Proces licencyjny w polskim żużlu od jego wprowadzenia budzi wiele emocji. Warunki na starty w ligach wobec klubów opisane są w regulaminie przyznawania, odmowy przyznania i pozbawiania licencji. 30 listopada mija jeden z terminów do wypełnienia.
Regulamin zawiera także inne warunki, które trzeba spełnić przy ubieganiu się o licencję, pogrupowane według kryteriów finansowych, prawnych, sportowych oraz dotyczących infrastruktury stadionowej. Praktycznie co roku o tej porze okazuje się jednak, że nie wszyscy są w stanie sprostać tym wymaganiom. Głównym problemem jak zwykle są pieniądze a raczej ich brak. Kluby ubiegające się o licencję muszą posiadać wystarczające środki finansowe lub możliwości kredytowe pozwalające na zachowanie płynności finansowej w okresie, co najmniej do zakończenia najbliższego sezonu żużlowego a do 30 listopada zobowiązane są wykonać wszelkie zobowiązania względem zawodników wynikające z zawartych z nimi kontraktów, a pozostające w związku z rozgrywkami prowadzonymi w danym roku. To chyba najistotniejsze z wielu punktów licencyjnego regulaminu.
Najwięcej emocji wzbudzają problemy klubów ekstraligowych. W tym roku wiemy już, że dwa z nich ma olbrzymie kłopoty. Władze rzeszowskiej Stali nie mogąc zebrać odpowiedniego budżetu na następny sezon zastanawiają się nad złożeniem w najbliższych dniach wniosku o upadłość o czym poinformowano kibiców na klubowej stronie internetowej.
W Zielonej Górze sytuacja jest równie groźna. W sierpniu były prezes Robert Dowhan mówił o zadłużeniu rzędu miliona złotych ale już miesiąc później zarządca ZKŻ SSA Andrzej Napieraj stwierdził, iż zadłużenie sięga 2 milionów w większości będące długiem wobec zawodników a zatem do uregulowania w terminie 30 listopada.
W obu miastach trwa gorączkowa próba pozyskania środków umożliwiających spełnienie warunków wymaganych do uzyskania licencji na starty w przyszłorocznych rozgrywkach.
Sytuacja w zielonogórskim klubie opisana w oświadczeniu przez jednego ze sponsorów nie wygląda przejrzyście (tekst oświadczenia do przeczytania TUTAJ). Sponsor jednoznacznie winą za brak porozumienia w ratowaniu klubu obarcza… klub. To oczywiście stanowisko jednej ze stron. Kto miał rację i czy klubowi uda wywiązać się z obowiązków regulaminowych i przystąpić do procesu licencyjnego okaże się już niebawem.

