Echa szwedzkiego skandalu

szwecja vargarnaWtorkowy mecz Elitserien w Eskilstunie miał dostarczyć wielu niezapomnianych emocji. Stawką spotkania pomiędzy Smederną a Vargarną było bowiem ostatnie miejsce gwarantujące udział w fazie play-off. Niestety, najpierw pogoda, a później decyzja działaczy „Wilków”, kompletnie zniszczyły żużlowe święto.

 

Jeden bieg od szczęścia

Przed rozegraniem ostatniej kolejki rundy zasadniczej Elitserien o dwa ostatnie miejsce premiowane awansem do ćwierćfinałów biły się trzy zespoły: Dackarna, Vargarna i Smederna. Najłatwiejsze zadanie stało przed jeźdźcami z Malilli, którym do szczęścia wystarczały 42 punkty zdobyte na własnym torze w meczu przeciwko Rospiggarnie osłabionej brakiem Madsa Korneliussena. Zakładając taki obrót spraw, Smederna potrzebowała co najmniej dwunastopunktowego zwycięstwa na własnym stadionie nad Vargarną.

Spotkanie w Eskilstunie rozpoczęło się z dwudziestominutowym opóźnieniem. Wszystko z powodu złego stanu toru, spowodowanego przez wcześniejsze opady deszczu. Po intensywnych pracach torowych, zawody wreszcie wystartowały. Po siedmiu biegach miejscowi prowadzili 24:18, więc ich plan był wykonany w 50%. Niestety, przed kolejnym wyścigiem nad stadionem znowu się rozpadało. Pozostało oczekiwanie na poprawę sytuacji.

W międzyczasie Dackarna niemiłosiernie męczyła się z Rospiggarną, jednak skuteczny finisz poprowadzony przez genialnego tego dnia Nickiego Pedersena, zapewnił „Gwiazdom” wygraną i piąte miejsce w tabeli. W Eskilstunie toczyła się więc batalia o być albo nie być. Intensywne opady po raz kolejny pogorszyły stan toru. Nie było sensu ryzykować zdrowia zawodników, dlatego sędzia podjął decyzję o przełożeniu spotkania. Wynik meczu nie mógł zostać zatwierdzony, ponieważ nie odjechano regulaminowych ośmiu biegów. Co ciekawe, gdyby odjechano jeszcze ten jeden, brakujący ósmy wyścig, to nawet porażka 0:5 dałaby Vargarnie upragniony ćwierćfinał. „Wilki” okazałaby się wtedy lepsze w tabeli o jeden mały punkcik.

„Zdecydowaliśmy się odpuścić”

Jeszcze we wtorek, przed 23:00, poinformowano, że mecz został przełożony na środę na godzinę 19:00. Zaledwie dwie godziny później Grzegorz Zengota zamieścił na swoim profilu facebookowym informację, że zawody te najprawdopodobniej się nie odbędą. Zarówno Polak jak i jego koledzy z drużyny nie znali jeszcze powodów tej decyzji. W środowy poranek wszystko się wyjaśniło – Vargarna oddała mecz walkowerem. Wynik zweryfikowano na 45:0 dla Smederny i to ona pojedzie w ćwierćfinale.

Zdecydowaliśmy się odpuścić - komentuje prezes Vargarny Norrkoeping, Johan Also. Brakowałoby nam czasu, aby dobrze rozreklamować ewentualny mecz w play-off. Mamy w tym sezonie niski dochód i kolejne odwołane spotkanie mogłoby nam bardzo zaszkodzić. To bardzo smutne, że musieliśmy podjąć taką decyzję, ale nie mamy innego wyjścia. Najbardziej szkoda nam naszych zawodników, którzy bardzo chcieli pojechać w play-off. Nasza przyszłość nie jest zagrożona. Możemy teraz spokojnie rozpocząć pracę nad kolejnym sezonem. Sprawowaliśmy dobrą kontrole nad wydatkami, ale planowaliśmy więcej dochodów. - zakończył Also.

Żal i niezrozumienie

Decyzja o walkowerze spotkała się z wielką lawiną krytyki ze wszystkich stron. Ta nieprzyjemna sprawa bardzo dotknęła trenera „Wilków”, Petera Janssona. Szwed, związany z Vargarną od 2007 roku, postanowił zrezygnować z pełnienia swojej funkcji. Ta decyzja nie ma sensu – mówi Jansson. Można było znaleźć sposób, aby odjechać ten mecz. Zawsze pracowałem na 120%, mieliśmy bardzo zgrany zespół i byliśmy bardzo blisko ćwierćfinałów, dlatego żałuję, że nie mogliśmy rozegrać tego spotkania. Spędziłem tutaj wspaniałym osiem lat i nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa na klub, ale tej decyzji po prostu nie rozumiem – powiedział rozżalony ex-trener Vargarny.

W podobnych słowach wypowiedział się Pontus Aspgren, jeden z byłych już podopiecznych Janssona. To tragiczna decyzja. Marzyłem o tym, aby pojechać w play-off, a nagle powiedziano mi, że będzie to zbyt kosztowne. Nie mogę powiedzieć więcej póki nie poznam szczegółów, ale nie rozumiem dlaczego zabrano nam szanse walki o ćwierćfinał – skomentował 23-letni Szwed.

Smederna bez odszkodowania?

Zgodnie z regulaminem SVEMO, Vargarna zostanie ukarana grzywną w wysokości 25.000 koron szwedzkich (około 11.450 złotych). „Wilki” na pewno nie zostaną wykluczone z rozgrywek, ponieważ dzieje się tak dopiero w przypadku otrzymania drugiego walkowera. Co najbardziej zaskakujące, przepisy nie przewidują wypłaty rekompensaty na konto Ikaros Smederny Eskilstuna.

To wstyd. Nie jest to dobra sytuacja dla szwedzkiego żużla. Część fanów z pewnością odwróci się od tego sportu. W ostatnich latach nasiliły się problemy finansowe klubów. Problemy miały m.in. Hammarby, Rospiggarna, Masarna czy też Lejonen. To nie wróży dobrze na przyszłość. Ludzie odpowiedzialni za budżet muszą patrzeć na wszystko bardziej realistycznie – skomentował Jon Lindberg, koordynator SVEMO.

Szczegóły w niedzielę

Działacze Vargarny zaprosili wszystkich kibiców na niedzielne spotkanie, podczas którego mają wytłumaczyć powody swojej decyzji. Warto wspomnieć, że na mecze w Norrkoeping przychodziło w tym roku najmniej fanów czarnego sportu ze wszystkich ośrodków Elitserien. Średnia frekwencja w sezonie 2014 wyniosła zaledwie 1648 osób, co jest wynikiem gorszym o 90 kibiców w porównaniu do zeszłego roku.

źródło: www.vargarnaspeedway.se / www.svemo.se / www.nt.se / www.folkbladet.se / Facebook 

Rafał Gurgurewicz

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!