Michael Jepsen Jensen jest jednym z najlepszych zawodników młodego pokolenia w Danii. Na swoim koncie ma m.in. tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. W zeszłym roku nie dane mu było jednak wystartować w Drużynowym Pucharze Świata. Tego lata chce trafić do zespołu.
„MJJ” reprezentował Danię podczas Speedway World Cup w 2012 roku, kiedy to żużlowcy z kraju Hamleta sięgnęli po złoto, oraz rok później zdobywając srebro. W zeszłym sezonie nie dostał jednak nominacji od menadżera reprezentacji, Andersa Sechera. Teraz zamierza zapracować sobie na miejsce w składzie.
„To jeden z moich głównych celów na ten sezon. Sądzę, że należę do duńskiej reprezentacji i chcę dołączyć do drużyny w finale SWC. To dla mnie bardzo ważne tym bardziej, że zawody będą rozgrywane w Vojens, przed własną publicznością. Byłoby miło znaleźć się w ekipie i dobrze się zaprezentować. Mamy wielu znakomitych zawodników w Danii i byłoby świetnie gdybyśmy w Vojens stanęli na najwyższym stopniu podium. A jak będzie? Zobaczymy podczas zawodów” – mówił.
„Rok temu rozmawiałem z Andersem tuż przed początkiem SWC i byłem pewny, że jestem gotowy do jazdy, a wszystko zmierza w dobrym kierunku. Okazało się jednak, że są zawodnicy lepsi ode mnie i nie wystartuję w zawodach. Teraz chcę się poprawić tak, by miejsce w składzie się dla mnie znalazło.”
W tym roku gospodarzem DPŚ jest Dania, która tym samym ma zapewnione miejsce w finale. Według 23-latka brak startów w półfinale nie musi być przyczyną klęski jego teamu: „Niektórzy mówią, że brak udziału w półfinałach nie jest korzystny dla drużyny. Faktem jest, że odkąd w 2012 roku gospodarze mieli pewny udział w finałach to żadna z tych drużyn nie zdobyła pucharu. My jednak mamy przygotowany plan. Jest wiele sposobów na stworzenie dobrej atmosfery w teamie, więc myślę, że będziemy przygotowani do finału. Jesteśmy dobrej myśli.”
Popularnego „Liglada” martwi natomiast tor w Vojens, na którym nie startował regularnie. Liczy jednak na to, że będzie dobrze przygotowany na puchar. „Mam jakieś doświadczenie na obiekcie w Vojens, chociaż jeździłem tam tylko kilko sezonów. Nie zrobiłem tam więcej okrążeń niż np. Nicki Pedersen. To był mój klub w latach 2009-2010, a potem trafiłem do Grindsted. Trenowałem tam na początku swojej kariery, ale jeździłem także na wielu innych torach w Danii. W Polsce zawodnicy trenują na swym rodzimym stadionie każdego dnia odkąd skończą 13 lat. U nas jest inaczej” – zakończył.
źródło: www.speedwaygp.com

