Nagrodzona cierpliwość

naczelnyPolska drużyna żużlowa po raz siódmy zdobyła Drużynowy Puchar Świata (Speedway World Cup). Powoli przyzwyczajamy się już do sytuacji, że Polacy są nacją, która ostatnimi laty w zawodach drużynowych wiedzie prym na świecie. 

 

Drużynowy Puchar Świata zapoczątkowany został w roku 2001. Na 16 dotychczas rozegranych edycji Polacy 7 razy sięgnęli po złoto, 3 razy po srebro i raz brąz. Druga w tej klasyfikacji Dania czterokrotnie wygrała te zawody. Polska jako jedyny kraj zdobyła też DPŚ trzykrotnie z rzędu w latach 2009-2011. DPŚ jest kontynuatorem Drużynowych Mistrzostw Świata rozgrywanych w latach 1960-2000. Trochę inaczej wygląda klasyfikacja medalowa tych rozgrywek gdzie z pięcioma wygranymi nasza reprezentacja plasuje się na czwartym miejscu za Danią (11 triumfów), Wielką Brytanią (9) i Szwecją (8).

 Skąd wzięła się taka eksplozja drużynowych sukcesów polskich żużlowców na przełomie wieków?

 Zacznijmy od przeanalizowania składu osobowego naszej ekipy, która w tym roku sięgnęła po złote medale. Wszyscy zawodnicy, którzy startowali w półfinale i finale mają na swoim koncie tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów! Krzysztof Kasprzak (2005), Maciej Janowski (2011), Patryk Dudek (2013), Piotr Pawlicki (2014) oraz Bartosz Zmarzlik (2015).

 Międzynarodowe, mistrzowskie rozgrywki indywidualne w kategorii juniorskiej zainicjowano w 1977 roku Indywidualnymi Mistrzostwami Europy mimo, iż startowali w nich zawodnicy z całego świata. Zawody przekształciły się w Indywidualne Mistrzostwa Świata Juniorów w roku 1988. Polacy początkowo nie odnosili w tej kategorii wiekowej znaczących sukcesów. Dość powiedzieć, że pierwszy medal zdobył Piotr Świst (srebrny) dopiero w 1987 roku. Pierwszym Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów został w roku 1996 Piotr Protasiewicz i od tego momentu możemy datować początek polskiej ekspansji w tej kategorii wiekowej. Ogromnym impulsem dla niej stały się przemiany ustrojowe w naszym kraju otwierające także polskiemu żużlowi dostęp do nowinek technicznych. Po Protasiewiczu juniorskimi mistrzami świata byli także: Robert Dados, Dawid Kujawa, Jarosław Hampel, Robert Miśkowiak, Krzysztof Kasprzak, Karol Ząbik, Maciej Janowski, Patryk Dudek, Piotr Pawlicki, Bartosz Zmarzlik. W tym okresie inni nasi zawodnicy zdobywali także srebrne i brązowe medale. Łącznie w klasyfikacji medalowej prowadzimy z 11 medalami złotymi, 9 srebrnymi i 6 brązowymi a wszystkie 11 tytułów zdobyliśmy w ostatnich 20 latach.

 Od roku 2005 rozgrywane są także Drużynowe Mistrzostwa Świata Juniorów, w których młodzi Polacy dosłownie deklasują swoich rówieśników z innych krajów. Na 11 rozegranych zawodów 8 razy zwycięsko wychodzili z nich nasi juniorzy. Tylko raz w 2011 roku nie uczestniczyliśmy w rozgrywce finałowej a w latach 2005-2009 pięć razy z rzędu stawaliśmy na najwyższym podium. Tyle statystyki. One nie dają jednak odpowiedzi dlaczego Polacy po latach posuchy zaczęli odnosić tak znaczące sukcesy? Jakie były praprzyczyny takiego juniorskiego boomu, który przenosi się już powoli na rozgrywki seniorskie?

