Za nami udany dla polskiej reprezentacji żużlowej półfinał Speedway World Cup rozegrany w duńskim Vojens. Poza wynikiem sportowym na szczególną uwagę i komentarz zasługują werdykty prowadzącej te zawody austriackiej sędziny Susanne Huttinger.
Pani sędzina nie powtórzyła żadnego biegu w czteroosobowym składzie mimo, że upadki miały miejsce na pierwszym wirażu stosując bardzo czytelny w takich sytuacjach zapis regulaminowy, który brzmi tak: Każdy zawodnik, którego jakiekolwiek działanie, uznaje się, że było główną przyczyną przerwania biegu, powinien zostać wykluczony z powtórki.
Sędzina zawodów po prostu widziała winnych przerywania biegów a jeżeli tak to musiała ich wykluczać. Powtarzanie biegu w pełnym składzie po kolizji na pierwszym łuku nie jest w żadnej mierze obligatoryjne, nie jest też jak się czasami podnosi „sportowe”. Dopuszczone jest jedynie wówczas kiedy sędzia nie może jednoznacznie ustalić winnego kolizji.
Decyzje pani Huttinger nazywa się kontrowersyjnymi i wskazuje, że można było powtarzać biegi w pełnych obsadach. Podobnie wyraził się także nadsędzia Leszek Demski, który oceniając prace innych sędziów często wskazuje, że można było bieg powtórzyć w pełnej obsadzie. To jasny sygnał w jakim kierunku nasi sędziowie powinni podążać.
Pozwalam sobie nie zgodzić się z taką interpretacją, przeczącą idei zapisu o powtarzaniu biegów w pełnej obsadzie. To wyjątkowy zapis wychodzący naprzeciw bardzo rzadkim sytuacjom, w których nie można wskazać winowajcy.
Niestety, praktyka sędziowska, nie tylko w naszym kraju pokazuje, że zapis ten jest nadużywany. Sędziowie nie podejmują trudu ustalenia winnego często powtarzając biegi nie chcąc brać na siebie odpowiedzialności, aby nie narażać się na krytykę. Taka postawa rodzi po stronie zawodników pokusy do jej wykorzystywania co przecież ma miejsce.
To nie tak Panowie! Sędzia powinien podejmować decyzje a nie udawać, że nie widzi co się dzieje na torze. Pani sędzina pokazała na czym polega jej rola oraz czym jest (powinien być) regulamin. Brała odpowiedzialność jej przypisaną i muszę przyznać, że decyzje przez nią podejmowane były odważne ale jak najbardziej uprawnione. Biorąc pod uwagę aktualne sędziowskie trendy nietrudno jednak sobie wyobrazić, że inny sędzia mógłby powtarzać wszystkie te biegi w pełnej obsadzie.

