
W niedzielnym meczu 11 kolejki PGE Ekstraligi Get Well Toruń wysoko pokonał na wyjeździe Unię Tarnów 58:31. Z bardzo dobrej strony pokazał się w tym spotkaniu Adrian Miedziński, który zdobył 9 punktów z 2 bonusami. W rozmowie z naszym portalem zawodnik Aniołów powraca do sytuacji z Leonem Madsenem oraz mówi o nowo zakupionym silniku.
Tak łatwego zwycięstwa drużyny Get Well Toruń na torze w Tarnowie nikt się nie spodziewał. Zadowolenia z osiągniętego wyniku nie krył Adrian Miedziński, który zwraca również uwagę na opady deszczu, które pojawiły się w trakcie spotkania - Cieszymy się ze zwycięstwa. Pogoda na pewno pokrzyżowała gospodarzom plany. Po deszczu tor zawsze jest równiejszy i lepszy do walki. Nie wiem na ile ten tor się zmienił, po opadach, w stosunku do tego na jakim trenują i jeżdżą na co dzień. Drużyna tarnowska jedzie o inne cele, my o skrajnie inne. To zwycięstwo bardzo pomaga naszej sytuacji - mówi zawodnik Aniołów.
W biegu nr 13 doszło do ostrego starcia, w wyniku którego, na tor upadł wychowanek klubu z Torunia. Według niego ukaranie Leona Madsena żółtą (a w konsekwencji czerwoną) kartką było słuszne - Ja jechałem po zewnętrznej, Madsen wchodził pode mnie. Nie był na tyle z przodu, żeby móc sobie dyktować tor jazdy. Powinno się zostawić trochę miejsca, a nie jechać po trupach do celu. Szanujmy się, nie musimy jeździć na śmierć i życie - ocenia Adrian Miedziński.
Mimo prędkości jaką w spotkaniu z tarnowską Unią imponował Adrian Miedziński, sam po spotkaniu przyznał, że łatwo z ustawieniami trafić nie było - Używałem nowego silnika i praktycznie w ciemno szły ustawienia. Cieszy to, że ze swojej strony zaliczyłem dobre spotkanie - zakończył zawodnik Get Well Toruń.
Źródło: inf.własna

