Należy pomyśleć nad zwiększeniem liczby startów

2013-jamrozy r3- Należy pomyśleć nad zwiększeniem liczby startów i częściowe zamknięcie II ligi na obcokrajowców - mówi zdecydowanie Ronnie Jamroży. Zapraszamy do lektury wywiadu z zawodnikiem MDM Komputery ŻKS Ostrovia.

Ronnie w tym sezonie znów zdobywasz punkty dla MDM Komputery ŻKS Ostrovii. Jak ocenisz swój powrót do ostrowskiego klubu z perspektywy czasu?
- Myślę, że początek sezonu był dla mnie udany. Szybko stałem się krajowym liderem Ostrovii. W każdym meczu "kręciłem" się w granicach dwucyfrowych wyników. Z tego można być zadowolonym, bo taki miałem cel. Jedynie przed przerwą dopadły mnie małe problemy sprzętowe, ale mam nadzieję, że już się z nimi uporałem i po wznowieniu rozgrywek wszystko wróci do normy.


W zeszłym sezonie nie miałeś okazji do startów w barwach Orła Łódź z którym się związałeś, lecz sezon nie poszedł na straty bo wypożyczono Cię do KSM Krosno. Było to dobre posunięcie?
- Było to bardzo dobre posunięcie. Uratowałem tym sezon i jednocześnie udowodniłem, że niektóre osoby myliły się co do mojej dyspozycji. Klub z Krosna był bardzo dobrym wyborem, poznałem tam wielu bardzo fajnych i serdecznych ludzi. Miałem komfort psychiczny o miejsce w składzie, dlatego też jechało się spokojniej.


Krośnieński tor należy do specyficznych i jednych z najtrudniejszych o czym mówi wielu zawodników. Tobie w zeszłym sezonie on nie sprawiał problemów co widać było po solidnych zdobyczach punktowych.
- W tym roku też nie miałem problemów (śmiech), choć w pierwszej fazie zawodów byłem troszeczkę zaskoczony. Chodziło tu bardziej o pola startowe, po prostu wewnętrzne nie chodziły. Potem drobne korekty i już było wszystko po staremu. 10 punktów jest dobrym wynikiem, ale mogło być lepiej, gdyby nie wspomniany początek. Ogólnie odpowiada mi bardzo geometria krośnieńskiego toru, jaki i nawierzchnia. Od początku mojej przygody z tym torem trafiłem z ustawieniami i mam odpowiedni silnik.


Warto dodać także, że ze względu na starty za granicą nie mogłeś uczestniczyć w treningach drużyny, a próbne kółka kręciłeś zazwyczaj rano w dniu meczu co wychodziło ci in plus.
- Tak, to bardzo dobry układ kiedy jedziesz ligę zagraniczną i nie masz obowiązku treningu w piątek. Większą korzyść przynosi start w zawodach niż trening. Trener ufał mi na tyle, że mogłem spokojnie jeździć zagranicą, a trenowałem w niedzielę rano, bo chciałem sprawdzić sprzęt.


Niestety dopadły Cię także problemy sprzętowe co było widać podczas ćwierćfinału Indywidualnych Mistrzostw Polski. Zabrakło Cię również w składzie na mecz w pilską Victorią. Wspomniane problemy miały wpływ na twoją absencję?
- To już pytanie do trenera. Tak akurat wyszło, że w jednym tygodniu spiętrzyło się wszystko. Najlepszy silnik uległ zatarciu, do tego doszły jeszcze problemy z prądami. Niestety takie czasy, że nie może przytrafić się słabszy okres bo inni czekają na miejsce w składzie. Mimo, iż w każdym meczu jechałem dobrze wyleciałem ze składu. Mam nadzieję, ze problemy już za mną. Zainwestowałem w co trzeba, pracuje nad sobą i wyniki muszą wrócić do normy.


Obecnie Twoja drużyna jest liderem tabeli Polskiej 2. Ligi Żużlowej. Jesteście coraz bliżej celu założonego już przed sezonem, czyli awansu do Nice Polskiej Ligi Żużlowej. Powoli czuć już w zespole smak awansu?
- Myślę, że nie. Przed nami jeszcze długa droga. Nie możemy tracić koncentracji, a najważniejsza część sezonu dopiero przed nami. Wiadomo, że regulamin jest tak skonstruowany, że w play-off wszystko zaczyna się od nowa. Nie możemy czuć się rozluźnieni faktem przewagi punktowej w tabeli. Nie będzie to mieć znaczenia w decydującej fazie, gdyż jeden słabszy mecz i może być po awansie.


