Janusz Kołodziej: Może kiedyś będę silniejszy

2016 kolodziej j1Porażka Jaskółek (52:38) poniesiona na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie (10.07), mocno skomplikowała sytuację Unii Tarnów, która obecnie znajduje się na ostatnie pozycji w tabeli z dorobkiem 4 punktów. Liderem gości był Janusz Kołodziej, który na swoim koncie zapisał 11 punktów.



Dzisiejszy mecz był bardzo wyrównany. Tarnowskim Jaskółkom udało się odrobić ośmiopunktową stratę i doprowadzić do remisu. Dalsza część spotkania nie układała się jednak po waszej myśli. Jaki był tego powód?

Znając życie, to każdy ma swoje problemy, ja również się z nimi borykam. Początek zawodów w moim wykonaniu nie wyglądał najgorzej, bo silniki wróciły z serwisu, ale okazało się, że moje jednostki w tym momencie wytrzymują tylko dwa biegi i się po prostu psują. Na ostatni bieg dopiero wymieniłem motocykl i od razu była zupełnie inna jazda. Mogłem jechać w kontakcie i gonić rywali. Tak to było u mnie. Koledzy w drużynie na szczęście pomagali i fajnie to wyglądało. Mogliśmy spokojnie walczyć z Unią Leszno, jednak żeby zwyciężyć każdy musi jechać i robić swoje. Po części zabrakło moich punktów, niektórzy z kolegów też popełniali błędy więc niestety tak to wygląda w tym żużlu. Wygrał po prostu lepszy zespół, bardziej dopasowany i z bardziej wyrównanym składem.


Czy dzisiejsze warunki pogodowe mogły przyczynić się do Twoich problemów sprzętowych?

Nie, z pogodą wszystko było OK. Inne silniki wytrzymują nawet przy 40 stopniach, a u mnie to wygląda jakoś tak, że bez względu na temperaturę: czy jest ciepło czy zimno,  po prostu po kilku wyścigach nie mam na czym jechać.


Na Twoim koncie zapisałeś 11 punktów. Jesteś zadowolony ze swojego wyniku?

Nie jestem z niego zadowolony, bo mogłem dzisiaj dobrze pojechać, a pojechałem po prostu mizernie.


Po jednym z biegów miałeś obiekcje do sędziego. O co chodziło?

Dzisiaj tyle razy powtarzaliśmy biegi, a w moim przypadku tego nie zrobiono. Nigdy nie kradnę startu. Jestem grzeczny pod taśmą. W tamtym biegu sędzia zawodów włączył zielone światło zanim ja byłem gotowy do startu. Na przeszkodzie stanęło też słońce, które centralnie oświetlało lampę i też nie byłem pewien czy ona świeci czy nie. Na początku, jak na nią spojrzałem, to już się niby świeciła, a wg mnie wyglądała tak samo cały czas. Sędzia i tak puścił wszystkich do biegu, a chyba widział, że coś jest nie tak. Mamy teraz powtórki i dużo możliwości, a nie wykorzystuje się tego. Czasami takiemu człowiekowi jak ja wieje wiatr w oczy i jak nie idzie, to nie idzie po prostu wszystko. Szprycą można wtedy oberwać z każdej strony. Jestem bardzo zły na to, że ostatnio dopadły mnie takie ciężkie dni, ale muszę to przetrwać.


Chyba się ze mną zgodzisz, że obecny sezon nie jest dla Unii Tarnów łaskawy.

Każdy robi swoje, co w aktualnej sytuacji możemy. Skład mamy jaki mamy więc nie ma co się załamywać. Trzeba robić swoje, a czas pokaże jak będzie.

 

Miałeś okazję wystartować w meczu Polska-Rosja. Występ z orłem na piersi to na pewno coś więcej niż "tylko" mecz.

Bardzo się cieszyłem, że mogłem pokazać się kibicom reprezentując biało-czerwone barwy, jednak bardzo ubolewam nad tym, że nie mogę na równorzędnym sprzęcie ścigać się tak jak koledzy. Muszę się trochę przeplatać z problemami. Dużo pracy przede mną, ale może kiedyś będę silniejszy.


Pogodziłeś się z tym, że nie znalazłeś się w szerokiej kadrze?

Tak. Od samego początku, jeśli ktoś pytał to szczerze odpowiadaliśmy, że nie mamy z tym żadnego problemu.


źródło. inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!