Paweł Waloszek - legenda czarnego sportu, cz. 1.

2005 waloszek pNajwiększą legendą Śląska Świętochłowice jak i czarnego sportu jest niewątpliwie Paweł Waloszek, który przez większą część swojej bardzo długiej sportowej kariery był zawodnikiem Śląska. W październiku 2014 roku Waloszek został patronem stadionu "Skałka" w Świętochłowicach. To legendarny zawodnik i utytułowany sportowiec, którego każdy sympatyk żużla znać powinien.

W historii czarnego sportu w Polsce są postacie, które trwale zapisały się na kartach polskiego żużla. Paweł Waloszek, bo o nim mowa, w trakcie swej sportowej przygody był m.in. medalistą indywidualnych i drużynowych mistrzostw świata, zdobywcą wielu medali w rozgrywkach krajowych i rekordzistą pod względem sezonów spędzonych w kadrze narodowej. To zawodnik, który każdy sympatyk speedway'a powinien znać.

Paweł Waloszek urodził się 28 kwietnia 1938 w Świętochłowicach na Górnym Śląsku. Miał 4 braci: Robert (1925, przyjął nazwisko matki, Nawrocki) Franciszek (1939), Wiktor (1940), Józef (1942) i każdy z nich zaliczył również żużlową przygodę. Wśród piątki chłopców pojawiła się i siostra – Joanna (1943). Jego ojciec, Piotr, był walcownikiem w hucie „Florian”. Chłopcy dorastali asystując przy przygotowaniach motocykli starszych braci, podpatrując i ucząc się; w nagrodę bracia pozwalali przejechać się starymi motorem NSU. Robert Waloszek zabierał swojego 10-letniego brata na mecze nie tylko by mógł popatrzeć na zawody, ale by od kuchni mógł poznać czym jest czarny sport. Przypatrywał się i pomagał w parku maszyn, od małego wychowywał się wśród motocykli.

Gdy w 1951 roku w Świętochłowicach utworzono drużynę, Paweł Waloszek miał wtedy 13 lat i tak się dobrze złożyło, że tylko kilka minut z domu na tor. Marzył by skończyć technikum mechaniczne a następnie pracować jak dziadek i ojciec w hucie, jednak po skończeniu podstawówki młody Paweł, z racji warunków domowych, zmuszony był iść do pracy, również do huty „Florian”, podobnie jak ojciec i dziadek. Już w trakcie swej pierwszej pracy pojawiała się informacja o  tym, że klub szuka młodego chłopca do pomocy mechanikom, na którą Waloszek od razu przystał. Jak wspominał, był chłopcem do wszystkiego, do utrzymywania porządku w parkingu czy przy czyszczeniu części. Podpatrywał i uczył się, rozpoznawał najmniejszą śrubkę, potrafił nie tylko rozebrać cały motor ale i złożyć z powrotem - wspominał jeden z mechaników, Roman Staneczko, jak precyzyjnym i dokładnym uczniem był Paweł Waloszek.

W 1954 roku w Świętochłowicach klub zorganizował zawody pt. „Szukamy młodych talentów”, do których Waloszek zgłosił się bez zawahania. Świętochłowicki klub borykał się wtedy z problemami ze sprzętem, a raczej – jego brakiem, maszyn nie było dla zawodników startujących w ligowych meczach więc nie było możliwości nawet pożyczenia motoru czy części młodym adeptom. Paweł Waloszek był jednak na tyle zdeterminowany, że sam sobie znalazł motor do nauki - starego Rudge’a, który wymagał sporej pracy. Zrekonstruował go, wymienił zepsute części i przygotował sobie motor pod ćwiczenia. Jednak debiut nie mógł zaliczyć do udanych. Pierwszy jego start okazał się porażką, zajął wtedy czwarte miejsce. W późniejszych startach zdążało mu się przegrywać biegi nawet z dziewczyną. Winę można było zrzucić na kiepsko działający motor, który, mimo że dostał drugie życie, odmawiał czasami posłuszeństwa, bo charyzmy i waleczności Waloszkowi nie można było odmówić. Mechanicy w Śląsku, Roman Staneczko oraz Jan Bensz, powierzyli Pawłowi wtedy inną funkcję: docieranie motocykli. Tak więc uczył się wpierw umiejętności jako mechanik, by dopiero później nabyć umiejętności sportowych.

