
Pierwsza runda finałowa w polskich ligach żużlowych za nami. Ze wszystkich pojedynków goście wyszli obronną ręką i w rewanżach są zdecydowanymi faworytami dwumeczów dlatego w swoim felietonie skupię się na sprawach pozasportowych.
Na pierwszy plan wysuwa się sytuacja z Wrocławia tzn awaria maszyny startowej i startowanie zawodników na zielone światło. Mimo, iż regulamin dopuszcza taką ewentualność co ogłosił wszem i wobec przewodniczący Jury Marek Wojaczek to w oczywisty sposób urąga ona twierdzeniu, że mamy do czynienia z najlepszą ligą świata. Pięknie odnowiony Stadion Olimpijski robi jak najbardziej pozytywne wrażenie a przewody elektryczne zamakają nadal. Dodatkowo wydarzenia wokół tego meczu a dotyczące wyjazdu na sobotnie zawody DMEJ w Daugavpils czyli kto tam pojechał a kto nie i dlaczego powodują, że już teraz można temu półfinałowi przyznać przysłowiową dętkę roku. Niezależnie kto i jak się tłumaczy to po prostu nie wygląda transparentnie. Jak napisał nasz redakcyjny kolega relacjonujący ten pojedynek w niedzielny wieczór Betard Sparta Wrocław przegrała coś więcej niż pierwszy mecz półfinałowy. Trudno się z tą tezą nie zgodzić.
Kolejną kwestią na którą chcę zwrócić uwagę to regulamin a ściślej ujmując jego… przestrzeganie przez żużlowe władze. Regulamin DM I Ligi i DM II Ligi w artykule 783 nakazuje, aby na wszystkich meczach części finałowej rozgrywek DM I i II Ligi przeprowadzać obowiązkową kontrolę techniczną a w kolejnym punkcie, aby na wszystkie mecze części finałowej rozgrywek DM I i II Ligi powoływać Jury Zawodów.
Główna Komisja Sportu Żużlowego w wydanym komunikacie spełniła regulaminowy wymóg wobec meczów pierwszoligowych powołując na nie Jury oraz Komisarzy technicznych. Pominięto mecze II ligi czyli w Rawiczu i Opolu. Według zapisów regulaminowych mamy fazę finałową i tam też powinni być komisarze techniczni i Jury Zawodów.
Wiele się mówi o regulaminach, przede wszystkim w kontekście ich interpretacji ale w tym przypadku trudno o inną interpretację przywołanych artykułów jak tylko literalne ich wypełnienie. Z tego co mi wiadomo to nie nastąpiło.
Na koniec spieszę wytłumaczyć skąd wziął się tytuł felietonu. Otóż jeden ze znajomych takim zwrotem skwitował... telewizyjne komentarze podczas ostatnich meczów. Szkoda, bo transmisje telewizyjne są idealną okazją do przybliżenia widzom żużla jako dyscypliny, jej niuansów nie tylko regulaminowych z bogatą historią włącznie. Mam nieodparte wrażenie, że ktoś kto włączył TV, aby zobaczyć żużel chciałby słyszeć przy tej okazji coś do a nie od rzeczy.

