersena po jego upadku w Danii. Natomiast dzisiaj dwukrotnie z torem i bandą w Daugavpils zapoznał się Peter Kildemand, który zastępował w cyklu właśnie kontuzjowanego Pedersena. „Pająk” dokończył zawody, choć było widać po nim, że jest strasznie obolały.  W pewnym momencie podczas transmisji telewizyjnej mogliśmy usłyszeć, że Duńczyk wycofuje się z zawodów. Jednak było to jakieś nieporozumienie. Nie ulega jednak wątpliwości, że Peter Kildemand co najmniej obolały jedzie na mecz do Leszna. Z torem zapoznał się również lokalny matador, czyli startujący z dziką kartą Maksim Bogdanows. Szczególnie niebezpiecznie było na drugim łuku, na którym przy krawężniku utworzył się pas kolein, który mocno wybijał z rytmu żużlowców. Jak przyznał w wywiadzie telewizyjnych Piotr Pawlicki, lepiej jechać szerzej, jeżeli jednak rywal zmusi do wjechania w ten obszar toru trzeba mocno prawym udem trzymać motocykl, aby ten nie uciekł spod żużlowca. Pierwszy łuk również pozostawiał wiele do życzenia, gdzie problemy z pokonywaniem go mieli tacy zawodnicy jak Woffinden, Doyle czy Saifutdinow.

 

Co najciekawsze po ósmym wyścigu nie odbyła się żadna kosmetyka toru. 15 wyścigów odbyło się bez równania czy polania toru. Jak tłumaczył te sytuacje Phil Morris z obozu odpowiedzialnego za organizacje cyklu Grand Prix, takie działanie było podyktowane niekorzystnymi prognozami pogody. Te zapowiadały burze nad Daugavpils. W rzeczywistości tylko lekko popadało w środkowej części zawodów. Phil Morris argumentował taką decyzję również chęcią utworzenia ścieżki na zewnętrznej części toru, po tym jak odsypała się ona od krawężnika, aby zawodnicy mogli omijać niebezpieczną wewnętrzną część  toru. Ta argumentacja ma jakiś sens, jednakże w rezultacie w zawodach rangi mistrzostw świata mieliśmy trochę korridy, burzy piaskowej niczym na Saharze i niestety upadki.

 

 

119

 

Wracając jednak do samego żużla i zawodów to te zaczęły się wyśmienicie dla Macieja Janowskiego, który z czwartego pola założył wszystkich rywali i pomknął po trzy punkty do mety. Od razu było widać, że jest to ten sam „Magic” co na „Narodowym”. Pozostali biało-czerwoni lekko przespali pierwszą rundę, w odróżnieniu od Maksima Bogdanowsa, który ku uciesze miejscowych pewnie zwyciężył w trzecim wyścigu dnia. W szóstym biegu fatalnie ze startu wyszedł Bartosz Zmarzlik, nabrał jednak na zewnętrznej części toru na tyle prędkości by założyć się na borykającego się z problemami Grega Hancocka. Na drugim wirażu pod samą bandę wysunął się Tai Woffinden, co skrupulatnie wykorzystał Zmarzlik. Polak dalej napędzał się po zewnętrznej i nabrał takiej prędkości, że okrążenie później minął również prowadzącego Martina Vaculika. Czyli po prostu z czwartego na pierwsze w wykonaniu wychowanka gorzowskiej Stali. Pod taśmą wyścigu ósmego stanęli Janowski, Dudek oraz Piotr Pawlicki. Kto by pomyślał, że spotkają się oni ponownie w 23 gonitwie wieczoru? Na dokładkę mieli bezbarwnego i czującego skutki kontuzji Fredrika Lindgrena, którego w finale zamienili na Jasona Doyla. W tym wyścigu „Magic” przed „Piterem” i „Duzersem” na 6:0 dla Polski.

 

Był to początek pięknej passy biało-czerwonych, gdyż wygrali oni również wyścigi 9, 10 i 11 za sprawą kolejno Dudka, Pawlickiego i  Janowskiego. Wrocławianin był po trzech rundach startów niepokonany, a po piętach deptał mu drugi Emil Saifutdinow. Rosjanin świetnie czuł się na torze w Daugavpils i niesiony dopingiem kibiców Sbornej w cuglach wygrał trzy wyścigi rundy zasadniczej i z 12 punktami na koncie zakończył ten etap zawodów na drugiej lokacie. Etap ten aż czterech żużlowców zakończyło z ośmioma punktami i wtedy zaczęło się wielkie licznie „trójek”, kto z kim wygrał by ustalić ostateczną kolejność. W ten oto sposób sensacyjnie Martina Vaculika półfinału pozbawił Maksim Bogdanows, choć to w wyścigu 20 Jason Doyle przywiózł „trójkę” , na wagę półfinału.

