Cel osiągnięty - PGG ROW Rybnik wrócił po dwóch latach do PGE Ekstraligi. Po awansie i wielkiej kilkudniowej fecie nadchodzi jednak czas na wybudzenie się z euforii i realne przemyślenia co zrobić, by "rekiny" utrzymały się w tym potężnym oceanie bezlitosnych drapieżników jakim niewątpilwie jest PGE Ekstraliga.
Bez Łaguty - sezon zepsuty?
Kiedy w zimie okazało się, że główny potentat do awansu ROW Rybnik będzie ścigać się na pierwszoligowych torach bez swojego "asa" Grigorija Łaguty grunt pod nogami Prezesa Mrozka się podpalił, a kibice zaczęli pisać czarne scenariusze o długiej stagnacji na pierwszoligowych torach. Krzysztof Mrozek wyraził się, że trener Piotr Żyto w tym sezonie będzie palił cygaro pijąc przy tym piwko i z klubowego balkonu będzie oglądać zwycięstwo za zwycięstwem. Choć łatwo nie było i droga do awansu nie była usłana różami jednak rybniczanie dopięli swego i po ciężkim sezonie udało się awansować mimo braku popularnego "Griszy".
Brutalna rzeczywistość po awasnie - idziesz do sklepu, a towaru brak.
"Każdy to powie - dwunastokrotni Mistrzowie" długo rozlegało się na ulicach Rybnika po niedzielnym meczu. No właśnie. Ostatnie Drużynowe Mistrzostwo Polski klub z Rybnika osiągnął w 1972 roku, czyli od 47 lat kolejne pokolenia kibiców ROW-u mogą skandować jedno i to samo hasło. Kiedy się to zmieni? Realnie patrząc na pewno nie w przyszłym roku, bo priorytetem beniaminka będzie utrzymanie. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że i to może być trudne. Jest to spowodowane małą ilością zawodników, którzy realnie myślą o zmianie klubu. Jeśli nie uda się ściągnąć topowego zawodnika kibice będą musieli się zdać na kreatywność Prezesa Mrozka. W tym aspekcie akurat sternik rybnickiego klubu już niejednokrotnie zaskakiwał i udowodnił, że nosa do zawodników to on ma. Przykłady Vaclava Milika, Maxa Fricke'a, Daniel Bewley'a czy też transfer Fredrika Lindgrena, który w momencie zakontraktowania nie był wcale "transferowym hitem", a właśnie od przygody z ROW-em zaczął ponownie piąć się w górę.
Kogo potrzebuje ROW?
Kogo potrzebuje ROW, a kto będzie "do wyjęcia" to dwie różne rzeczywistości. Wiele spekuluje się na temat nazwisk. Osobiście uważam, że budowanie składu powinno się zacząć od ... trenera. Piotr Żyto bez dwóch zdań to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Osoba z takim doświadczeniem jest wręcz niezbędna w tej transferowej układance. Uważam, że jeśli jakimś cudem okaże się, że Piotr Żyto nie będzie prowadzić drużyny w kolejnym sezonie to kibice ROW-u w 2021 znów będą mogli podziwiać speedway np. na Łotwie, gdzie na pierwszoligowym froncie przyszłoby im się mierzyć.
Po zakontraktowaniu trenera - następny w kolejce jest kapitan. Kacper Woryna mógł już dwa lata ścigać się na ekstraligowych torach jednak został w klubie, by razem ze swoim macierzystym ROW-em awansować. Kacper pisząc piękną historię już staje się żywą legedną rybnickiego speedway'a i to on jest tym zawodnikiem, dla którego ludzie przychodzą na stadion.

Młodzi, gniewni - Sergiej Łogaczew i Daniel Bewley: Pierwszy z nich miał być uzupełnieniem składu, a został obok kapitana ROW-u ulubieńcem kibiców. Swoją walecznością i brawurowymi akcjami na torze pokazał, że tam gdzie inni boją się wjechać to u niego dopiero zaczyna się dobra zabawa. Po kontuzji wrócił silniejszy i był jednym z bohaterów ROW-u w finałowej części sezonu. Daniel Bewley - drugi z rekonwalescentów zaczął sezon od bezbarwnego występu przeciw Unii Tarnów. W myśl zasady "mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale po tym jak kończy" rudowłosy Brytyjczyk w finałowym meczu zdobył 10 punktów i obok Woryny był najskuteczniejszym zawodnikiem PGG ROW Rybnik.
Człowiek od czarnej roboty - Mateusz Szczepaniak
Popularny "Szczepan" robi robotę, którą mało kto dostrzega. Nieraz po meczu patrząc w program wynik wychowanka pilskiej Polonii nie budzi zachwytów. Postawa na torze i praca jaką potrafi wykonać dla swojego kolegi z pary budzi respekt. Niejednokrotnie Szczepaniak brał na swoje plecy dwóch rywali, po to by kolega z pary mógł uciekać do mety na pierwszej pozycji. Doświadczenie tego zawodnika w połączeniu z odpowiednim dosprzętowieniem zdecydowanie będzie wartością dodaną w drużynie beniaminka.
"Ktoś nowy"
"Dziś potrzebny mi ktoś nowy
Taki ktoś, jak Ty
Kto w korowodzie czarno-białych dni
Będzie, jak nagły dopływ świeżej krwi na stałe"
Popularny utwór grupy Video idelanie pasuje do sytuacji rybnickiego klubu. "Ktoś nowy" - ale kto? Hampel, Doyle lub Kasprzak? Czy może Lindbaeck i Holta? Mikkel Michelsen, który ma bazę w Jejkowicach obok Rybnika też byłby ciekawą opcją. To jednak mało realne bo nie od dziś wiadomo, że młody Duńczyk nie jest kulturalnie rzecz ujmując fanem Prezesa Mrozka. Z cyklu "perełki prezesa" może znów znajdzie się ktoś nowy, o kim polska liga jeszcze mało wie, a okaże się strzałem w dziesiątkę. Jako, że kilka Brytyjczyków za rządów obecnego prezesa się przy Gliwickiej 72 przewinęło może znów trzeba spojrzeć na rynek brytyjski. W najbliższej rundzie cyklu SGP na torze w Cardiff z dziką kartą zaprezentuje się Charles Wright - tegoroczny Mistrz Wielkiej Brytanii. Jeśli nikt z uznanych nazwisk nie skusi się na starty w ROW-ie to może sternik klubu z Rybnika powinien stworzyć fundusz emerytalny i ściągnąć Grega Hancock'a. Spekulacji jest sporo. Na pewno przydałby się również junior z zewnątrz, który zwiększyłby walkę o miejsce w składzie, a zarazem był zabezpieczeniem na wypadek kontuzji któregoś z wychowanków.

Cóż. Łatwo powiedzieć - trudniej zrobić. Przed klubem z Rybnika ciężki czas budowania drużyny, która będzie w stanie utrzymać ROW w PGE Ekstralidze. Prezesowi życzymy udanych łowów, a kibicom składu z nowymi zawodnikami gwarantującymi walkę, emocje i utrzymanie. Realnie patrząc na rynek transferowy oby jednak po okresie transferowym w Rybniku nie śpiewali:
"I czego bym nie zrobił
I tak za każdym razem
Te same słyszę głosy
Te same widzę twarze
Czarny kot
Przebiega drogę mi co noc
Nawet gdybym nie chciał
Każdy kolejny dzień wygląda tak, jak ten
Co dalej?"

