W sobotę 26 sierpnia na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się po raz siódmy z rzędu MIB Nordic Gorzow FIM Speedway Grand Prix Polski – VIII eliminacja Indywidualnych Mistrzostw Świata 2017. Będzie to jednocześnie drugi turniej z trzyletniego cyklu Grand Prix w mieście nad Wartą. Po dotychczas rozegranych siedmiu tegorocznych turniejach na czele klasyfikacji znajduje się Polak Maciej Janowski.
Na początku krótki rys historyczny. Zawody serii Grand Prix po raz pierwszy zawitały do Gorzowa Wlkp. w sezonie 2011. W pamięci kibiców pozostał niezwykle zimny i deszczowy, październikowy wieczór. Wówczas był to ostatni turniej całych rozgrywek decydujący o tytule mistrzowskim. Ze względu na niesprzyjającą aurę rozegrano tylko cztery serie wyścigów i po 16 biegu zawody przerwano, a najlepszym zawodnikiem globu został Greg Hancock.
W kolejnym roku gorzowska runda Grand Prix została przeniesiona na czerwiec. Sezon 2012 w całym cyklu charakteryzował się znakomitymi występami debiutantów i zawodników z „dzikimi kartami”. Nie inaczej było w mieście nad Wartą. Turniej wygrał Słowak Martin Vaculik, a rewelacją zawodów był 17-letni wówczas junior Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik, który w debiucie w tak prestiżowej imprezie zajął trzecie miejsce. Niestety w końcówce imprezy reżyserem poczynań na torze ponownie okazał się deszcz, a najdobitniej przekonał się o tym Tomasz Gollob. Nasz najlepszy zawodnik w historii miał niemrawy początek zawodów. Po trzech trzecich miejscach pan Tomasz w końcu się przełamał, wygrał kolejne dwa swoje wyścigi i pewnie awansował do półfinałów. W półfinale również okazał się najlepszy startując z czwartego pola. W trakcie losowania pól startowych przed finałem zaczął jednak padać deszcz. Pięć minut opadów atmosferycznych wystarczyło, aby Gollob nie mógł nic zdziałać na błotnistej mazi. Startując w żółtym kasku zajął ostatecznie czwartą lokatę za Vaculikiem, Holderem i Zmarzlikiem.
W 2013 roku zawody odbyły się bez zakłóceń pogodowych, a wygrał je Polak Jarosław Hampel przed Holderem, Woffindenem i Hancockiem. Gorzowscy kibice liczyli na zawodników miejscowej Stali jednak Krzysztof Kasprzak i Niels Kristian Iversen awansowali jedynie do półfinałów, a startujący po raz kolejny z „dziką kartą” Bartosz Zmarzlik wywalczył „tylko” dwunastą lokatę.
W sezonie 2014 świętowanie zawodów Grand Prix rozpoczęło się w Gorzowie Wlkp. już we wtorek 26 sierpnia, a to za sprawą niezwykle miłej uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy odlanej z brązu z odciskiem dłoni Tomasza Golloba. Umieszczono ją na stadionie im. Edwarda Jancarza na trybunie przeciwległej do startu. W ten sposób Stal Gorzów chciała uhonorować naszego mistrza za jego zasługi na rzecz polskiego i gorzowskiego speedwaya. Sam zainteresowany stwierdził wówczas: „Jestem wzruszony. Kiedy poznałem prezesa Komarnickiego to, przyznam się, nie wierzyłem, że te wszystkie rzeczy mogą mnie spotkać w Gorzowie.” Tamta runda Gran Prix, nie licząc warszawskiej kompromitacji związanej z torem, była jednocześnie pożegnaniem Golloba z całym cyklem, w którym przez wiele lat rywalizował o tytuł najlepszego żużlowca globu. Upragniony, złoty medal wywalczył w 2010 roku startując właśnie w barwach gorzowskiej Stali.
Przed trzema laty turniej Grand Prix był chyba najbardziej emocjonujący z dotychczas rozegranych w Gorzowie Wlkp. Na lekko przyczepnym torze było dużo walki i sporo wyprzedzeń na dystansie. Na takiej nawierzchni najlepiej radzili sobie reprezentanci miejscowej Stali, których było aż pięciu w gronie szesnastu uczestników zmagań, plus jeden rezerwowy. Ostatecznie zwyciężył reprezentant Polski Bartosz Zmarzlik. Junior Stali wyprzedził Słoweńca Mateja Zagara i kolejnego reprezentanta naszego kraju Krzysztofa Kasprzaka. Był to też pierwszy przypadek w historii rozgrywek Grand Prix, aby całe podium zajęli reprezentanci miejscowego klubu. Na przeciwległym biegunie znalazł się kolejny nasz reprezentant Jarosław Hampel, który zanotował swój najgorszy występ w historii startów w Grand Prix. „Olimpiada”, czyli pięć zer chluby wychowankowi Polonii Piła nie przyniosła. W trakcie turnieju doszło do jednego, ale niestety bardzo poważnego wypadku w 14 gonitwie wieczoru. W tylne koło motocykla Nielsa Kristiana Iversena wjechał Greg Hancock. W wyniku kolizji PUK doznał zerwania więzadeł w lewym kolanie, a Amerykanin złamał palec.
