Sensacyjnym zwycięzcą 67. Zlatej Prilbie został Jurica Pavlic. Chorwat wykorzystał w finale defekt Patryka Dudka i zapisał się w historii najstarszego turnieju żużlowego na świecie. Pavlic przyznał po zawodach, że zwycięstwo osłodziło mu fatalny sezon.
Gratuluję zwycięstwa! Udało CI się triumfować w tym niezwykle prestiżowym turnieju, choć trzeba przyznać, że los CI dzisiaj sprzyjał…
Rzeczywiście miałem dzisiaj trochę szczęścia, bo Patryk był szybki i znakomicie dysponowany. Wszystko mu grało poza tym finałowym biegiem. Przyszła kolej na moje szczęście, wszystko się dzisiaj poukładało i sam nie mogę uwierzyć, że aż tak dobrze wyszło. Bardzo się cieszę, bo została zapisana dzisiaj historia Chorwacji i to jest dla mnie bardzo ważne.
Po raz kolejny zaliczyłeś dobry występ w Zlatej Prilbie. Widać, że ten pardubicki tor Tobie odpowiada…
Zawsze było lepiej, z każdym rokiem robiłem krok do przodu i mówiłem sobie w żartach, że skoro idę w górę to chyba czas wygrać. Po prostu poukładało się i jestem bardzo szczęśliwy, że ten sezon zakończy się trochę lepiej niż myślałem.
Jak podsumujesz cały sezon?
Bardzo słaby, ale przynajmniej te zawody sprawią, że zima będzie lepsza i spokojniejsza. Pokazałem, że mogę walczyć z najlepszymi. Wiem, że nie jest to polska Ekstraliga, ale i tak każdy sukces się liczy.
W dojściu do lepszej formy nie pomogła Ci z pewnością niewielka ilość szans, które otrzymałeś w Polsce…
Ja też nie pokazałem na początku sezonu dobrych wyników i jest zrozumiałem, że trener i zarząd tak postanowili. Nie odnalazłem się na grudziądzkim torze, zaczęło się kombinowanie, pół sezonu przeszło i było już po wszystkim.
Czy prowadziłeś już rozmowy z grudziądzkim klubem lub z innymi w sprawie kontraktu na przyszły rok?
Na razie nie rozmawialiśmy. Ja muszę podjąć jeszcze parę decyzji w sprawie żużla i zobaczymy jak to się wszystko potoczy.
Myślisz np. o rezygnacji ze startów w Polsce czy o czymś większym?
Tak do końca jeszcze nie wiem. Zobaczymy, zimą się okaże co i jak.
źródło: inf. własna

