Jacek Gollob: Można powtórzyć całe spotkanie

2016 gollob j1W zaległym meczu IX kolejki Nice Polskiej Ligi Żużlowej ekipa KSM Krosno pokonała na własnym torze Polonię Bydgoszcz 47:43. Jacek Gollob pełniący funkcję trenera bydgoszczan po tym spotkaniu stwierdził, iż jego zespół przegrał spotkanie bez sensu. Do kolejnego spotkania, które rozegrają przystąpić będą musieli bez Damiana Adamczaka, który został ukarany czerwoną kartką.



- Zawody były bardzo interesujące. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników, którzy jak dla mnie wygrali ten mecz. Mamy pecha do meczów w ogóle bo przegrywamy je małą różnicą punktów. Teraz kolejny mecz przegrany. Szkoda, że tak się dzieje ale ja nie mogę nic zrobić. To sędzia decyduje o losach, czy taśma idzie równo, czy tor jest polewany, czy jest w dobrej kondycji. Komisarz toru Pan Banasiak spisał się doskonale, tor był bardzo dobrze przygotowany, wychodziły czasami dziury, które sprzyjały nam a czasami drużynie przeciwnej. My "wygraliśmy" ten mecz, a ja jako trener mogę być dumny z mojej drużyny. Nie jestem natomiast dumny z tej sytuacji która się wydarzyła bo przegraliśmy mecz tak właściwie bez sensu i nie wiadomo dlaczego - mówił po niedzielnym meczu.


Sporo kontrowersji w zespole bydgoskiej Polonii wywołała decyzja arbitra podjęta w piętnastym biegu, gdzie nieatakowany przez nikogo Damian Adamczak upadł i nie podnosił się z toru. Sędzią niedzielnego meczu w Krośnie był doświadczony Zdzisław Fyda, który w tym konkretnym przypadku powołał się na Art.69 pkt.4 Regulaminu Zawodów Motocyklowych na Torach Żużlowych, który brzmi:
"Jeżeli w wyniku zdarzenia, które nastąpiło po rozpoczęciu przez pierwszego zawodnika trzeciego okrążenia sędzia uzna, że zawodnik upadł umyślnie / taktycznie i nie opuszcza toru by celowo doprowadzić do przerwania biegu, sędzia przerywa bieg, wyklucza zawodnika i orzeka kolejność zawodników w biegu zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia z pominięciem zawodnika wykluczonego. Wykluczenie, o którym mowa powyżej jest równoznaczne z karą "czerwonej kartki".

- Pierwszy raz się zdarzyło tak, że sędzia po trzech okrążeniach zaliczył wyniki biegu. Zwykle tak się dzieje jak zawodnicy są na wyjściu z ostatniego łuku lub jak taka sytuacja się dzieje na ostatnim okrążeniu. Tutaj ta decyzja sędziego była dość odważna - stwierdził Jacek Gollob.


Czy w związku z tą sytuacją bydgoszczanie będą chcieli jeszcze coś w tej sprawie zrobić? 
- Absolutnie nie, składanie protestów w żużlu nie ma żadnego sensu. Mecz odjechał, a taśmy nierówno szły nie tylko w biegach, które były powtarzane a w całym meczu. Nie ma co się tutaj rozwodzić o komentarz bo komentować powinni tutaj zawodnicy i kierownictwo z Krosna jak oni widzą takie sytuacje. Wtedy kiedy taśma krzywo szła i zawodnicy z Krosna wygrywali to wszystko było w porządku, a jeśli to my wygrywaliśmy to biegi były powtarzane. Właściwie można powiedzieć, że taśma krzywo szła wtedy, kiedy my wygrywaliśmy, a jak wygrywał zespół z Krosna to taśma też szła krzywo ale prosto. Te sprawy są tutaj dość niezrozumiałe i nie mamy zamiaru – przynajmniej ja ze swojej strony bo na żużlu się bardzo dobrze znam – robić jakiegoś wielkie show i pisać jakieś protesty bo to niczego nie zmieni. Mecz pojechał tak jak i te taśmy, które szły krzywo. Jeżeli tak się dzieje z tą taśmą to trzeba to naprawić aby to szło prosto. Skoro był problem i szła krzywo to działo się tak przez cały mecz i właściwie można by powiedzieć, że można powtórzyć całe spotkanie. Tylko jaki to by miało sens? Chyba tylko taki, że można by wyeliminować Krosno z walki o utrzymanie się w lidze - zakończył Jacek Gollob.

 

źródło: inf.własna

Katarzyna Biskup

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!