
W pierwszym meczu półfinałowym Stal Gorzów odniosła wysokie zwycięstwo na poznańskim Golęcinie. Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego pokonali Betard Spartę Wrocław 49:29 i są bardzo bliscy awansu do wielkiego finału PGE Ekstraligi.
- Z naszej perspektywy mecz ułożył się bardzo dobrze. Dzisiaj kluczowe było wygranie startu, rozegranie pierwszego łuku, ewentualnie drugiego i to nam wychodziło dobrze. Pokazaliśmy niektórym malkontentom, że potrafimy jechać parą, pokazały to np. biegi trzeci, piąty, czy siódmy. Myślę, że kluczem do zwycięstwa były te biegi od piątego do ósmego. Te cztery wyścigi pod rząd wygrane przez nas podwójnie wydaje mi się, że wybiły trochę z rytmu gospodarzy i trzeba było przemyśleć całą taktykę. Dobra komunikacja na torze, między biegami - to nad czym pracujemy cały sezon dzisiaj zaowocowało w 100%. Widzieliśmy, że w tych trudnych warunkach, przy padającym deszczu przegrany start, czy jakieś zawahanie powodowały, że gospodarze wygrali te biegi, myślę tu o biegu dziewiątym i jedenastym. Jedna była niebezpieczna sytuacja w biegu dwunastym, gdzie mocno podniosło Bartka na łuku, opanował motocykl i wygraliśmy ten bieg 5:1. Nie ma co przechwalać się, to jest pierwszy mecz, dopiero będziemy pewni awansu, jeśli utrzymamy tę przewagę po meczu rewanżowym. Ogólnie jestem zadowolony z postawy zawodników, każdy dołożył punkty, a także determinację i skuteczność, która dała taki wynik - powiedział po meczu trener gorzowian.
Czy gorzowianom uda się przystąpić w pełni skoncentrowanym do rewanżowego meczu w Gorzowie mając na uwadze wysoką zaliczkę z Poznania? - Mam nadzieję, że tak. Wbrew temu co się o nas mówiło - brak komunikacji, brak jazdy parą, indywidualizm, zadyszka… my robiliśmy swoje. Dopiero będę cieszył się, jak uda nam się obronić tę przewagę za tydzień. Na pewno będzie koncentracja, nie mniej zawodnicy są w okresie mocno startowym, wiele imprez wkracza w decydującą fazę.
Szkoleniowiec “żółto - niebieskich” podkreśla, że Wrocław jest mocną drużyną i nie przypadkowo znalazł się w rundzie finałowej - Nie czuję, że już jesteśmy w finale, jesteśmy blisko. Wrocław przyjedzie do Gorzowa i nie będzie miał nic do stracenia. W ostatnim czasie to co pokazywał Wrocław, to można o nich mówić tylko w samych superlatywach. Nie wszedł kuchennymi drzwiami do play - offów. Wrocław jest drużyną mocną. Dzisiaj taki splot okoliczności, mecz im nie wyszedł, nam wyszedł i to już jest historia. Teraz myślimy co dalej - zakończył Stanisław Chomski.
Źródło: inf. własna