W 2015 roku turniej o Grand Prix Polski w Gorzowie Wlkp. zakończył się zwycięstwem Słoweńca Mateja Zagara, który wyprzedził Grega Hancocka, Taia Woffindena i wielką nadzieję polskiego żużla Bartosza Zmarzlika. Turniej odbywał się w cieniu tragedii Darcy Warda, który 6 dni wcześniej 23 sierpnia na torze w Zielonej Górze doznał bardzo poważnej kontuzji zerwania rdzenia kręgowego, co w dramatyczny sposób przerwało wspaniałą karierę tego młodego i niezwykle utalentowanego zawodnika. Pod względem sportowym zawody były bardzo udane. Na lekko przyczepnym torze było dużo walki i sporo wyprzedzeń na dystansie, a na takiej nawierzchni najlepiej radzili sobie Tai Woffinden, Greg Hancock i trzech reprezentantów miejscowej Stali - Zagar, Zmarzlik i Iversen, którzy najlepiej znali tajniki gorzowskiej areny.
Ponadto turniej przed dwoma laty odbywał się pod hasłem pożegnania z cyklem Grand Prix. Na szczęście miasto Gorzów Wlkp. podpisało z brytyjską firmą BSI umowę na organizację turniejów żużlowej Grand Prix w kolejnych latach 2016-18 i zawodów Drużynowego Pucharu Świata w 2019 roku.
W ubiegłym roku rundę Grand Prix w Gorzowie Wielkopolskim wygrał Australijczyk Jason Doyle, który wyprzedził Brytyjczyka Taia Woffindena, drugiego z „Kangurów” Chrisa Holdera oraz późniejszego brązowego medalistę mistrzostw świata Bartosza Zmarzlika. Zawodnik gorzowskiej Stali tuż za podium uplasował się drugi raz z rzędu w Grand Prix Polski na swoim torze. Impreza okazała się bardzo udana, ponieważ zawody cieszyły się ogromnym zainteresowaniem sympatyków czarnego sportu, a bilety na miejsca numerowane skończyły się już na kilka dni przed turniejem. Ostatecznie gorzowską rundę Grand Prix w 2016 roku obejrzał na żywo nadkomplet blisko 17 000 kibiców.
Bieżące rozgrywki o tytuł najlepszego żużlowca globu rozgrywane są pod dyktando Polaków. W stawce najlepszych zawodników na świecie jest czterech biało-czerwonych. Nie inaczej będzie podczas 2017 MIB Nordic Gorzow FIM Speedway Grand Prix Polski. Oprócz Bartosza Zmarzlika, Macieja Janowskiego, Piotra Pawlickiego i Patryka Dudka, wystartuje jeszcze z „dziką kartą” piąty nasz reprezentant Krzysztof Kasprzak. Zawodnik Stali otrzymał „dzikusa” na gorzowski turniej drugi rok z rzędu. W klasyfikacji przejściowej cyklu aktualnym liderem jest Janowski. W czołowej ósemce obecnie jest jeszcze dwóch naszych zawodników. Dudek zajmuje trzecią lokatę, a Zmarzlik szóstą. Na dwunastej pozycji jest Piotr Pawlicki, ale do ósmego Martina Vaculika traci tylko dziewięć „oczek”. Z dotychczas rozegranych siedmiu rund Grand Prix, aż cztery wygrali Polacy i w sobotni wieczór będą zaliczani do grona faworytów. Najgroźniejszymi rywalami biało-czerwonych mogą być Tai Woffinden, Jason Doyle, Antonio Lindbaeck, Fredrik Lindgren i doskonale znający gorzowski tor Matej Zagar oraz Martin Vaculik. Z grona stałych uczestników cyklu, kontuzje wyeliminowały z VIII eliminacji tegorocznych zmagań, mistrza świata Grega Hancocka, Nickiego Pedersena, Nielsa Kristiana Iversena oraz zastępującego Pedersena - Petera Kildemanda. Ostatecznie w Gorzowie Hancocka zastąpi Martin Smolinski, Iversena - Vaclav Milík, a Pedersena inny Duńczyk Michael Jepsen Jensen.
Jakie będą rozstrzygnięcia na torze, kto awansuje do wielkiego finału, kto wygra Grand Prix Polski? O tym przekonamy się już niedługo. Czekają nas wielkie, sportowe emocje. Na stadionie im. Edwarda Jancarza zasiądzie komplet 15 000 kibiców.
Początek zawodów: sobota, 26.08.2017 r., godz. 19:00.
źródło:informacja własna