 

W nich koncertowa jazda polskiej husarii. Pewne zwycięstwo Piotr Pawlickiego w pierwszym półfinale, za plecami którego bój stoczyli Spartanie czyli Maciej Janowski i Tai Woffinden. „Magic” doskonale przypilnował krawężnika w pierwszym łuku i przyblokował Brytyjczyka. Ten jednak nie odpuścił i na drugim łuku wysforował się przed Polaka. Na odpowiedź Macieja Janowskiego nie trzeba było długo czekać. Wyprzedził Woffindena na kolejnym wirażu i pomknął do finału. Zupełnie rywalami nie przejął się w drugim półfinale Patryk Dudek, który pewnie zwyciężył. Za jego plecami natomiast wielki bój w kurzu stoczyli Doyle i Saifutdinow. Ci dwaj panowie wielokrotnie mijali się na trasie, lecz w pewnym momencie Rosjanin przeorbitował i kompletnie zasypany przez Dudka i Doyle’a musiał uznać wyższość Australijczyka. Wielki finał to już popis Piotra Pawlickiego, który wystrzelił z pierwszego pola i ani przez chwile nie dał pomyśleć pozostałym żużlowcom o zwycięstwie. Drugi Patryk Dudek walczył zacięcie z Jasonem Doylem, który był już przez pewien moment na drugim miejscu. Zielonogórzanin szybko jednak odbił drugą lokatę, a na kolejnym łuku współpracy odmówiła maszyna Australijczyka, dzięki czemu na najniższy stopień podium wskoczył po słabszym starcie Maciej Janowski.

 

Niesamowity wieczór, pełen radości, wzruszeń, ale i chwil grozy zafundowali nam najlepsi żużlowcy na świecie podczas 3 rundy cyklu Grand Prix w łotewskim Daugavpils. Z całej stawki natomiast najlepsi z najlepszych okazali się biało-czerwoni!

 

 

96

 

Klasyfikacja Grand Prix Łotwy

1. Piotr Pawlicki 18 (1,2,3,3,3,3,3) - 1 miejsce w finale
2. Patryk Dudek 16 (1,1,3,3,3,3,2) - 2 miejsce w finale
3. Maciej Janowski 13 (3,3,3,1,u/w,2,1) - 3 miejsce w finale
4. Jason Doyle 10 (2,1,d,2,3,2,d) - 4 miejsce w finale
5. Emil Saifutdinow 13 (2,3,3,3,1,1)
6. Matej Zagar 10 (2,2,1,2,3,0)
7. Tai Woffinden 9 (3,1,2,2,0,1)
8. Maksim Bogdanows 8 (3,0,u/w,3,2,0)
9. Martin Vaculik 8 (3,2,1,1,1)
10. Niels Kristian Iversen 7 (0,3,2,0,2)
11. Bartosz Zmarzlik 6 (0,3,2,1,d)
12. Greg Hancock 5 (1,0,2,2,0)
13. Fredrik Lindgren 5 (1,0,1,1,2)
14. Chris Holder 4 (2,2,0,0,0)
15. Antonio Lindbeack 4 (0,1,1,0,2)
16. Peter Kildemand 1 (0,0,u/w,u,1)
17. Kjastas Poudzuks
18. Jewgienij Kostygow


Bieg po biegu:
1. Woffinden, Zagar, Lindgren, Iversen
2. Janowski, Doyle, Hancock, Kildemand
3. Bogdanows, Holder, Pawlicki, Zmarzlik
4. Vaculik, Saifutdinow, Dudek, Lindbeack
5. Saifutdinow, Zagar, Doyle, Bogdanows
6. Zmarzlik, Vaculik, Woffinden, Hancock
7. Iversen, Holder, Lindbeack, Kildemand
8. Janowski, Pawlicki, Dudek, Lindgren
9. Dudek, Hancock, Zagar, Holder
10. Pawlicki, Woffinden, Lindbeack, Doyle (d3)
11. Janowski, Iversen, Vaculik, Bogdanows (u/w)
12. Saifutdinow, Zmarzlik, Lindgren, Kildemand (u/w)
13. Pawlicki, Zagar, Vaculik, Kildemand (u)
14. Saifutdinow, Woffinden, Janowski, Holder
15. Dudek, Doyle, Zmarzlik, Iversen
16. Bogdanows, Hancock, Lindgren, Lindbeack
17. Zagar, Lindbeack, Zmarzlik (d), Janowski (u/w)
18. Dudek, Bogdanows, Kildemand, Woffinden
19. Pawlicki, Iversen, Saifutdinow, Hancock
20. Doyle, Lindgren, Vaculik, Holder

21. Pawlicki, Janowski, Woffinden, Bogdanows
22. Dudek, Doyle, Saifutdinow, Zagar

23. Pawlicki, Dudek, Janowski, Doyle (d2)

 

dauga podium

foto: screen Canal+

źródło: inf. własna/canal+

 

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!