MRGARDEN GKM Grudziądz pokonał w spotkaniu XI rundy Betard Spartę Wrocław 47:43. „Żółto-niebieskim” nie przeszkodził słabszy dzień Krzysztofa Buczkowskiego, który zdobył 5 punktów i bonus. „Buczek” cieszył się po meczu z faktu, że jego drużyna pozostała w grze o utrzymanie.
To było bardzo trudne i nerwowe spotkanie. Jak ocenisz ten mecz?
Całe szczęście, że udało się wygrać. Wymęczyliśmy to zwycięstwo i przedłużyliśmy swoje szanse. Za 2 tygodnie jedziemy na bardzo ważny mecz, Rzeszów to nasz główny rywal. Trzeba będzie się tam wspiąć na wyżyny swoich umiejętności, bo jak tam nie wygramy to możemy pakować manatki.
Nie zdobyłeś dzisiaj tylu punktów jak zazwyczaj na grudziądzkim torze. Co było przyczyną słabszego występu?
To nie był mój dzień. W ostatnim biegu spaliłem jeszcze sprzęgło, nie mogłem się pozbierać dzisiaj. Sprzęt był dzisiaj bardzo wolny, jeśli miałem jakieś wywalczone pozycje, to dawałem się wyprzedzać rywalom. Ten 14 bieg mógł się ułożyć inaczej, gdyby nie awaria sprzętu.
W swoim czwartym starcie omal nie zaliczyłeś groźnego upadku podczas ataku przy bandzie na wrocławską parę. Jakim cudem utrzymałeś kontrolę nad motocyklem?
Nie mam pojęcia, myślałem, że będzie tam wolna przestrzeń, ale wjechał w to miejsce Maciek. Na torze były dzisiaj tylko dwie ścieżki, ciężko było się na nich znaleźć. Całe szczęście, że się uratowałem i nie przewróciłem. Jestem cały i zdrowy i to jest najważniejsze.
Trener Kempiński zdecydował się dzisiaj na zmianę zawodników prowadzących parę. Jak ocenisz tę decyzję?
Danielowi i Rafałowi to pomogło, drużyna na tym zyskała i trzeba się z tego cieszyć. Nie można być w próżni i trzeba próbować, aby drużyna lepiej jechała. Prawdziwa weryfikacja będzie jednak w niedzielę za 2 tygodnie.
Czy czujecie presję związaną z walką o utrzymanie?
Presja jest bez wątpienia coraz większa, nie ma co się oszukiwać. Kibice oczekują od nas dobrych występów nie tylko u siebie, ale i na wyjeździe. Kibice mają prawo się zdenerwować, ale niepotrzebne są komentarze, gdzie kibic nas rozlicza czy trenujemy czy nie. Dzisiaj wyszło tak, że ten kto najmniej trenował to najlepiej pojechał. Te dywagacje nie mają sensu, bo człowiek się tylko irytuje. Kibice i zarząd oczekują od nas lepszej jazdy na wyjazdach i miejmy nadzieję, że światełko zaświeci się w Rzeszowie.
źródło: inf. własna

