W piątek (1 lipca) w Lesznie odbył się finał Indywidualnych Mistrzostw Polski. Na stadionie im. Alfreda Smoczyka nie mogło zabraknąć trenera miejscowej Unii. Roman Jankowski przyglądał się rywalizacji najlepszych polskich żużlowców, a po turnieju ocenił zawody, stan toru i opowiedział o najbliższym meczu Byków w Poznaniu.
Jak ocenia pan dzisiejsze zawody?
- Osobiście mogę powiedzieć, że mi się zawody bardzo podobały. Myślę, że były nawet ładniejsze od niejednego turnieju Grand Prix. Bardzo dużo ciekawych, zaciętych wyścigów. Czasem nawet na pograniczu bezpieczeństwa.
Dzień przed zawodami padało w Lesznie, dziś z kolei było bardzo gorąco, sucho. Wpłynęło to na tor?
- Nie, tor był bardzo dobrze przygotowany, do walki. Od rana był szykowany do wieczornego finału. Tor był super, bo żużlowcy byli super i tak jeździli.
Tytuł wicemistrza kraju trafił w ręce Piotra Pawlickiego. Jest pan dumny, że to miejscowy zawodnik, wychowanek stanął na stopniu podium tutaj w Lesznie?
- Cieszę się, że Piotrek zdobył srebrny medal. Po cichu liczyłem, że będzie troszkę lepiej.
Liczył pan, że więcej leszczynian znajdzie się na podium dzisiejszego turnieju?
- Dokładnie tak, liczyłem że te zawody będą udane dla całej trójki.
Jak pan myśli, co się stało, że Tobiaszowi Musielakowi i Grzegorzowi Zengocie nie poszło dziś tak dobrze, jak pewnie zakładali?
- Zdarzają się słabsze dni. Może dziś akurat tak było i Tobiasz oraz Grzegorz troszkę słabiej pojechali. Jestem jednak spokojny o niedzielę.
No właśnie, w niedzielę leszczyńska Unia wybiera się do Poznania na pojedynek z Betard Spartą Wrocław. Tor na poznańskim Golęcinie jest specyficzny, poza tym nie było wielu okazji by tam startować.
- Będziemy robić wszystko, żeby pojechać tam dobrze. Chcemy wygrać w Poznaniu. Wiadomo, że to jest ekstraliga i nie ma lekko. Mówi się, że każdy gospodarz jest u siebie faworytem. Każdy chce wygrać. Drużyna z Wrocławia ma taką samą sytuację jak my. Wygra lepszy.
źródło: inf. własna