W 1955 roku na zorganizowany obóz przez okręg katowicki w Rybniku załapał się również siedemnastoletni Paweł. W obozie tym brali udział tacy znani żużlowcy jak Paweł Dziura, Marian Philipp, Bernard Kacperak, Waldemar Miechowski, Julian Kuciak, a także koledzy z klubu: Zygfryd Makuła, Franciszek Hudały i Robert Nawrocki. Już wtedy w kuluarach mówiono, że na obozie trenuje młody świętochłowicki talent, który przyjechał po naukę i podpatrywać seniorów w czasie szkoleń. Pech chciał, że Waloszek nie mógł pokazać w pełni swoich możliwości – na jednym z pierwszych treningów złamal obojczyk, jednak nie zdecydował się na powrót do domu. Postanawia zostać na obozie, by wsłuchiwać się w wykłady i podglądać treningi, wiedział jednak, że dla niego sezon się zakończył.

W kolejnym roku Robert Nawrocki, brat Pawła Waloszka, utworzył w Katowicach sekcję żużlową pod patronatem Gwardii i 18-letni wówczas Waloszek postanowił dla tego klubu pracować, nie tylko jako mechanik ale i zawodnik. Drużyna, złożona z młodych i niedoświadczonych chłopców, w których był również Alfred Spyra, rozpoczęła starty w 2 lidze. Przejście do katowickiego klubu ze Śląska Świętochłowice Paweł Waloszek tłumaczył przede wszystkim niepewnym startem w drużynie z powodów finansowych, braków w kasie klubu oraz sprzętowym, narzekając na tor nadający się do renowacji, oraz z powodu informacji jakie się pojawiły, że sekcja żużlowa w Świętochłowicach zostanie rozwiązana. Doszło do tego, że Komisja Żużlowa z Zarządu Głównego PZM nie zezwoliła na organizowanie zawodów na świętochłowickim torze dopóki nie zostanie przeprowadzony kapitalny remont. Po długich negocjacjach, zebraniach i rozmowach z działaczami oraz wprowadzonej rok wcześniej „reformie zrzeszeniowej”, w klubie postanowiono, że do Świętochłowic zostanie przeniesiona Centralna Sekcja Żużlowa Stal. Dzięki tej decyzji znaleziono pieniądze na sprzęt, a kierownictwo huty, które wcześniej nie chciało pomóc upadającemu klubowi, przychylnie spojrzało na klub żużlowy.  Paweł Waloszek swój transfer do Gwardii Katowice tłumaczył również niemożnością przebicia się do pierwszego składu, bardziej doświadczonego i posiadającego już swój sprzęt, niechętnie pożyczający młodemu juniorowi. W 1956 roku Stal Świętochłowice, który jeździł w drugiej lidze, reprezentowali wtedy tacy zawodnicy jak Stanisław Rurarz, Antoni Dudek, Franciszek Hudała, Wacław Andrzejewski, Daniel Baron, Stefan Turocha czy Jan Barański. W Gwardii natomiast nie było już takich wybitnych zawodników, którzy na dłużej zapisaliby się w historii sportu. Obok Alfreda Spyry i Roberta Nawrockiego to właśnie Paweł Waloszek był jednym z najlepszych zawodników drużyny. W sezonie ’56 Pawłowi Waloszkowi szło różnie – raz przywoził po 6 punktów, by w następnym meczu przywieść tylko 1 punkt czy zakończyć zawody z zerowym kontem. W prasie natomiast pojawiały się artykuły o młodym talencie, opisując go jako „nowy bohater żużlowych torów, rodem ze Świętochłowic a jeżdżący obecnie w Gwardii Katowice, który potrafi pokonać na torze takich zawodników jak Eugeniusz Nazimek, Janusz Kościelak czy Albin Tomczyszyn.
Waloszek cały czas nabierał doświadczenia, uczył się jazdy i techniki, coraz pewniej czuł się na maszynie żużlowej, a dzięki wcześniej zdobytym umiejętnością mechanika, potrafił sam dostroić sobie motor czy ustawić przełożenia. Bardzo dobrze czuł się na swoim torze, dzięki czemu wielokrotnie wygrywał biegi. Zdobywał punkty również w meczach ze Stalą Świętochłowice. Sezon Gwardia Katowice kończyła w połowie tabeli w drugiej lidze grupy południowej, na piątej pozycji, przed Stalą Świętochłowice, Ostrovią Ostrów, Stalą Rzeszów i LPŻ Lublin.

