Byki wracają na tron - relacja z finału PGE Ekstraligi - Betard Sparta Wrocław vs. FOGO Unia Leszno

wroclaw logoleszno logoFOGO Unia Leszno Drużynowym Mistrzem Polski 2017! To najważniejsza informacja tej żużlowej niedzieli jaka płynie do nas prosto ze Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu. „Byki” piorunującą końcówką wyszarpały remis i złoty medal DMP.

 

 

Stadion Olimpijski we Wrocławiu wypełnił się tego wieczoru do ostatniego miejsca. Wskazywały na to już korki w okolicach stadionu oraz problemy z zaparkowaniem. Gdy żużlowcy wyjechali na próbę toru oraz do prezentacji na trybunach zaczęło się prawdziwe święto żużla, godne finału Drużynowych Mistrzostw Polski. Ciarki przechodziły po plecach gdy cały stadion skandował swoje ulubione przyśpiewki. Również kibice przyjezdni nie dawali za wygraną i wspierali głośnym dopingiem z wypełnionego po brzegi sektora gości.

Początek tych zawodów zdecydowanie należał do gospodarzy. Pierwszy bieg padł łupem Taia Woffindena, a Szymon Woźniak poradził sobie na dystansie z Peterem Kildemandem. Maksymalny powrót do drużyny zanotował młody Maks Drabik, który w cuglach wygrał bieg juniorski, a za jego plecami znalazł się kolega z drużyny czyli Damian Dróżdż. Gdy w wyścigu trzecim wygrał Maciej Janowski, a trzeci przyjechał Andrzej Lebiediew miejscowych fanów opanowała euforia. Gdyż tym samym Betard Sparta odrobiła straty z Leszna i zabawa zaczynała się od nowa, a wydawać się mogło, że gospodarze są w takim gazie, że nie dadzą dojść „Bykom” do słowa. Tym bardziej, że na torze dzielił i rządził Maksym Drabik. W wyścigu czwartym raz, że pewnie pokonał nie byłe kogo, bo samego Janusza Kołodzieja, ale i po drugie ustanowił nowy rekord wrocławskiego toru.

drabik milik

Nic bardziej mylnego. Sygnał do ataku dał Emil Saifutdinow. Rosjanin w wyścigu piątym najpierw przedzielił parę Janowski-Lebiediew, a następnie pognał za drugim z nich. Żużlowiec FOGO Unii Leszno był jednym z nielicznych tego wieczoru, który potrafił wyprzedzać po zewnętrznej. Na ostatnim łuku wszedł tuż za kołem Łotysza, nabrał prędkości i wygrał o błysk szprycy. Za przykładem Rosjanina poszli pozostali żużlowcy FOGO Unii. Gorąco zrobiło się na starcie wyścigu szóstego, w którym spotkali się Piotr Pawlicki i Vaclav Milik. Po meczu w Lesznie wiadomym było, iż między tą dwójką będą leciały iskry i tak właśnie było. Lepszy na dojeździe do pierwszego łuku był kapitan FOGO Unii, który wypchnął na zewnętrzną Czecha, z czego skorzystał Grzegorz Zengota. Przyjezdni wyszli na podwójne prowadzenie, którego nie oddali do końca wyścigu. Niestety wrocławski tor nie pozwala na zbyt wiele, dlatego dobrze rozegrany pierwszy łuk to na Nowym Olimpijskim 90% sukcesu. Odrabianie strat w meczu i przywracanie przewagi z Leszna „Byki” kontynuowały w biegu siódmym. W nim pewnie wygrał Kołodziej, przed Woffindenem, a na trzecim miejscu zameldował się Dominik Kubera, który poradził sobie z Szymonem Woźniakiem.

22:20 po siedmiu wyścigach, czyli złoto bliżej Leszna. Wtedy na torze pojawił się on – Maksym Drabik. Jakże inny byłby ten finał, gdyby ten młodzian rodem z Częstochowy mógł wystąpić również w Lesznie. Świetny start i para Drabik-Milik wychodzi na podwójne prowadzenie, którego nie oddaje do samego końca. W biegu dziewiątym wtórują im Woffinden i Woźniak. W ciągu dwóch wyścigów wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie. Dziesięć oczek przewagi i tym razem złota waga przechyliła się na stronę gospodarzy. Bieg dziesiąty na remis, 35-25 w całym spotkaniu, co zapowiadało ogromne emocje w ostatnich pięciu gonitwach tego finału. Piotr Baron nie czekał na lepsze czasy i od razu desygnował rezerwę taktyczną w osobie Emila Saifutdinowa w miejsce Petera Kildemanda. Niestety ta zmiana ani nic nie wniosła, ani nie pogorszyła sytuacji FOGO Unii, gdyż największe tuzy pogodził Szymon Woźniak dając w obliczu ostatniego miejsca Vaclava Milika bardzo cenny remis dla gospodarzy. W wyścigu dwunastym doszło do bardzo groźnie wyglądającego upadku Dominika Kubery. Na wyjściu z pierwszego łuku podniosło motocykl młodzieżowca FOGO Unii Leszno i Reprezentacji Polski i ten z impetem uderzył o tor i dmuchaną bandę. Szczęście w nieszczęściu młodzianowi nic groźnego się nie stało. Szczęście również w tym, że żaden z jadących za plecami Kubery zawodnik nie wpadł w juniora, który wręcz przefrunął przed oczami pozostałej trójki. Dominik Kubera okazał się niestety jedyną ofiarą feralnego pierwszego łuku we Wrocławiu. Na torze od samego początku wytworzyła się tam koleina, która utrudniała życie żużlowcom niemal w każdym biegu. Nie ważne czy był to junior czy mistrz świata Tai Woffinden, ten kto zdecydował się wąsko przy krawężniku wyjść z pierwszego wirażu borykał się z niemałymi problemami. Niestety ta jedna koleina nieco położyła cień na finałowej rozgrywce, gdyż wielokrotnie zawodnicy tracili w tym miejscu punkty. Chociaż może i lepiej że punkty, aniżeli zdrowie. W biegu trzynastym w miejsce Andrzeja Lebiediewa desygnowany został Maksym Drabik, a za Grzegorza Zengotę rezerwa taktyczna Piotr Pawlicki. Trybuny zamarły, gdy na podwójne prowadzenie wychodzili leszczynianie, lecz w pogotowiu był Maksym Drabik. To on, a nie Tai Woffinden przedzielił parę gości i zniwelował rozmiary porażki w tej gonitwie. Osiem oczek przewagi Betard Sparty przed biegami nominowanymi, czyli remis w dwumeczu, to zapowiadało, że za chwile „olimpijski” może wybuchnąć.

