Nie myślę o Cardiff

2015 harris ch1Inauguracja tegorocznych rozgrywek o Indywidualne Mistrzostwo Świata zbliża się wielkimi krokami. Żużlowcy są w pełni gotowości, by w 18 kwietnia w Warszawie zaprezentować się z jak najlepszej strony. Wśród nich jest Chris Harris, który w tym roku jest głodny sukcesów.


Reprezentant Wielkiej Brytanii jak dotąd nie ma na swoim koncie wielkich osiągnięć. W 2007 roku wygrał przed własną publicznością rundę w Cardiff, zaś trzy lata później skończył cykl na szóstym miejscu. Potem jego kariera wyraźnie spowolniła, co według niego wiązało się z nadmiernymi wymaganiami i presją, którą sam na siebie nakładał. „Zwycięstwo w rundzie Grand Prix to marzenie każdego zawodnika. To jest coś, co będę pamiętał do końca życia. Ale po wygranej w Cardiff myślę, że nieco odpłynęliśmy. Wydawało mi się, że jestem w stanie zwyciężyć kolejny turniej. Chyba nałożyłem na siebie za dużo presji. Cały czas chciałem więcej i więcej, a to niestety spowodowało, że zwolniłem. Teraz jednak nie myślę o Cardiff. Ludzie powtarzają, że wciąż żyję tamtym sukcesem, ale tak naprawdę o tym nie wspominam. Robią to inni” – stwierdził.


Popularny „Bomber” chce się odciąć od wygranej z 2007 roku i za cel obrał sobie kolejny taki triumf. Nadmienia jednak, że będzie to zadanie arcytrudne – „Ten etap zostawiamy za sobą. Wygrana w GP była wspaniałym uczuciem, ale już na to nie patrzę. Trzeba iść dalej, więc skupiam się na przyszłości. W tym roku jestem głodny sukcesów jak nigdy. Chciałbym jeszcze raz stanąć na podium Grand Prix. Wiem, że to niełatwe, ponieważ zawodnicy startujący w cyklu są światowej klasy, ale będę o to walczył z całych sił. Dostanie się do pierwszej ósemki też jak zawsze będzie niezwykle wymagającym zadaniem. Każdego roku jest coraz trudniej jeździć w cyklu, bo poziom jest naprawdę wyśrubowany”.


W ostatnich latach Harris nie miał szczęścia w Grand Prix, gdyż jednego roku się w nim pojawiał, innego wypadał. W zeszłym sezonie do najlepszej piętnastki trafił trochę bocznymi drzwiami, ponieważ zajął miejsce Tomasza Golloba, który zrezygnował z cyklu. Po dwunastu rundach zajął słabą piętnastą lokatę, jednak miejsce w tegorocznych turniejach wywalczył sobie w Grand Prix Challenge w Lonigo. „Mam świadomość, że moje zeszłoroczne starty w cyklu to był uśmiech losu. Wiem o tym lepiej niż ktokolwiek. Po prostu byłem w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Ale teraz wracam jako pełnoprawny zawodnik cyklu. Bardzo się cieszę, że udało mi się zakwalifikować do tegorocznych rozgrywek” – mówił.


Jak sam podkreślał, podczas zimy mocno przygotowywał się do sezonu wraz z tunerem Brianem Andersenem oraz Lee Webbem. Do ekipy doszedł też stary-nowy znajomy, Chris Andersen, który jest odpowiedzialny za motocykle. Dla zawodnika, który w cyklu będzie jeżdził z numerem 37, jest to duże ułatwienie – „Ja i mój team zmieniliśmy przez zimę wiele rzeczy. W drużynie został Lee oraz mój kuzyn Sean (Phillips – przyp. red.), który nam pomaga. Wrócił natomiast Chris Andersen z czego bardzo się cieszę, bo już nie będę się musiał martwić o motory. Wiem, że Chris będzie o nie dbał, a zależy nam, żeby wszystko mieć pod kontrolą. Dzięki temu mogę się skoncentrować na ściganiu. Będę się skupiał na każdej rundzie i zrobię co w mojej mocy, by być jak najwyżej w tabeli” – zakończył.


źródło: speedwaygp.com

Anna Dudek

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!