Wychowanek leszczyńskiej Unii - Marcin Nowak, sezon 2015 spędzi w szeregach drużyny GKM Grudziądz. Dla niespełna dwudziestoletniego zawodnika będzie to drugi rok w żółto-niebieskich barwach. Jednak z taką różnicą, iż tegoroczne rozgrywki nie będą odbywać się na zapleczu ekstraligi, a w najwyższej klasie rozgrywkowej. Być może w tym sezonie spełni się jedno z marzeń Marcina, o którym (i nie tylko) opowiedział na łamach naszego wortalu.
Wraz z grudziądzkim zespołem, w ramach przygotowań do sezonu, byłeś na zgrupowaniu w Gorican. Podczas tego wyjazdu udało Ci się zaspokoić pierwszy głód jazdy po zimowej przerwie?
Myślę, że nie do końca mogę to tak nazwać. Głód jazdy czuje się przez cały sezon, jednak po tak długiej przerwie świetnym uczuciem jest ponownie wsiąść na motocykl by pokręcić kilka pierwszych kółek oraz wczuć się w motocykl po zimie. Ze spokojem mogę powiedzieć, że te trzy dni zgrupowania nie poszły na marne.
Jak oceniasz atmosferę panującą w zespole?
Atmosfera, tak samo jak w poprzednim sezonie, jest wspaniała. Na zgrupowaniu w Gorican jedliśmy razem śniadania oraz kolacje, a także wspólnie spędzaliśmy czas wolny pomiędzy wyjazdami na tor. Każdy z każdym potrafił znaleźć wspólny temat do rozmów.
Tomasz Gollob został kapitanem GKM Grudziądz. Z wyborem odpowiedniej osoby na to „stanowisko” chyba nie było większych problemów?
Dokładnie tak. W końcu pan Tomasz Gollob jest mistrzem świata i ma ogromne doświadczenie, którym chętnie dzieli się z innymi. Tak więc można powiedzieć, że jednogłośnie został wybrany kapitanem drużyny.
Czy przy nadarzającej się okazji skorzystasz z ogromnego bagażu doświadczeń kapitana?
Oczywiście, że z niego skorzystam. Pan Tomek sam nawet się zdeklarował, że gdy będziemy potrzebować jakakolwiek pomocy to ze spokojem możemy zapytać czy nawet pożyczyć potrzebne rzeczy. Jeśli będę miał jakiś dylemat to na pewno poradzę się kapitana.
To chyba pewnego rodzaju zaszczyt i wyróżnienie móc skorzystać z pomocy samego Tomasza Golloba?
Spełniają się moje marzenia z dzieciństwa. Od zawsze jednym z nich było wystartować u boku Tomasza Golloba. Będąc małym chłopcem podziwiałem jego jazdę i chciałem być takim samym zawodnikiem. Dziś razem z panem Tomkiem startujemy w tej samej drużynie i może będę miał okazję jeździć z nim w parze. Wszystko okaże się w czasie.
GKM Grudziądz otrzymał dziką kartę i po dość długiej przerwie będzie startować w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ty, całkiem niedawno, miałeś już okazję posmakować ekstraligi. Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci podczas ekstraligowej rywalizacji i na co teraz zwrócisz największą uwagę by być skuteczniejszym zawodnikiem?
Przede wszystkim do rozgrywek będę podchodził z większym spokojem i dystansem. Teraz jestem już bardziej doświadczonym zawodnikiem niż w sezonie 2013, kiedy to po raz pierwszy zaprezentowałem się w ekstralidze. Ciężko przepracowuję każdy zimowy okres i tak naprawdę mogę stwierdzić, że w sezonie 2014, reprezentując barwy GKM-u Grudziądz, uczyniłem największe postępy.
Czy jest jakiś ekstraligowy tor, na którym nie lubisz startować jak również taki, na którym występów nie możesz się już doczekać?
Dawno nie jeździłem jedynie na torze w Tarnowie . Wszystkie tory lubię tak samo i na żadnym nie obawiam się startów.
Czy przed okienkiem transferowym przeszło Ci przez myśl, że być może ponownie będziesz jednym z juniorów leszczyńskich Byków?
Oczywiście że tak. Wykazywałem nawet chęć jazdy w Fogo Unii Leszno. Chyba każdy zawodnik chce reprezentować barwy swojego macierzystego klubu. Jednak sprawy potoczyły się tak, że ponownie trafiłem na wypożyczenie do grudziądzkiego GKM-u i jestem bardzo zadowolony z tego faktu. Będę miał bardzo dużo okazji do startów i to na najwyższym ekstraligowym poziomie.
Miałeś okazję uczestniczyć w treningu na leszczyńskim Smoku. Testowałeś wówczas nowy sprzęt czy jeszcze „odświeżałeś” żużlowe nawyki?
To był zwykły trening. Z tego miejsca pragnę podziękować Adamowi Skórnickiemu za możliwość potrenowania na leszczyńskim owalu. Kręciłem kółka na treningowym sprzęcie więc nie było mowy o jakimkolwiek testowaniu sprzętu.
Wróciły przelotowe tłumiki. Ty we wcześniejszych latach nie miałeś z nimi zbyt dużego doświadczenia. Czym się kierowałeś lub będziesz kierował przy wyborze tłumika?
To prawda zdawałem licencję żużlową już na zaślepionych tłumikach. W kwestii wyboru tłumika wolałbym pozostać bez zdania i posłuchać co mają do powiedzenia bardziej doświadczeni zawodnicy. Będę się kierował opinią Tomasza Golloba czy Krzysztofa Kasprzaka. Rozmawiałem już na ten temat z Tobiaszem Musielakiem. On podobnie jak i ja nie czuje różnicy między Poldemem a Kingiem. Tak więc opierać się będę na zdaniu starszych kolegów.
W kontekście sprzętu wiele pomaga Ci wujek, Zenon Kasprzak. Zapewne co nieco Ci doradził odnośnie kompletowania sprzętu na zbliżające się rozgrywki?
Zenon Kasprzak jest moim tunerem silników i uważam, że jest najlepszy. Jego rady są niezwykle cenne więc za każdym razem gdy u niego przebywam staram się wynieść jak najwięcej wiedzy.
Z czyim zdaniem najbardziej się liczysz? Jest jakaś osoba w Twoim otoczeniu, której słowa są dla Ciebie „święte”?
Tą osobą oczywiście jest Zenon Kasprzak.
Masz już konkretnie sprecyzowany plan na przyszły sezon odnośnie zawodów indywidualnych?
Tak. Mam ułożony indywidualny plan jednak to wolałbym pozostawić dla siebie. Miałem cele, które już udało się zrealizować. Są jeszcze takie, które na to czekają, ale to także wole pozostawić dla siebie.
źródło. inf. własna