Szkolenie w naszym kraju jest prowadzone od zawsze. Rozgrywki o Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwo Polski toczą się od roku 1967 o tzw Srebrny Kask od 1966 a o Brązowy Kask od 1976 roku. Później doszły kolejne juniorskie zawody takie jak MDMP (od 1978), MMPPK (od 1980), Liga Juniorów (od 2008) czy rozgrywki regionalne. To jednak jak wspomniałem wyżej nie przekładało się na sukcesy w tej kategorii wiekowej na arenie międzynarodowej. Ba, przedostanie się juniora do drużyny ligowej nie należało do najłatwiejszych. W klubach królowali starzy wyjadacze torów, którzy po prostu wygrywali z juniorami walkę o miejsce w drużynach ligowych. Obecnie przyzwyczailiśmy się już do faktu, że każdy zespół musi posiadać w swoim składzie juniorów. Mimo różnych losów tego zapisu, czasami ostrej krytyki to chyba właśnie on sprawił, że nasi juniorzy dominują teraz na świecie w swojej kategorii wiekowej powoli zaczynając pukać też do bram seniorskiej chwały. Kiedy ten pomysł się pojawił i kto go wprowadził w życie?

Sięgnąłem do dokumentów czyli w tym przypadku wydawnictw Głównej Komisji Sportu Żużlowego Polskiego Związku Motorowego. W Kalendarzu sportowo - szkoleniowym sportu żużlowego oraz Regulaminie szczegółowym rozgrywek kalendarzowych 1974 znajdujemy pierwszy zapis dotyczący startów juniorów w zawodach, który brzmiał tak:

Celem ułatwienia wdrożeń młodych (do lat 23) zawodników do zawodów żużlowych, zezwala się organizatorom zawodów ligowych na przeprowadzenie 1 względnie 2 biegów dla tych zawodników przed rozpoczęciem meczu ligowego. Pożądanym jest przy tym udział w nich młodych zawodników również ze strony gości, co organizator zawodów zobowiązany jest uwzględnić. W roku 1976 umiejscowiono dwa biegi juniorskie w meczu po biegach VI i X a ich wyniki zaliczano zawodnikom jak to nazwano „dla utrzymania licencji”. W 1977 roku czytamy, że „zaleca się, aby w tych biegach startowali zawodnicy, wchodzący w skład drużyny” a rok później wprowadzono biegi juniorskie do punktacji meczowej. Od roku 1978 start w drużynie juniorów stał się więc obowiązkiem regulaminowym. Tyle suche fakty z dokumentów.

Oczywiście fakty te kreowali ludzie. Po tylu latach trudno jest dociec kto konkretnie był pomysłodawcą tego zapisu. Można jednak wskazać ludzi odpowiedzialnych wówczas za polski żużel i z dużą dozą pewności założyć, że to oni decydowali o wprowadzeniu tej regulacji. Szefem Głównej Komisji Sportu Żużlowego był wówczas Zbigniew Flasiński, szefem podkomisji szkoleniowej Józef Olejniczak a podkomisją gry i dyscypliny kierował Bronisław Ratajczak.

Obowiązki nakładane na kluby prawie zawsze były przyjmowane z niechęcią. Nie inaczej było i w tym przypadku. Do tej pory słychać jeszcze opinie typu: młodzieżowcy zaniżają poziom sportowy spotkań. Takich głosów jest już coraz mniej zwłaszcza kiedy okazuje się, że niejednokrotnie to oni właśnie decydują o wygranym meczu. Wizjonerska decyzja sprzed lat powoduje, że nasi juniorzy mogą podnosić umiejętności i uczyć się od najlepszych w bezpośredniej rywalizacji i na razie na tle innych żużlowych krajów ta koncepcja daje najlepsze efekty.

Przy każdej tego typu regulacji są i złe strony np. ciągle aktualny brak odpowiedniej liczby adeptów na najwyższym, ligowym poziomie. Niestety, żużel nie jest sportem masowym. Jak jednak weźmiemy pod uwagę wszystkie argumenty za i przeciw startom juniorów w meczach ligowych to bilans zysków i strat w tym przypadku wychodzi zdecydowanie na plus. A zaczęło się to w… 1974 roku.

 

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!