W ostatnim felietonie poruszyłem kwestię kłopotów finansowych klubów ekstraligowych w kontekście procesu licencyjnego. Celowo nie odniosłem się do innych klubów, które też borykają się z podobnymi problemami, bo w ich przypadku dzieje się to na zupełnie innym poziomie.
Od wielu lat polski żużel powoli acz z sezonu na sezon coraz bardziej się polaryzuje. Dzieje się to na różnych płaszczyznach od finansowej po organizacyjną. Mamy klika klubów ekstraligowych czyli żużlową elitę i… resztę. Miniony sezon pokazał jak duża jest już ta dysproporcja.
Przyjrzyjmy się kondycji finansowej polskiego żużla. Drugoligowy klub z Lublina boryka się z długiem w wysokości 230 tysięcy. Sponsora nie znaleziono, miasto odmawia pomocy uważając ją za bezprawną. Rozważa się różne scenariusze z zawieszeniem udziału klubu w rozgrywkach włącznie. Oby do tego nie doszło. Na drugim biegunie jest ekstraligowy klub z Zielonej Góry, który znalazł już środki na pokrycie swojego blisko 2 milionowego długu. W tych dwóch przypadkach jak w soczewce uwidacznia się finansowy aspekt dwóch prędkości w naszym żużlu.
To, że są ośrodki, które po sezonie mają długi świadczy tylko źle o klubowych włodarzach. Większość tego zadłużenia dotyczy przecież wypełnienia kontraktów z zawodnikami co oznacza, że podpisywano je nie mając pokrycia finansowego. Szczególnie wyraźnie widać to w Zielonej Górze gdzie wprost oznajmiono, iż obecne problemy są wynikiem braku awansu zespołu do fazy play-off. Wcześniej podzielono więc pieniądze, które na skutek różnych okoliczności w klubowej kasie się nie pojawiły. Z drugiej jednak strony w Zielonej Górze pozycja żużla jest na tyle silna, że znalazły się podmioty, które udzieliły mu wsparcia. Niepokoić musi jednak fakt, że na żużlowej mapie Polski przybywa miejsc, gdzie walka toczy się o każdą złotówkę a możliwości budżetowe redukują sportowe plany do poziomu przetrwania.
Gdzie znajduję dwie prędkości w sferze organizacyjnej? W nierównym traktowaniu klubów. Regulamin Drużynowych Mistrzostw I ligi w artykule 707 pkt 2 mówi, że po zakończeniu rozgrywek DM I Ligi drużyna sklasyfikowana na pierwszym miejscu uzyska prawo do uczestniczenia w rozgrywkach Ekstraligi w następnym sezonie.
Łotysze z Lokomotiv Daugavpils wygrali I ligę ale w Ekstralidze nie wystartują choć bardzo by tego chcieli. Dlaczego? Na przeszkodzie stanął regulamin przyznawania licencji. Poddaję w wątpliwość ten powód albowiem regulamin licencyjny nie został objawiony i dany naszemu żużlowi niczym kamienne tablice na górze Synaj. Zasłanianie się zapisami regulaminowymi jest niewiarygodne i brzmi wręcz groteskowo z jednego powodu: Regulaminy żużlowe na przestrzeni ostatnich lat zmieniano jak przysłowiowe rękawiczki. Czasami działo się to z błahych a niekiedy wręcz partykularnych pobudek grup interesów. Całkiem niedawno w polskim żużlu wprowadzono licencje nadzorowane. Zrobiono to gdy okazało się, że kluby mają problemy z wypełnieniem warunków licencyjnych. PZM miast wyciągnąć regulaminowe konsekwencje wyszedł klubom naprzeciw… dopasowując pod nie regulamin: W uzasadnionych przypadkach Prezydium ZG PZM może wydać Licencję nadzorowaną, umożliwiającą start Klubu w rozgrywkach danej klasy rozgrywkowej, jednocześnie określając warunki programu naprawczego tego Klubu.
W przypadku Lokomotivu takiej woli po prostu zabrakło a pisząc wprost Łotyszom nikt naprzeciw wyjść nie chciał, choć ci prosili o to w liście otwartym.
Jesteśmy zdruzgotani, lecz mamy nadzieję, że nasi polscy przyjaciele są w stanie odnaleźć w sobie najlepsze sportowe i ludzkie cechy, dobrą wolę i zmienić niektóre przepisy regulaminu Ekstraligi, otwierając naszemu klubowi drzwi oraz perspektywę rozwoju...
Dlaczego polska strona była głucha na ten list? Mam wrażenie, że otwierając kiedyś nasze ligi przed zagranicznymi zespołami nie przypuszczano, że któraś z nich zapuka kiedyś do ekstraligowych bram. Teraz schowano głowę w piasek.
Konsekwencją opisanej wyżej sytuacji powinna być kolejna zmiana regulaminu. Jeśli powiedziano A i dopuszczono zagraniczne kluby do naszych lig to teraz kiedy zaczęły odnosić sukcesy trzeba powiedzieć B albo... zamknąć dla nich nasze żużlowe granice. Jakąś decyzję podjąć się powinno. Tak przynajmniej byłoby uczciwiej.

