Wymagam od siebie więcej

2014 pawlicki pi2Piotr Pawlicki na liście startowej pierwszej rundy Speedway Best Pairs Cup w Toruniu widniał jako rezerwowy. Selekcjoner polskiej reprezentacji dał szansę leszczyńskiemu wychowankowi już w trzeciej serii startów, gdzie zastąpił Krzysztofa Kasprzaka. Aktualny Indywidualny Mistrz Świata Juniorów łącznie wystąpił w sześciu gonitwach. Jak Piotr Pawlicki ocenia swój występ na MotoArenie?

 

W sobotę (28 marca) selekcjoner Marek Cieślak dał Ci szansę zaprezentowania się w prestiżowych zawodach światowego pokroju aż sześciokrotnie. Chyba możesz być zadowolony ze swojego występu. Jak to ocenisz ze swojej perspektywy?


Wydaje mi się, że pokazałem się z tej mojej słabszej strony, bo stać mnie na więcej. Porobiłem sporo błędów przez co pogubiłem cenne punkty. Nawet jak wyjechaliśmy z Jarkiem Hampelem na 5:1 to w polu traciłem te punkty. Na początku rywalizacji trochę nerwowa była moja jazda i towarzyszyło mi sporo stresu. W barażu i końcówce zawodów tych nerwów było już mniej co przełożyło się na płynniejszą jazdę. Według mnie wczorajsze zawody pokazały jak fajny może być speedway w Toruniu. Byliśmy świadkami wielu emocjonujących wyścigów z udziałem bardzo dobrych zawodników. Miałem duży kłopot, ponieważ wystartowałem dopiero w połowie zawodów gdzie wszyscy zawodnicy byli już dopasowani do warunków torowych, a ja musiałem się dopiero do niego dostosować. Było mi dość ciężko. W moim pierwszym biegu, było w miarę OK. Wyszliśmy z Jarkiem na 5:1 i nie chciałem go powieźć przez co skontrowałem motocykl. Wtedy mnie podniosło co wykorzystał Greg Hancock i straciłem ważne punkty. Ogólnie zawody bardzo fajne i jestem zadowolony. Mam nadzieję, że trener Marek Cieślak mi zaufa i pojadę do Gustrow na kolejną rundę SBPC.


Oglądając sobotnią rywalizację można było odnieść wrażenie, że tracone przez Ciebie punkty wynikały ze starań jakie wkładałeś do chęci jazdy parą. Robiłeś wszystko by nawet w minimalnym stopniu nie zaszkodzić koledze z drużyny.


Na pewno jest w tym sporo prawdy. Dużo oglądałem się na boki przez co trochę traciłem. Za duże ciśnienie na siebie nałożyłem . Chciałem za wszelką cenę pokazać się z jak najlepszej strony, aby wygrać z Jarkiem jak najwięcej biegów. Najważniejsze, że miałem u swego boku właśnie takiego zawodnika jak Jarek, który umiał poprowadzić naszą reprezentację tak daleko, a ja do tego dokładałem jakieś punkty. Daliśmy radę w barażu dzięki czemu pojechaliśmy w finale. Ten ostatni najważniejszy bieg był niestety przez nas przegrany. Uważam, że kolejne zawody będą dużo dużo lepsze.


Po akcji z biegu 14 biegu, kiedy to przyblokowałeś Andrzeja Lebiediewa i nie pozwoliłeś przedrzeć mu się na drugą pozycję, pojawiły się komentarze, że pojechałeś jak profesor speedwaya.


Ciężko tu mówić o profesorze, ale robiłem co w mojej mocy i wiedziałem, że te punkty są nam bardzo potrzebne. Zarówno ja jak i Jarek Hampel mieliśmy w powtórce tego 14. biegu spory problem ze startem. Natomiast Andrzej Lebiediew wystartował od nas znacznie lepiej. Ja wykorzystałem moment kiedy Andrzej zajmował się Jarkiem. Pierwsze Mały został powieziony przez Lebiediewa, a później ja tak po cichutku musiałem mu delikatnie oddać za kolegę z drużyny. Nie ukrywam, że było mi trochę głupio kiedy odwróciłem się, a za sobą nie widziałem Jarka. Wiedziałem, że jeśli gdzieś powiozę czy przyblokuję Andrzeja to Mały gdzieś się zaraz zjawi. Jest przecież bardzo dobrym zawodnikiem więc byłem pewien, że po takiej akcji gdzieś się zaraz napędzi i wyprzedzi przeciwnika. Super, super i jeszcze raz super, że mogłem wystartować w takich zawodach.


Tak żartobliwie zapytam, szyja Cię nie boli od tego odwracania?


Nie, na szczęście nic mnie nie boli. Zazwyczaj tak jest w parowych zawodach. Ja wiem, że podczas tych zawodów w Toruniu popełniałem dużo błędów. Sporo się oglądałem wokół siebie, ale było to spowodowane tym, iż jestem dopiero po kilku treningach i sparingu.  Nie do końca jeszcze się wjechałem. Przyszła też presja zawodów. Innym zawodnikom też to mogło doskwierać. Jeszcze sporo muszę popracować by w takich zawodach jak były wczoraj (28 marca dop.red.) zdobywać większe ilości punktów i przede wszystkim jeździć z mniejszym stresem. Ta nerwowa jazda była spowodowana też tym, że zawsze jechałem z Jarkiem Hampelem i za wszelka cenę chciałem przywozić z Nim wynik na 5:1. Mały był od zawsze dla mnie wzorem i zawsze będzie tak więc jazda z Nim to dla mnie sama przyjemność.


SBPC w Toruniu były pierwszymi zawodami tak poważnej rangi w tym roku. Można stwierdzić, że te zawody ujawniły jeszcze sporo mankamentów z jakimi borykają się zawodnicy. Wg Ciebie wynikało to z braku objeżdżenia czy to niedopasowanie sprzętu?


Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że nie można zbyt wiele mówić o formie zawodników i o sprzęcie. Wczorajsze zawody pokazały, że Duńczycy są bardzo mocni, Jarek Hampel wraca na właściwe tory i zaczyna czuć to co czuł w 2013 roku. Ja na swój sprzęt nie narzekam. Wiem jedynie, że porobiłem kilka błędów o czym już wspominałem. Sobotnia rywalizacja pokazała nam też to, że mimo początku sezonu to potrafimy się już fajnie i widowiskowo ścigać. Ogólnie uważam, że nie było tak źle, ale od siebie wymagam znacznie więcej. Gdyby trener Marek Cieślak dał mi jeszcze jedną okazję, a może nawet dwie by wystartować turniejach SBPC to myślę, że bym nie zawiódł.

 

Źródło. Inf. własna.

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!