Postawa Betard Sparty Wrocław była bodaj największym pozytywnym zaskoczeniem ubiegłorocznych rozgrywek PGE Ekstraligi. Drużyna, która od lipca musiała radzić sobie bez własnego toru z powodu remontu Stadionu Olimpijskiego dotarła aż do finału rozgrywek, w którym uległa zespołowi z Leszna.
Przed rozpoczęciem rozgrywek sezonu 2015 wrocławianie nie byli upatrywani w gronie faworytów do zgarnięcia któregoś z medali DMP. Podopieczni Piotra Barona rozpoczęli sezon od wyjazdowego remisu z drużyną KS Toruń, choć mogło się skończyć o wiele lepiej, bo przed biegami nominowanymi goście prowadzili sześcioma punktami. W kolejnej rundzie wrocławianie znów jechali na wyjeździe. Tym razem, po meczu rozegranym na dziurawym i niebezpiecznym rzeszowskim torze czterokrotni Mistrzowie Polski ulegli "Żurawiom" 37:52. Jak się okazało, był to najgorszy i jedyny poniżej 40 punktów rezultat meczowy WTS-u w całym sezonie.
Po tych dwóch wyjazdach wrocławian czekała seria aż 5 meczów z rzędu u siebie w ciągu niespełna 5 tygodni. Po pogromie w potyczce z MR GARDEN GKM-em Grudziądz podopieczni Barona zanotowali wpadkę w starciu z ekipą z Zielonej Góry, która wygrała mecz 48:42. Tydzień później do Wrocławia przyjechała Unia Tarnów. "Jaskółki" do 12. biegu trzymali się blisko swoich rywali, jednak wtedy gospodarze wygrali trzykrotnie po 5:1, a mecz zakończyli wynikiem 3:3, co dało rezultat 52:38. W szóstej kolejce sezonu zasadniczego Spartanie podjęli u siebie niesamowicie dołującego ówczesnego Mistrza Polski z Gorzowa. Stal odniosła szóstą porażkę z rzędu, tym razem w stosunku 50:40, a wrocławianie coraz poważniej zaczęli myśleć o awansie do fazy play-off.
Wzmocniła te myśli niespodziewana i wysoka wygrana nad FOGO Unią Leszno. Jeśli wskazać mielibyśmy najsłabszy mecz w wykonaniu aktualnych Mistrzów Polski w ubiegłym roku, to byłby nim właśnie ten rozegrany 4. czerwca na Stadionie Olimpijskim. Dwukrotnie w jego trakcie Vaclavowi Milikowi dał się objechać sam Nicki Pedersen, a porozbijany przez odniesione w trakcie meczu kontuzje Piotra Pawlickiego i Emila Sayfutdinova zespół gości "ujechał" ledwie 32 punkty. WTS kontynuował świetną passę w spotkaniach z zespołami z Torunia i Rzeszowa, w których zgarnął dwa komplety 3 punktów. W połowie lipca zespół z Dolnego Śląska czekało już tylko 5 meczów na wyjeździe. Po porażce z ekipą z Zielonej Góry podopieczni Piotra Barona obronili punkty bonusowe w meczach w Grudziądzu i Tarnowie przegrywając oba starcia zaledwie czterema "oczkami".
Jasnym się stało, że aby awansować do wymarzonej pierwszej czwórki, Spartanie będą musieli zdobyć jeszcze co najmniej jeden punkt. W 13. rundzie w Gorzowie Wielkopolskim walka o punkt bonusowy trwała do ostatniego biegu, jednak ostateczniej żadnemu z rywali nie udało się go zainkasować. Piotr Baron i spółka przypieczętowali awans do półfinałów DMP w Lesznie, gdzie do ostatniego biegu toczyła się walka o zwycięstwo z osłabioną brakiem Piotra Pawlickiego FOGO Unią. Goście ostatecznie przegrali dwoma punktami, ale zajęli trzecie miejsce w rundzie zasadniczej i mogli się przygotowywać do dwumeczu półfinałowego z Unią Tarnów.
Pierwsze ze spotkań zostało rozegrane na Arenie Częstochowa, gdzie wrocławianie jeździli w fazie play-off w roli gospodarza. Rozegrany w drugim terminie mecz zakończył się wygraną Betard Sparty w stosunku 54:36. Zawodnicy znad Odry dopiero w drugiej fazie meczu odjechali rywalom. Tydzień później w Tarnowie 18-punktowa zaliczka została obroniona i jasnym stało się, że o złoto pojadą ekipy z Wrocławia i Leszna.
Przed finałem dominowały opinie, że to Wrocław może, a Leszno musi zdobyć tytuł. Tor w Częstochowie dość brutalnie zweryfikował te opinie. To wrocławianie w pierwszym meczu jeździli bardzo nerwowo i popełniali błędy m. in. wjeżdżając w taśmę. FOGO Unia wygrała na wyjeździe 49:41 i wydawało się, że wszystko jest już jasne. Zawodnicy WTS-u jednak walczyli do ostatniego biegu w rewanżu, który był jednym z bardziej widowiskowych meczów ubiegłego sezonu. Po ósmym biegu różnica w dwumeczu wynosiła tylko 4 punkty, a na Stadionie im. Alfreda Smoczyka panowała niepewna cisza. Leszczynianie jednak uspokoili swoją jazdę i utrzymali do ostatniego biegu bezpieczną przewagę odnosząc w dwumeczu zwycięstwo 94:86.
Betard Sparta Wrocław osiągnęła w ubiegłym sezonie bardzo dobry wynik sportowy. Do srebra Drużynowych Mistrzostw Polski należałoby także dorzucić indywidualne osiągnięcia zawodników. Maciej Janowski został Indywidualnym Mistrzem Polski, zajął siódme miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix odnosząc jedno turniejowe zwycięstwo i wywalczył z reprezentacją brązowy medal w DPŚ. Z kolei Tai Woffinden zdobył drugi w karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Obaj ci zawodnicy będą w sezonie 2016 bronić barw wrocławskiej drużyny.
Ponadto kadrę Betard Sparty Wrocław na sezon 2016 stanowią: Szymon Woźniak (przyszedł z Polonii Bydgoszcz), Tomasz Jędrzejak, Nick Morris, Vaclav Milik, Maksym Drabik, Damian Dróżdż, Adrian Gała i Przemysław Liszka. Z uwagi na remont Stadionu Olimpijskiego drużyna będzie rozgrywała swoje mecze w roli gospodarza na torze w Poznaniu. W pierwszej rundzie rozgrywek wrocławianie pojadą wyjazdowe spotkanie w Zielonej Górze.

