Fetyszyzacja tłumika

naczelnyW 2010 roku na żużlowym rynku pojawiły się nowe konstrukcje tłumików. Motywem przewodnim zmiany była unijna dyrektywa nakazująca obniżenie głośności motocykli. Producenci osiągnęli ten cel tworząc tłumiki nieprzelotowe, które od początku były przez wielu zawodników oprotestowane. W Polsce emocje związane z nowymi tłumikami były chyba największe. Gdy u nas ciągle polemizowano i protestowano, grożąc nawet bojkotem niektórych rozgrywek inni zajęli się... dopasowaniem do nowego sprzętu.

 

 

Zaskakującym jest jednak fakt, że mimo tak wielkiego frontu sprzeciwu w naszym kraju w istocie nikt inny nas na poważnie nie wsparł. Początkowa krytyka mnie nie dziwi, bo komu miał się spodobać nowy tłumik i dlaczego? Nowy sprzęt to przecież nowe wydatki, nowe ustawienia, których jeszcze się nie zna czyli nic pozytywnego. Poza werbalnym poparciem zostaliśmy jednak w swoim sprzeciwie sami. W mediach wykreowano jedynie słuszny przekaz i od tego momentu przez wiele sezonów karmiono kibiców tezą, że wszystko co się złego działo na torze było winą... tłumika. Gdy zawodnicy zagraniczni już dawno przestali o tym mówić, u nas był to nieustannie temat numer jeden. Na porządku dziennym były kasandryczne przepowiednie o śmierci żużla z powodu... rury wydechowej.

 

Wartym zastanowienia jest to, dlaczego zostaliśmy w tym proteście osamotnieni? O co chodzi skoro sprawa była tak oczywista jak ją u nas przedstawiano? Czy tylko my znamy się na żużlu i tylko nam zależy na rozwoju? Tu widzę sedno sprawy. Otóż inni zagrożeń podnoszonych przez nas nie podzielali aż w takim stopniu. Mimo pewnych oczywistych efektów ubocznych jakie przyniosła nowa konstrukcja zabrano się do pracy mającej na celu poznanie nowych wyzwań i przystosowanie się do nich. U nas narzekano.

 

Nowy tłumik okazał się winnym nawet załamania niektórych żużlowych karier. Idąc tym tokiem rozumowania ten sam tłumik pomógł Gregowi Hancockowi w powrocie na żużlowy tron! Swego czasu Amerykaninowi też nie spodobał się nowy produkt. Czy teraz, po tym wielkim sukcesie będzie jego apologetą? Nie wydaje mi się, bo też nie w tym problem. Czy to się komuś podoba czy nie żużlowe zasady gry ustala FIM. Mimo tylu krytycznych publikacji, płomiennych wystąpień karawana pojechała dalej, bo inaczej być nie mogło. Zresztą zmiany w żużlu nijak się mają do rewolucji regulaminowych w F1 serwowanych kibicom niemalże co roku.

 

W przeddzień powrotu starej, choć przecież nie takiej samej konstrukcji tłumika coraz częściej pojawiają się glosy, że to nic nie zmieni. Te zaskakujące słowa padają z ust zawodników ale i fachowców z trenerem reprezentacji Markiem Cieślakiem na czele. Po co zatem dmuchano w medialny balon pięć lat? Jedno jest pewne, że po latach pracy i dopasowywania się do sprzętu szykuje się „powtórka z rozrywki” i jak już widać nie wszyscy są z tego zadowoleni.

 

Jestem ciekaw jak bardzo zmieni się żużel w tym sezonie. Czy odrodzą się niektórzy zawodnicy, czy będzie zauważalnie więcej walki, mijanek na torze, mniej upadków. To argumenty podnoszone przez zwolenników powrotu do starych, przelotowych konstrukcji. Od początku tłumikowego zamieszania stoję na stanowisku, że zbyt wiele oczekujemy od tej zmiany. „Stary” tłumik stał się już niemal fetyszem. Teraz nadchodzi czas weryfikacji i oby jego magiczność nie okazała się ułudą, bo czasami jest tak, że widzimy w czymś magiczną moc, ponieważ jej tam szukamy.

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!