Kiedyś nie miał sobie równych w cyklu SGP. Lata 2007-2008 należały bezwzględnie do niego, a tytuły mistrzowskie zdobyte w tych latach ukazały jego prawdziwą dominację. Dziś trzykrotny Mistrz Świata musi liczyć na łaskę BSI i "dziką kartę"... Panie i Panowie przed Państwem Nicki Pedersen.
Rok 2003 - Wówczas młody i gniewny Duńczyk dopiął swego i pierwszy raz w swojej karierze został najlepszym żużlowcem globu. W pokonanym polu zostawił Jasona Crumpa, który znów musiał obejść się smakiem. Tak, znów bo przecież Australijczyk w latach 2001 i 2002 zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu SGP ustępując wyśmienitemu Szwedowi - Tony'emu Rickardsson'owi. Rok 2003 miał być dla Crumpa tym szczęśliwym jednak na drodze do złota stanął mu szalony Duńczyk Nicki Pedersen.
Pierwszy tytuł Pedersen'a zapoczątkował jego lata świetności. Na polskim podwórku po osiągnięciu tytułu opuścił ROW Rybnik i przeniósł się do Falubazu Zielona Góra na kolejne dwa sezony. W cyklu GP przed 7 sezonów nie wypadł poza czołową szóstkę. Najlepszy okres dla "Dzika" z Danii to lata od 2006 do 2008. Nicki zdobył kolejno brązowy i dwa złote medale w wielkim stylu z dużą przewagą.
Kolejne medale zdobywał w latach 2012 - srebro, oraz 2014 i 2015 (brązowe). Dwa ostatnie sezony były dla niego ciężką przeprawą i walką z kontuzjami. Karierę sportową przyćmiło jego życie prywatne, które odbiło się na jego dyspozycji sportowej.
W tym sezonie Pedersen będzie ścigać się w Unii Tarnów (Ekstraliga) Vastervik (Eliteserien) Holsted Tigers (Super Liga)
Utytułowany Duńczyk wraca do gry jako stały uczestnik GP z dziką kartą. Czy "Power" wykorzysta szansę i wróci na światowy top ? Zdania są podzielone, aczkolwiek jeśli Duńczyk przewartościował swoje priorytety i ponownie postawi żużel na pierwszym miejscu.. to bezwątpienia jest w stanie pokonać każdego.