Niestety dla miejscowych kibiców ziścił się najczarniejszy scenariusz tego wieczoru. Betard Sparta Wrocław prowadziła całe spotkanie. Dwukrotnie uciekała FOGO Unii, dwukrotnie „Byki” doganiały jednak miejscową drużynę. Druga pogoń okazała się tą na wagę złota. 1-5 w wyścigu czternastym i wielu sympatykom czarnego sportu z Wrocławia strach i łzy zajrzały w oczy. Spartanie musieli wygrać ostatni akt tej sztuki podwójnie, aby zdobyć mistrzostwo. Jednak to goście trafili z ustawieniami sprzętu na ostatnie wyścigi. Już po pierwszym łuku piętnastego wyścigu „olimpijski” zamarł. W niemalże ciszy żużlowcy przemierzali cztery okrążenia, po których smutek zapanował na większości stadionu, a radość w sektorze gości. „Byki” doprowadziły do remisu 45-45, a co za tym idzie wygrywają w dwumeczu 86-94.

pawlicki

Prawdziwym bohaterem tego meczu, ale i całego dwumeczu był zdecydowanie Piotr Pawlicki. Kapitan z krwi i kości, który mimo ostatnich upadków i kontuzji heroicznie walczył o złoto dla swojego macierzystego klubu. We Wrocławiu wywalczył 14 punktów, a kroku dotrzymywali mu Saifutdinow i Kołodziej. To wystarczyło na obronę złota przed atakującymi Spartanami. Wśród nich najjaśniejszą postacią Maksym Drabik, 12 punktów i rekord wrocławskiego toru. Niestety pozostali zawodnicy nieco poniżej oczekiwań. Każdy już poniżej dwucyfrówki.

Piękne widowisko godne finału PGE Ekstraligi. Trochę brakowało mijanek, ale oscylacja wokół remisu w dwumeczu sprawiała, że emocji na pewno dla nikogo nie zabrakło. Wytrzymała też pogoda, deszcz zaczął delikatnie padać przed biegami nominowanymi, lecz łzy deszczu lunęły dopiero po „ostatnim gwizdku sędziego”.

 

Fogo Unia Leszno 45
1. Emil Sajfutdinow - 12+1 (2,3,0,1*,3,3)
2. Peter Kildemand - 1 (0,-,1,-)
3. Piotr Pawlicki - 14 (2,3,1,2,3,3)
4. Grzegorz Zengota - 4+2 (0,2*,0,-,2*)
5. Janusz Kołodziej - 11+1 (2,0,3,3,1,2*)
6. Dominik Kubera - 1 (0,1,w)
7. Bartosz Smektała - 2+1 (1,1*,0)

 

Betard Sparta Wrocław 45
9. Tai Woffinden - 9 (3,2,3,0,1)
10. Szymon Woźniak - 6+1 (1,0,2*,3,0)
11. Maciej Janowski - 7+1 (3,1*,2,1,0)
12. Andrzej Lebiediew - 4+1 (1,2,1*,-,-)
13. Vaclav Milik - 3+1 (0,1,2*,0)
14. Maksym Drabik - 12 (3,3,3,2,1)
15. Damian Dróżdż - 4+1 (2*,0,2)

 

Bieg po biegu:
1. Woffinden, Sajfutdinow, Woźniak, Kildemand 4-2
2. Drabik, Dróżdż, Smektała, Kubera 5-1 (9-3)
3. Janowski, Pawlicki, Lebiediew, Zengota 4-2 (13-5)
4. Drabik, Kołodziej, Smektała, Milik 3-3 (16-8)
5. Sajfutdinow, Lebiediew, Janowski, Kołodziej 3-3 (19-11)
6. Pawlicki, Zengota, Milik, Dróżdż 1-5 (20-16)
7. Kołodziej, Woffinden, Kubera, Woźniak 2-4 (22-20)
8. Drabik, Milik, Kildemand, Sajfutdinow 5-1 (27-21)
9. Woffinden, Woźniak, Pawlicki, Zengota 5-1 (32-22)
10. Kołodziej, Janowski, Lebiediew, Smektała 3-3 (35-25)
11. Woźniak, Pawlicki, Sajfutdinow, Milik 3-3 (38-28)
12. Sajfutdinow, Dróżdż, Janowski, Kubera (w) 3-3 (41-31)
13. Pawlicki, Drabik, Kołodziej, Woffinden 2-4 (43-35)
14. Sajfutdinow, Zengota, Drabik, Woźniak 1-5 (44-40)
15.  Pawlicki, Kołodziej, Woffinden, Janowski 1-5 (45-45) [84-96]

 

final podium

 

źródło: informacja własna

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!