Eksperyment czy coś więcej?

naczelnyW Krakowie odbył się turniej dla młodych żużlowców z cyklu Nice Cup 2V. Pod względem organizacyjnym były to zawody wyjątkowe, bowiem pierwszy raz zawodnicy startowali na motocyklach z takimi samymi silnikami czyli na porównywalnym sprzęcie.

 

Truizmem jest stwierdzenie, że rozwój techniki jest nieustanny oraz, że sporty motorowe nie należą do tanich a dobry sprzęt ma ogromne znaczenie dla końcowego sukcesu. Nie inaczej jest w żużlu, w którym oprócz umiejętności zawodnika niemniej ważną rolę odgrywa właśnie motocykl. Ostatnimi laty mamy do czynienia z prawdziwym wyścigiem tunerów a modyfikacje silnika, układu napędowego, paliwowego czy podwozia są na porządku dziennym. Oczywiście ma to wpływ na koszty uprawiania speedway’a ale kto chce się liczyć w walce o najwyższe cele musi w tym technologicznym wyścigu uczestniczyć i coraz większe wydatki po prostu ponosić. W tym kontekście jakiś czas temu pojawiła się idea rywalizowania na porównywalnym sprzęcie. Do tej pory nikt nie próbował jednak tego pomysłu zrealizować praktycznie.

Pierwsze tego typu zawody żużlowe odbyły się właśnie w Krakowie gdzie wystartowało 12 młodych zawodników, dla których organizatorzy przygotowali 14 standardowych silników. Przez określenie standardowy silnik należy rozumieć silnik przygotowany fabrycznie, bez tuningu. Silniki przed zawodami zostały rozlosowane po czym zamontowane do motocyklowych ram. Po kilkuminutowym treningu i dopasowaniu przełożeń na tak przygotowanych motocyklach przystąpiono do zawodów. Wyniki podaliśmy w naszym serwisie ale nie o nie w tym przedsięwzięciu chodziło najbardziej.

W Krakowie ścigano się na dwuzawodowych Jawach ale jak organizatorzy zapewniali silnikami standardowymi mogą być również czterozaworowe, byle nie były tuningowane. To jest podstawowy warunek. Fakt, że rywalizowano na dwuzaworowych Jawach sprawił oczywiście pewne problemy młodym zawodnikom nie startującym na nich na co dzień, bo motocykle różnią się chociażby momentem obrotowym czy innymi przełożeniami do stosowania. Nie wszyscy od razu dali sobie z tym radę ale jak stwierdzono znaczenie szkoleniowe takich zawodów jest nie do przecenienia. Po zawodach czeska fabryka Jawy wykona przegląd silników i w ten sam sposób przygotuje je na kolejne zawody Nice Cup 2V.

Powyższa formuła będzie obowiązywała w całym tegorocznym cyklu, który ma być polem zbierania doświadczeń przede wszystkim organizacyjnych. Tu rodzi się pytanie: po co? Na pierwszy rzut oka idea rywalizowania na jednakowych i losowanych przed zawodami silnikach ma spory walor szkoleniowy, bo nauki w młodym wieku nigdy za wiele. Tajemnicą poliszynela jest jednak cel dalszy tego eksperymentu: przetestowanie możliwości zastosowania podobnej formuły w zawodach ligowych. Nikt nie mówi jeszcze kiedy to może nastąpić i czy w ogóle kiedykolwiek do tego dojdzie. Na razie wszyscy koncentrują się udoskonalaniu formuły i wypracowywaniu zasad.

W tej chwili trudno mi sobie jednak wyobrazić tego typu zasady w rywalizacji ligowej gdzie trzeba by było zabezpieczyć i przygotować nie kilkanaście a kilkadziesiąt silników. Nieznana jest formuła finansowania takiego przedsięwzięcia. Jest wiele innych niewiadomych na które nie ma odpowiedzi, bo jeszcze być nie może. Eksperymenty mają to do siebie, że dopiero podczas trwania lub po ich zakończeniu można potwierdzić lub wykluczyć postawione przed nim założenia a ten eksperyment dopiero się rozpoczął.

Szkoda tylko, że organizatorzy bardzo oszczędnie udzielają informacji o okolicznościach, które doprowadziły do realizacji idei ujednolicenia sprzętu. Sam fakt, że do tego doszło jest już przecież sukcesem.

 

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!