Dla Vaclava Milika kończący się sezon jest pierwszym w PGE Ekstralidze. 22-latek związał się z Betardem Spartą Wrocław, z którą udało mu się awansować do finału rozgrywek. Choć pierwsze starcie z Fogo Unią Leszno o złoto DMP było nieudane zarówno dla jego drużyny, jak i dla niego, to jednak Czech nie traci nadziei i z determinacją podchodzi do rewanżowego spotkania.
To był trudny mecz zarówno dla Sparty, jak i dla Ciebie. Co dzisiaj poszło nie tak?
Nie dopasowaliśmy się. Mój pierwszy bieg się nie udał, potem próbowałem z drugim motocyklem, ale z Piotrkiem (Pawlicki – dop. red.) walczyliśmy o pozycję i zanotowałem upadek. Przyjechałem tutaj zrobić wynik, ale niestety nie wyszło.
A jak się czujesz po tym upadku? Wszystko w porządku?
Trochę bolała mnie noga, ale teraz jest już dobrze. Czekam już na następne treningi i szykuję się na przyszły tydzień.
Dzisiaj Ci nie poszło, ale ogólnie sezon 2015 jest dla Ciebie udany, zgadza się?
Oczywiście. Jestem bardzo zadowolony z samego siebie, bo - jakby na to nie patrzeć - jest to mój pierwszy sezon w Ekstralidze i od razu walczę ze swoją drużyną o złoty medal. Dla mnie to ogromna satysfakcja.
Strata ośmiu punktów przed meczem w Lesznie wydaje się być dla Was dużym wyzwaniem. Z jakim nastawieniem wystartujecie za tydzień?
Będziemy walczyć do końca. Byłem już w tym sezonie w Lesznie, więc mam jakieś przemyślenia. Zrobię silnik na te zawody i postaram się o lepszy wynik.
Jak zatem oceniasz szanse swojej drużyny?
Leszno na domowym torze jest mocne, jednak myślę, że możemy zrobić tam dobry wynik. W teorii my tutaj też jesteśmy mocni, a jednak dzisiaj nie poszło nam tak, jakbyśmy tego chcieli. Sądzę, że za tydzień nie braknie walki.
Ale srebro będzie chyba dla Was dużym sukcesem?
Złoto byłoby lepsze, ale dla mnie i srebro jest czymś wielkim.
źródło: informacja własna

