
W piątek Maciej Janowski za pośrednictwem Facebooka wydał oświadczenie, w którym wyraził swoje zdanie na temat pewnego artykułu. Jego zdaniem artykuł ubliża rodzinie klubowego kolegi z Betardu Sparty Wrocław.
Istnieje pewna granica pomiędzy tym, o czym można powiedzieć, a kwestiami, które powinny pozostać jedynie w gronie najbliższych krewnych, znajomych czy współpracowników. Tę granicę ustalają sami sportowcy, którzy publikują za pośrednictwem mediów społecznościowych różne treści związane ze swoim życiem prywatnym lub wypowiadając się na ten temat w mediach.
Cała ta sytuacja kręci się wokół Maksyma Drabika, gdzie po zakończeniu ligowego meczu Betardu Sparty Wrocław w Częstochowie, dowiedzieliśmy się, że jego ojciec Sławomir nie jest już w jego teamie. Sam junior więcej o tej kwestii mówić nie chciał, więc temat został zamknięty.
- Skoro media przekazują nasze przekleństwa czy emocje, niech robią to rzetelnie ze wszystkim innym. Nie widzę w tym problemu, to jest sport. Nikt nikomu nie będzie tu tłumaczył wyrafinowaną polszczyzną czy czytał elaboratów. W parku maszyn padają krótkie komendy i czasem trzeba powiedzieć sobie po męsku kilka mocniejszych słów. Myślę, że nikt nie będzie tu mówił wierszem. - powiedział Rafał Dobrucki.
Na portalu Macieja Janowskiego można znaleźć teksty również tych przedstawicieli mediów, którzy bardzo dobrze znają specyfikę żużla, mają lekkie pióro i co najważniejsze w swojej pracy przestrzegają zasad szeroko rozumianej etyki dziennikarskiej. Dlatego każdy z rozsądnych kibiców popiera apel kapitana Betardu Sparty i dołącza prośby o traktowanie treści publikowanych przez zawodników z odpowiednim dystansem i szczyptą humoru.
Źródło; gazetawroclawska.pl

