Powrót wychowanka do macierzystej drużyny to wielkie wydarzenie dla miejscowych kibiców. Szczególnie cieszy to fanów ze skromniejszych ośrodków takich jak Grudziądz. Po raz trzeci w karierze punkty dla „żółto-niebieskich” zdobywać będzie Krzysztof Buczkowski. Jego dotychczasowa kariera w Grudziądzu przebiegała bardzo ciekawie.
Popularny „Buczek” egzamin na licencję „Ż” zdał w 2002 roku na torze w Pile. Było to drugie podejście Buczkowskiego, któremu zabrakło wcześniej szczęścia w Lublinie. - W pierwszej części egzaminu pękł mi łańcuch, otrzymałem drugą szansę, jednak wtedy ponownie zawiódł łańcuch sprzęgłowy. Do Piły jechałem dobrze przygotowany, ale miałem w głowie ten pechowy egzamin w Lublinie. Na szczęście tym razem się udało, chociaż było trochę nerwowo. Całość można porównać do egzaminu na prawo jazdy, gdzie też nie można popełnić błędu – wspomina Buczkowski.
Upragniony debiut miał miejsce 12 lipca, kiedy to skromny 16-latek znalazł się w składzie na domowe spotkanie z RKM-em Rybnik. Swoją szansę Buczkowski otrzymał w 13 biegu, pierwszym z wyścigów nominowanych. Pole C nie było pomyślne dla młodzieżowca GKM-u, który na mecie zameldował się na ostatnim miejscu za Czerwińskim, Ł. Dadosem i Chromikiem. - Bardzo dobrze pamiętam ten bieg. Późno dostałem szansę od trenera, przyjechałem czwarty, ale cieszyłem się, że mogłem zadebiutować. Z czasem jeździłem coraz więcej – mówi „Buczek”.
Trudna sytuacja klubu spowodowała, że Buczkowski regularnie znajdował się w składzie „żółto-niebieskich”. Pierwszy ligowy punkt zainkasował w kolejnej, 13 rundzie I ligi w Tarnowie, jednak zdobył go pokonując swojego kolegę z zespołu, Łukasza Dadosa. Historyczny punkt na rywalu zdobył 1 września w Grudziądzu, podczas spotkania 16 rundy przeciwko tarnowianom. „Buczek” przywiózł za swoimi plecami Sławomira Barana w trzecim biegu dnia, zdobywając w całym meczu 6 „oczek” z bonusem w pięciu startach. W całym sezonie Buczkowski zapisał na swoim koncie 9 punktów i bonus w 23 biegach. Grudziądzanie wygrali tylko 3 z 20 spotkań, spadli do II ligi, a klub został zlikwidowany.
Na szczęście nad Wisłą powstało Grudziądzkie Towarzystwo Żużlowe. Pomimo trudnej sytuacji w klubie, „Buczek” z uśmiechem wspomina tamte czasy. - Byłem jednym z wielu juniorów, którzy zdali wtedy licencje. Jeździliśmy młodą ekipą wspartą Robertem Kempińskim i śp. Grzegorzem Knappem. Wyniki drużyny nie były najlepsze, ale dużo się wtedy nauczyłem. Jeździliśmy jednym busem na każde zawody i towarzyszyła temu zawsze kupa śmiechu. Ze względów finansowych nie walczyliśmy już o nic w lidze, więc traktowaliśmy żużel jako zabawę. Trzymaliśmy się razem i to było fajne. Nikt nie odmawiał startów, nikt nie myślał też o pieniądzach, bo ich po prostu nie było. Pomimo wszystkich przeciwności, w klubie panowała wspaniała atmosfera – wspomina grudziądzanin.
W 2003 roku Buczkowski pomógł nowostworzonej drużynie awansować do I ligi. 19 czerwca, podczas meczu w Krośnie, 17-latek odniósł pierwsze indywidualne zwycięstwo w meczu ligowym. Miesiąc później dołożył udany występ w Opolu, gdzie w pięciu startach zdobył 10 punktów i bonus. GTŻ zdeklasował rywali w II lidze, kończąc rozgrywki bez straty punktu. W całym sezonie „Buczek” uzyskał średnią 1,667 pkt/bieg, wygrywając łącznie 5 wyścigów.
Wyższy poziom ligowy nie wpłynął negatywnie na Buczkowskiego, który stał się pewnym punktem „żółto-niebieskich”. Grudziądzanin rozkręcał się z meczu na mecz, wyrastając na czołowego młodzieżowca I ligi. Wielki moment „Buczka” nadszedł 13 czerwca 2004 roku, kiedy GTŻ zmierzył się na własnym torze ze Startem Gniezno. 14 punktów i bonus w pięciu biegach oznaczało pierwszy komplet „oczek” w karierze. Buczkowski zdobył go w swoim jubileuszowym, bo 20-tym meczu w „żółto-niebieskich” barwach. - Pamiętam, ze Mariusz Puszakowski miał wtedy sporego pecha, notując 2 defekty na prowadzeniu kiedy jechaliśmy na 5:1. W czwartym biegu nie wiedząc, ze mam komplet punktów, on dojechał pierwszy i stąd pojawił się ten bonus. Niemniej jednak, cieszyłem się bardzo, ze zdobyłem ten płatny komplet punktów. Od tego też rozpoczęła się moja współpraca z Mariuszem, który zawsze mi pomagał. Dzisiaj nadal jesteśmy dobrymi kolegami i cieszę się, że trwa to już tyle lat. – przyznaje Buczkowski.
GTŻ zakończył rundę zasadniczą na piątej pozycji, przez co w rundzie play-off walczył już tylko o utrzymanie. W łączonej fazie finałowej, w której brały udział po 3 zespoły z I i II ligi, grudziądzanie nie znaleźli pogromcy. Wymierny wkład w zwycięstwa miał Buczkowski, który poza spotkaniem w Rawiczu, prezentował wyborną formę. Sezon zakończył płatnym kompletem punktów w meczu na własnym torze z „Niedźwiadkami”. 145 punktów, 30% wygranych biegów i średnia 1,851 pkt/bieg spowodowały, że 18-latkiem zainteresowały się ekstraligowe kluby. Zimą nadeszła spodziewana wiadomość: „Buczek” odszedł do bydgoskiej Polonii, która miała walczyć o złoty medal DMP.
Na drugą część artykułu, opisującym lata 2010-11 oraz zawierająjacym podsumowanie statystyczne zapraszam już jutro.
źródło: inf. własna

