W rozgrywkach polskich lig żużlowych jest już coraz mniej niewiadomych sezonu zasadniczego. Już wiadomo kto spadnie z PGE Ekstraligi. Walka trwa jeszcze o jedno miejsce w fazie finałowej.
Kto przed sezonem pomyślałby, że wrocławianie tak słabo pojadą i po 12 kolejkach ich udział w play-off będzie nadal niepewny? W grze o ostatnie miejsce w rundzie finałowej pozostaje, bowiem jeszcze Grudziądz ale pod jednym warunkiem: w następnej kolejce ZOOleszcz GKM musi wygrać we... Wrocławiu. Nie będę pisał, że to zadanie z gatunku mission impossible ale gdyby tak się stało byłaby to jedna z większych niespodzianek tego sezonu. Po wczorajszej wygranej w Lesznie Mistrz Polski z Wrocławia zrobił jednak dobre wrażenie i zarazem wielki krok ku temu, aby nie kończyć już sezonu.
Porażka beniaminka z Ostrowa w Częstochowie formalnie zakończyła jego ekstraligową przygodę choć taki scenariusz był przewidywany od dawna. Mecze ostrowian mimo wielu zaklęć ekspertów były po prostu nudne i jednostronne. Szkoda, że tak bardzo odstawali sportowo od reszty zespołów ale to pokazuje, że nie mamy tylu klasowych zawodników, aby zestawić wyrównaną ligę złożoną z ośmiu zespołów. Co ma dać dołożenie jeszcze dwóch i powiększenie Ekstraligi do 10 drużyn? No może tylko to, aby o utrzymanie walczyły trzy drużyny ale to słaby argument i jeszcze większe obniżenie poziomu.
W niższych ligach uczestnicy play-off są już znani. W pierwszej lidze niewiadomym pozostaje spadkowicz. O pozostanie w lidze powalczą jeszcze Gniezno i Rybnik. Obie ekipy przegrały swoje ostatnie mecze ale o wszystkim zadecyduje następna, ostatnia ligowa kolejka. Każda wygrana rybniczan na swoim torze z łódzkim Orłem premiuje ich pozostaniem w lidze. Gniezno jest w dużo gorszej sytuacji, bo nie dość, że muszą wygrać z Zieloną Górą to jeszcze liczyć na porażkę Rybnika.
Do następnej kolejki


