Lubelscy kibice nie przestają zaskakiwać. Najpierw wykupili starą polewaczkę, teraz chcą uczcić pamięć swoich zawodników. Mowa oczywiście o lubelskich kibicach.
Najpierw wykupili starą polewaczkę, która obecnie już znajduje się w rękach mechaników, a teraz chcą uczcić pamięć dwóch lubelskich zawodników Roberta Dadosa i Tadeusza Tkaczyka. Wpadli na pomysł, aby samodzielnie zorganizować jeszcze w tym sezonie memoriał ich imienia.
Swoim przedsięwzięciem lubelscy miłośnicy czarnego sportu nie tylko (jeśli się uda) jeszcze bardziej przyczynią się do rozwoju czarnego sportu w Lublinie, ale także zapiszą się w historię całego świata żużlowego, jako najwięksi inicjatorzy imprez żużlowych.
Kto by jeździł?
Planowo udział w memoriale mieliby brać nie tylko zawodnicy, którzy aktywnie biorą obecnie udział w zawodach, ale także pomysłodawca przewiduje, udział też tych, którzy są już na emeryturze.
Kim byli bohaterowie lubelskiego memoriału.
Tadeusz Tkaczyk
21-letni zawodnik Motoru Lublin, który w 1966,roku uległ poważnemu wypadkowi, uderzając wówczas w drewnianą bandę z dużym impetem w trakcie towarzyskiego meczu Lublina ze Stałą Rzeszów. Zawodnik walczył o życie w szpitalu, po czym zmarł.
Robert Dados
Wychowanek i zawodnik Motoru Lublin, a także zawodnik GKM Grudziądz oraz Atlasu Wrocław. W 1998 r. zdobył Indywidualne Mistrzostwo Świata Juniorów. W 2000 r. uległ poważnemu wypadkowi, którego następstwem były stany depresyjne. Kilka razy podejmował próbę samobójczą, po ostatniej w szpitalu zapadł w śpiączkę kliniczną i po tygodniu zmarł.
Można powiedzieć, że lubelscy kibice nieustannie czymś zaskakują świat polskiego żużla i od samego początku istnienia żużla w Lublinie wpisują się w jego rozwój.
Źródło : dziennik wschodni

