Wychowanek opolskiego Kolejarza - Michał Kordas nie miał łatwego "wejścia" w sport żużlowy. Po zdaniu licencji miał możliwość wzięcia udziału w zaledwie kilku zawodach. Jedne z nich - w Wittstocku 29 marca 2014, przekreśliły szansę na starty w sezonie 2014.
Podczas tych feralnych zawodów, Michał w swoim pierwszym starcie na drugim łuku upadł na tor, co poskutkowało złamaniem obojczyka. Teraz po kontuzji nie ma już prawie śladu. - Cały poprzedni sezon straciłem przez tą kontuzje niestety, ale teraz jest już wszystko dobrze. Podczas jazdy nie odczuwam żadnego dyskomfortu, lecz czasami się zdarza że poczuję te miejsce po jeździe na torze lub upadku. -mówi Michał.
Młodzieżowiec całą zimę ciężko pracował nad formą, by wrócić na tor w pełni sił. W miarę możliwości kompletował także swój sprzęt.- Do obecnego sezonu przygotowywałem się bardzo intensywnie pod względem fizycznym, spędziłem wiele czasu na treningach, kiedy tylko mogłem to ćwiczyłem, aby przygotować się jak najlepiej do jazdy po torze. Musiałem nadrabiać wszystkie zaległości po tak długiej przerwie. Kupowałem też części do motocykla, na tyle na ile starczały finanse, bo jak wiadomo sprzęt żużlowy nie jest tani.

Michał pomimo swoje mobilizacji łatwego powrotu na tor nie miał. Klub Żużlowy Kolejarz Opole, w którym stawiał "pierwsze kroki", zawiesił swoją działalność. Wobec zaistniałej sytuacji młodzieżowiec podpisał kontrakt z HAWI Racing Team - nowym klubem żużlowym w Opolu, jednak HAWI ostatecznie nie wystartowało w rozgrywkach ligowych. Jedyną możliwością Michała na występy są zawody młodzieżowe. Pierwsze, w których wziął udział nie były zbyt udane. Dowodem na to może być kontuzja nadgarstka odniesiona podczas I rundy Nice Cup w Rybniku.
Po tych "perypetiach" przyszedł czas na przełom. Podczas II rundy Nice Cup w Krakowie opolski młodzieżowiec "wystrzelił" jak torpeda. - Po każdych zawodach i treningach trzeba wyciągać wnioski. Trener zawsze udziela mi wskazówek, radzi jak jechać i jak widać przynosi to oczekiwane efekty, za co jestem bardzo wdzięczny trenerowi. Przed zawodami w Krakowie wymieniłem kilka części w motocyklu i trafiliśmy z przełożeniami no wówczas mogłem powalczyć na torze.
II runda Nice Cup w Krakowie przyniosła Michałowi pierwszą wygraną i pierwszy puchar w karierze. - Bardzo ucieszyłem się z wygranej w Krakowie, teraz już pierwszy puchar stoi na półce i motywuje mnie do dalszej walki. Jak widać ciężka praca przynosi efekty. Nie wolno nigdy się poddawać, trzeba zawsze pokonywać trudności i efektywnie iść do przodu.

Widać, że wygrana dała młodzieżowcowi porządnego "kopa". Jednak Michał nie "spoczywa na laurach". Przed Nim jeszcze kilka zawodów młodzieżowych. Zapytany o przygotowanie do nich odpowiada: - Do każdych zawodów przygotowuję się tak samo, razem z tatą dbamy o sprzęt, aby był zrobiony najlepiej jak tylko możliwe i ulepszamy go w miarę możliwości finansowych. Najważniejszy podczas zawodów i treningu jest spokój oraz skupienie.
Jeszcze przez rok Michał będzie na pozycji juniora. Jak sam stwierdza, za swój cel stawia sobie rozwój umiejętności i pokazanie się na torze z jak najlepszego strony.- Zawszę daję z siebie wszystko na torze, przed każdym biegiem skupiam się maksymalnie, aby pojechać jak najlepiej. Celem dla mnie jest doskonalenie swoich umiejętności i dawanie z siebie jak najwięcej na torze.
Nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć Michałowi samych sukcesów i objechania sezonu bez kontuzji. - Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich którzy mi pomagają i wspierają, oraz wspaniałych kibiców.
źródło: info własne

