Zakończyła się runda zasadnicza żużlowych rozgrywek ekstraligowych. Czternaście kolejek za nami ale czy pozostał po nich jakiś konkret? Tylko pozornie pytanie wydaje się być retoryczne. Wyłoniono spadkowicza ale jak pokazuje ubiegły sezon ten akurat fakt o niczym nie świadczy, bowiem ostatnia drużyna z Ekstraligi nie spadła.
Podobnych zdarzeń w polskim żużlu było ostatnio więcej. Zespół, który wygrał rywalizację w Nice Polskiej Lidze Żużlowej nie został dopuszczony do najwyższej klasy rozgrywkowej. Drużyna, która w pojedynkach barażowych wywalczyła sobie miejsce w Ekstralidze ostatecznie w niej nie wystąpiła. Drugi rok z rzędu do Ekstraligi wchodzi trzeci zespól PLŻ. Dlaczego o tym piszę?
Powód jest prozaiczny: nie widzę czytelnych i transparentnych procedur dlaczego tak się dzieje.
Art. 706.1. Regulaminu Drużynowych Mistrzostw Polski (DMP) definiuje, że:
Po zakończeniu rozgrywek Ekstraligi drużyna sklasyfikowana na ósmym miejscu zostaje zdegradowana z Ekstraligi i uzyskuje prawo do uczestniczenia w rozgrywkach DM I Ligi w następnym sezonie.
Nie ma w tym punkcie żadnej alternatywy. Ostatnia ekipa Ekstraligi jest z mocy regulaminu zdegradowana czyli przeniesiona z wyższego szczebla rozgrywek do niższego i nabywa prawo do startów w następnym sezonie tylko… w DM I Ligi. Nader jasno wynika to z zacytowanego regulaminu a jednak stało się inaczej.
Konia z rzędem temu, kto wie w jakim składzie wystartuje w przyszłym sezonie Ekstraliga. Daugavpils jest zablokowany, Łódź za sprawą infrastruktury stadionowej nie spełnia wymogów. Może spadkowicz znowu otrzyma drugie życie, może kolejny rok trzecia drużyna PLŻ zasili Ekstraligę a może na wiosnę dowiemy się o zupełnie nowym rozwiązaniu? Niczego nie można wykluczyć.
Co zrobić, aby zasady spadków i awansów ligowych były bardziej transparentne? To proste. Wystarczy zrezygnować z udawania, że zasady sportowej rywalizacji mają podstawowe znaczenie na rzecz zasad stricte komercyjnych.
Wprowadzenie do regulaminu zapisów typu „kto ma pieniądze ten jedzie” czy też „polska Ekstraliga tylko dla polskich drużyn”, które już przecież praktycznie funkcjonują usuną wszelkie wątpliwości, niedomówienia czy też jak w przypadku Łotyszy żale. Taka zmiana regulaminu nie byłaby też żadną rewolucją a tylko jego urealnieniem. Tak już się dzieje. Mam wrażenie, że zarządzanie rozgrywkami też mogłoby się uprościć.
Tylko do czego wtedy byliby potrzebni „działacze”?