Na własnym torze jesteście niepokonani, a i na wyjazdach jak dotąd odnieśliście jedynie porażkę w Krośnie. Z którą z drużyn chciałbyś spotkać się w play-offach?
- Chcąc awansować powinno to być bez znaczenia, będą cztery mecze i musimy walczyć o wygraną w każdym z niech. Nie ma miejsca na kalkulacje, sport bywa nieprzewidywalny, a chcąc awansować musimy po prostu wygrywać.


Wielu zawodników głównie z II-ligowych klubów narzeka na zbyt małą ilość meczów i ci którym się uda szukają startów w różnych turniejach, czy ligach poza granicami kraju. Też jesteś tego zdania, że trzeba posiłkować się dodatkowymi startami?
- Im startów więcej tym lepiej. Ja jestem typem zawodnika, który lubi dużo jeździć, wręcz potrzebuje tego do utrzymania odpowiedniej formy. W tym sezonie startów jest naprawdę mało. Ciężko nawet o turniej, kiedyś było ich zdecydowanie więcej. Obserwuje od pewnego czasu tendencje, że ligi zagraniczne zaczynają się zamykać na obcokrajowców. Coraz ciężej jest o angaż zagranicą. Dla przykładu kiedyś w szwedzkiej Allsvenskan w kolejce jechało koło 8-10 Polaków, w tej chwili 3-4. W Premier League też nie możemy startować. Zagraniczne niższe ligi zaczynają się bardziej skupiać na promowaniu swoich zawodników. Co do polskiej II ligi to faktycznie terminarz jest dziurawy jak szwajcarski ser. Mecze są co 2-3 tygodnie, a to zdecydowanie za mało. Luki łatane są treningami, bądź sparingami po to by utrzymać formę. Uważam, że należy pomyśleć nad zwiększeniem liczby startów i częściowe zamknięcie II ligi na obcokrajowców.


Jakiś czas temu krążyła myśl o połączeniu dwóch naszych lig w jedną, dzięki czemu tej jazdy mogłoby być więcej. Myślisz, że takie rozwiązanie miałoby pozytywne skutki?
- Tak naprawdę opcji jest kilka. Można połączyć ligi i wtedy tych spotkań byłoby więcej. Jest opcja pojechania w drugiej lidze po dwa razy każdy z każdym, bądź skonstruowania play-off w ten sposób, że tych meczy również będzie nieco więcej. Należy jedynie usiąść i przemyśleć, który wariant były najkorzystniejszy. Czasem jednak odnoszę wrażenie, że w małej ilości spotkań szuka się oszczędności, a to chyba nie tędy droga.


22 czerwca na torze w Heusden-Zolder zginął Grzegorz Knapp. Niestety zawody rozgrywano na torze, który nie posiadał dmuchanych band co było prawdopodobnie przyczyną śmierci Grzegorza. Co sądzisz o takich obiektach, które nie posiadają ”dmuchawców”?
- Śmierć Grześka to ogromna strata. Każdy z nas wie jakie ponosi ryzyko, urazowość tego sportu jest każdemu znana. Nie mniej jednak dmuchane bandy pomagają w wielu przypadkach wyjść cało z karambolu. Może i w tym przypadku byłoby podobnie, czasu jednak nie da się niestety cofnąć.


Gdybyś dostał zaproszenie na zawody, gdzie obiekt nie posiada dmuchanych band, przyjąłbyś je?
- Kiedyś startowało się bez band i nikt nie zastanawiał się nad tym, czy jechać na zawody. Zawodnik po prostu nie myśli o tym, że wyjeżdżając na mecz może się coś stać. Jeśli coś takiego miałoby miejsce, może myśleć o końcu kariery. W obecnych czasach mamy "dmuchawce", które poprawiają bezpieczeństwo i myślę, że tu bardziej władze powinny zakazać organizacji imprez na torach bez dmuchanych band.


Sport żużlowy wiąże się ze sporymi inwestycjami w sprzęt, na co potrzeba sporych nakładów finansowych. Bez wsparcia sponsorów ogólnie jest ciężko – jak to wygląda u Ciebie?
- Jest to bardzo drogi sport i trzeba być cały czas czujnym na nowinki techniczne. Oczywiście im większe możliwości finansowe tym szansa na osiągnięcie dobrego wyniku jest większa. W obecnym sezonie wspierają mnie dwie firmy: Auto Partner J. i A. Garcarek oraz Lamus samochody na sprzedaż, którym serdecznie dziękuje za wsparcie.


Bardzo dziękuję za rozmowę, poświęcony czas i życzę samych sukcesów
- Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich kibiców.

źródło: inf.własna

Katarzyna Biskup

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!