Do napisania tego felietonu sprowokował mnie komentarz redaktora telewizyjnego, który wylewnie współczuł zawieszonemu w prawach zawodnika Grigorijowi Łagucie. Rosjanin oczekuje na werdykt po wykryciu w jego organizmie niedozwolonego środka dopingującego.
Przyznam, że zszokowała mnie tak jednoznaczna wypowiedź. Doping w sporcie istnieje od lat i przysparza mu ogromnych problemów, zwłaszcza wizerunkowych. Burzy, bowiem ideę sportu i jest oszustwem wobec innych sportowców. Środki dopingujące zwiększają, bowiem zdolność organizmu do wysiłku, poprawiają jego wydolność fizyczną, obniżają uczucie zmęczenia czy też próg bólu dając przewagę nad rywalami wykraczającą często poza granice wytrenowania, maksymalizują parametry fizyczne każdego człowieka. Z tego właśnie powodu doping uznano za metodę nieuczciwą.
Lance Armstrong, który wygrał najtrudniejszy wyścig kolarski na świecie Tour de France siedem razy z rzędu stwierdził, że bez dopingu jaki stosował byłoby to po prostu niemożliwe.
Zanim jednak doszło do tej wypowiedzi przez lata Amerykanin uparcie zaprzeczał jakoby miał stosować niedozwolone metody dopingowe. Napisałem metody, bo śledztwo wykazało, że kolarz imał się niemal wszystkich zakazanych środków a on sam ustalenia te na końcu potwierdził!
Prawie zawsze po wykryciu u sportowców zakazanych środków następuje próba obrony. Jedni zaprzeczają, że cokolwiek stosowali inni się usprawiedliwiają. Niedawno ukarana Maria Szarapowa zażywała meldonium z powodu zaburzeń rytmu serca i nie zauważyła, że lek wszedł na listę zakazanych. Tłumaczenie śmieszne i wręcz dziecinne, bo obowiązkiem sportowca i jego sztabu szkoleniowego jest posiadanie wiedzy jakie środki są niedozwolone. To immanentna część zawodu sportowca! Międzynarodowa agencja antydopingowa (WADA) informuje, które substancje są zakazane. To nie jest wiedza tajemna. Andy Murray skomentował sytuację w której znalazła się rosyjska tenisistka i jej tłumaczenie krótko i dobitnie: "Czytaj przepisy, przestrzegaj ich, a wszystko stanie się proste". I o to chyba w tym wszystkim chodzi.
Jeżeli już chcemy komuś okazać współczucie w sytuacji jaką sprokurował Łaguta to jedynymi jego adresatami, którzy przychodzą mi do głowy są kibice i rybnicki klub, który rykoszetem poniesie bardzo poważne konsekwencje. Co do postępowania samego żużlowca moim pozytywnym komentarzem może być co najwyżej... jego brak.


