Stanisław Burza w niedzielę 12 lipca był jednym z reprezentantów Orła Łódź podczas finału Mistrzostw Polski Par Klubowych w Lesznie. W połowie zawodów radzić sobie musiał jednak sam. Klubowy kolega Borys Miturski zrezygnował z powodu problemów sprzętowych. Ostatecznie Stanisław Burza zdobył 5 oczek i był jedynym w swoim zespole, który punktował, przez co drużyna z Łodzi nie liczyła się w rywalizacji. Oto co miał do powiedzenia po finale popularny „ Stanley” na temat jazdy w pojedynkę, toru i pogody.
Sędzia podjął dobrą decyzję o rozpoczęciu zawodów po takich opadach?
Myślałem, że przy takiej pogodzie zawody w ogóle się nie odbędą. Padało przez cały czas, ale na szczęście nie była to wielka ulewa. Później już jedynie kropiło, dlatego też udało się objechać turniej. Może byłoby większe widowisko gdyby nie te warunki pogodowe. Dziś była to głównie walka z torem i motorem.
No właśnie, zawodnicy musieli walczyć nie tylko między sobą, ale również z pogodą. Te warunki atmosferyczne odebrały finałowi MPPK widowiskowość?
Na pewno w takich warunkach wszyscy zawodnicy byli ostrożniejsi i uważali bardziej na torze. Było jednak kilka fajnych biegów. Wiadomo, że najbardziej cieszą się zwycięzcy. Ja jestem zadowolony, że wszyscy objechali ten finał cało i zdrowo.
To, że udało się w ogóle objechać 14. biegów to zasługa dobrze przygotowanego toru?
Z pewnością tor był bardzo dobrze przygotowany, bo przy takiej pogodzie te warunki naprawdę były ciężkie. Gdyby nie taki tor, ten finał pewnie by się nawet nie odbył.
Później zaledwie kropiło, był sens przerywać zawody?
Szczerze mówiąc myślę, że można było je objechać do końca, ale oczywiście ze względu na nasze bezpieczeństwo podjęto decyzję o ich przerwaniu. Zarówno dla nas jak i dla kibiców siedzących na trybunach to nie były łatwe warunki.
Łatwo też nie miała drużyna Orła Łódź. Kontuzja wykluczyła z udziału w finale Kamila Adamczewskiego, w trakcie zawodów zrezygnował Borys Miturski. Niezwykle trudno jest walczyć o wysoką lokatę w pojedynkę.
W ogóle było trudno walczyć o każdy punkt. Wziąłem udział w takich zawodach po roku przerwy. Cieszę się, że nie miałem żadnych problemów. Kondycyjnie byłem dobrze przygotowany do tych zawodów. Ta długa przerwa jakoś bardzo mi nie zaszkodziła. Gdybyśmy byli w pełnym składzie może ten wynik wyglądałby lepiej.