Na łamach Tygodnika Ilustrowanego „Auto Moto Sport” z dnia 5.05.1957 pojawiła się fotografia młodego żużlowca na stadionie KKS na katowickim Muchowcu wraz z kierownikiem Katowickiego Klubu Żużlowego – Robertem Nawrockim. Tym młodym zawodnikiem, którego zdjęcie można było znaleźć w gazecie był właśnie 18-letni Paweł Waloszek. „Drużyna AMK Katowice, która miała jeździć w bieżącym sezonie na torze w Bytomiu, połączyła się z Gwardią Katowice, tworząc nowy klub żużlowy pod nazwą Katowicki Klub Sportowy. Jest to niewątpliwie posunięcie rozsądne. Połączenie sprzętu, zawodników, i finansów da na pewno wyniki pozytywne i stworzy klub żużlowy o mocniejszych podstawach tak sportowych, jak i organizacyjnych” ("Asy żużlowych torów. Paweł Waloszek", W. Dobruszek, Leszno 2012, str. 17) – czytamy w artykule R.L. zamieszczonym na łamach Tygodnika Ilustrowanego „Auto Moto Sport”, który najwięcej wtedy pisał o speedway'u w tamtych latach. Autor poświęcił więcej miejsca by opisać młody talent. „Czołowy zawodnik KKS. Wiek – osiemnaście lat. Jeździ dopiero rok. Sądząc jednak ze stylu jazdy i uzyskiwanych czasów, ten chłopiec rokuje duże nadzieje. Ciekawe, czy jest on najmłodszym, licencjonowanym zawodnikiem żużlowym.” Wspomniał również o kolegach z drużyny: „Zresztą cała drużyna jest bardzo młoda. Waloszkowi dzielnie sekundują Jan Wieteska, Błażej Zwadło, Zygfryd Makuła, Bronisław Sobas i około dziesięciu młodziaków zajadle trenujących pod okiem trenera Nawrockiego. Całość jest kierowana przez wytrawnego działacza Mieczysława Dziurowicza, na którego głowie spoczywają wszystkie kłopoty organizacyjne, finansowe i szkoleniowe. Mechanikiem drużyny jest rutynowany Henryk Wojtycho. Życzymy KKS dobrych wyników, tłumów kibiców i szerokiego toru.” ("Asy żużlowych torów. Paweł Waloszek", W. Dobruszek, Leszno 2012, str. 17-18)

Tuż przed sezonem 1957 władze dokonują kolejnej reformy ligowych rozgrywek. Tak jak ekstraklasa pozostała bez zmian, 8 drużyn, w drugiej lidze w miejsce dwóch grup została utworzona jedna, z udziałem 7 zespołów ale również powołana została po raz pierwszy trzecia liga. W 1957 roku drużyn żużlowych było 25. Gwardia, pozostając nadal w 2 lidze, nie miała szans na awans do ekstraligi, pomimo starań zawodników. Paweł Waloszek był nadal wyróżniającą się postacią, najskuteczniejszym zawodnikiem i fenomenem jak na tamte czasy. Ostatecznie na koniec sezonu Gwardia uplasowała się na 4 miejscu.

Sezon 1957 był ostatnim sezonem katowickiej drużyny w lidze żużlowej, zespół Gwardii rozpadł się, dlatego też w 1958 roku Paweł Waloszek, po dwóch sezonach, wraca do Świętochłowic i swego macierzystego klubu, który wtedy startował w ekstraklasie.

c.d.n.

 

źródło: Wiesław Dobruszek „Asy żużlowych torów. Paweł Waloszek”, Leszno 2012, wyd. Firma Wyd. „Danuta”.

Aleksandra Cimała

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!